93 obserwujących
632 notki
938k odsłon
  582   5

Raj na Saharze, ekoterroryści i wiatrotwórczy termit

Uczucia zależą od informacji.
Sławomir Mrożek

image

Proszę o uwagę, cytuję: „Jedzenie mięsa zabija planetę.”, „Okazuje się, że jedną herbatę można zaparzać trzy razy i ciągle jest smaczna.”, „A jak nie [czyli wtedy, gdy postulaty ekologistów nie zostaną spełnione], to zawsze globalne ocieplenie może powstrzymać mała wojna nuklearna.” Kto to powiedział? Tak, Jaś Kapela! Nasz, nadwiślański, szczerze słowiański pisarz, poeta, lewicowy aktywista i… nieustraszony zapaśnik. Biorąc pod uwagę przywołane cytaty należałoby dodać: myśliciel i filozof. Ale dajmy temu pokój, bo na takie uzupełnienie wizytówki Kapeli mogliby  się co poniektórzy obrazić. Dlaczego? Ano zdaniem licznych ekologistów przywołany poeta-performer w zbiorze bojowników klimatycznych jest tak naprawdę mentalnym dziadersem i członkiem frakcji ultrakonserwatywnej. Zdarza mu się bowiem lecieć  samolotem, nie zalewa porannej kawy wodą po kąpieli i praniu, zamiast liśćmi bananowca przykrywa się do snu narzutą, do wyprodukowania której został zużyty jottalitr wody… Skostniały katon! Przyznam się w tajemnicy, że chyba rozumiem Jasia. Wszak i w mojej głowie pojawiają się  wątpliwości odnośnie równania: człowiek = morderca planety Ziemia. Skąd one się biorą?

Od kilkudziesięciu lat wiadomo, iż największa pustynia świata, czyli Sahara, była niegdyś zieloną krainą. Dziś na obszarze prawie trzydziestokrotnie większym od Polski (ponad 9 milionów km2) piaski dominują absolutnie, ale jeszcze sześć tysięcy lat temu, życie na niej kwitło. Po olbrzymich przestrzeniach przemieszczały się gigantyczne stada dzikich zwierząt. Żyrafy, nosorożce, guźce, lwy, antylopy, bawoły, zebry… W rzekach i jeziorach (jedno z nich, tj. Czad, miało mieć powierzchnię wielkości Rzeczypospolitej) pluskały liczne gatunki ryb, czaiły się krokodyle, brodziły hipopotamy. Olbrzymie lasy sawannowe dawały schronienie przed upałem wszystkiemu co żywe. A z tych wszystkich dobrodziejstw przyrody korzystał… człowiek. Tak, tak! Homo sapiens przez wiele wieków był gospodarzem terytorium od Maroka po Sudan i od Algierii po Mali. Co ciekawe nie zajmował się li tylko zbieractwem, rybołówstwem i łowiectwem, lecz utrzymywał się także z hodowli bydła oraz uprawy roli. Trwające od lat ekspedycje naukowe co rusz odkrywają całe galerie malowideł naskalnych, które dowodzą, że jedno z obecnie najbardziej suchych miejsc na globie tętniło niegdyś życiem. Pojawiają się nawet przypuszczenia, iż to nie w Mezopotamii czy nad dawnym (będącym podobno jeszcze jeziorem) Morzem Czarnym, lecz właśnie w tej krainie winniśmy poszukiwać Edenu.

image

Jedno z malowideł naskalnych odnalezionych w sercu dzisiejszej Sahary

image

Saharyjski krajobraz sprzed 10 000 - 6 000 lat.

W wyniku wieloletnich badań ustalono, że jakieś cztery i pół tysiąca lat przed nasza erą warunki klimatyczne w omawianym regionie stały się dla ludzi nie do zniesienia. Zwierzyna wyemigrowała lub zdechła, rzeki, jeziora i roślinność wyschły i nastała epoka piasku. Ponoć dokonało się to niemal błyskawicznie, bo w ciągu kilku pokoleń… Podobnie jak na Wyspie Wielkanocnej, ale tam w degrengoladzie paluszki maczał człowiek.

Część ludności ruszyła na południe, a część na wschód. Ci drudzy mieli zmieszać się ze społecznościami żyjącymi w małych grupach nad Nilem i w ten sposób stać się katalizatorem procesu powstawania wielkiej cywilizacji starożytnego Egiptu. Czy tak było na pewno? Tego jeszcze nie wiemy, jednak wiele wskazuje na to, iż taki rozwój wypadków miał miejsce. No dobrze, ale skąd ta pustynia? Przywołam w tym miejscu opinie zawodowców:

 „Dzięki badaniom wiemy, że największy wpływ na klimat tej części Afryki [północnej] ma temperatura powierzchni wody w północnym Atlantyku. Bezpośrednio przekłada się na częstotliwość i obfitość zachodnioafrykańskich monsunów, które decydują o opadach w tym regionie.”

 „…klimat Sahary zmienia się jak wahadło. Bardzo powolne, ale nieubłagane wahadło. Co 20 tysięcy lat jej klimat ma przechodzić z suchego na wilgotny. Wynika to z faktu zmiany osi Ziemi. Obrót wokół Słońca wpływa na dystrybucję światła na całej planecie. I co 20 tysięcy lat Ziemia dostaje mniej lub więcej światła w poszczególnych porach roku, w zależności od odchyłu. Kiedy planeta jest tak pochylona, że to Afryka Północna otrzymuje maksimum światła w lecie, zwiększony strumień słoneczny wpływa na wzrost aktywności monsunowej regionu. W efekcie Sahara staje się wilgotniejszym i bardziej zielonym miejscem. Ale kiedy planeta zmienia oś i w efekcie mniej światła dociera w lecie na Saharę, aktywność monsunowa spada.”

Na moje wniosek z powyższego jest taki, iż to nie syn Heliosa, Faeton, ani też dawna ludność zielonej Sahary, stali za śmiercią tego afrykańskiego „raju”. Winę należy zatem położyć na karb Matki Natury. To przecież ona tworzy i stosuje prawidła, o których nie mamy jeszcze najmniejszego pojęcia lub nie do końca je  rozumiemy. I to te same odwieczne reguły decydują o naszym otoczeniu współcześnie. Walka z nimi przypominać może próby powstrzymywania powodzi przez stojącego na wałach samotnego człowieka. Żadne wynalazki, żadne zaklęcia, żadne metody nie będą w stanie powstrzymać zmian klimatycznych. Rzecz jasna warto dbać o przyrodę, stosować prawdziwie ekologiczne technologie, nie wrzucać plastikowych butelek do morza i ograniczać karczowanie dżungli amazońskiej. Na sto procent warto! Nie oznacza to jednak, iżby należało popadać w szaleństwo i akceptować brednie produkowane seryjnie przez ekoterrorystów. Niezależnie od tego czy szaleniec nosi się niczym hippis i odżywia kiełkami bambusa, czy też wygłasza bajędy w gmachu ONZ ubrany w najnowszy garnitur marki Emporio Armani.

Kończąc pozwolę sobie na podrzucenie Jasiowi Kapeli pewnego pomysłu. Być może, gdy go zgłosi, stanie się w swoim środowisku prawdziwym „gościem”, a członkowie frakcji radykalnej zaczną go wreszcie klepać po plecach. Że co proszę? Nie, nie chodzi o ludzi. Po co się z nimi użerać, tłumaczyć, namawiać, straszyć, przekupywać… Istnieje inne rozwiązanie na walkę ze zmianami klimatu. Otóż, całkiem niedawno w Brazylii odkryto 200 milionów (sic!) kopców termitów zlokalizowanych na obszarze ponad 200 tys. km2. Zdaniem badaczy w każdej z termitier może mieszkać  nawet kilka milionów owadów. Pomnóżmy to razy – co najmniej! – kilkadziesiąt i stwierdzimy wtedy, że na naszej planecie żyje znacznie więcej tych sławetnych pożeraczy drewna niż ludzi. Dlaczego o tym wspominam? Hmm… Jakby to powiedzieć? No dobra, w końcu „nic co ludzkie nie jest nam obce”! Zdrowy człowiek produkuje do 600 ml gazów na dobę. Ale gazy, bąki czy też wiatry nie są charakterystyczne dla gatunku ludzkiego oraz ssaków. Okazuje się bowiem, iż największymi producentami bąków są właśnie termity! Podobno odpowiadają za 11% światowej „produkcji” metanu. W takim przypadku wydaje się uzasadnionym, aby w celu uniknięcia wybuchu metanowej bomby i związanej z tym gargantuicznej zmiany klimatu, podjąć działania zmierzające do eksterminacji termitów. Przecież precedensy są znane. Ot, choćby walka KPCH z wróblami… Jasiu, do dzieła!

Link:
W zamierzchłej przeszłości tak miały wyglądać obszary saharyjskie…
https://www.worldanvil.com/w/green-sahara-seal44/map/fc95f258-399c-40cc-a51e-334138551dba

-------------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Lubię to! Skomentuj47 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości