Bazyli1969 Bazyli1969
128
BLOG

Inka, czyli o tym co najważniejsze i co straszliwie smutne

Bazyli1969 Bazyli1969 Społeczeństwo Obserwuj notkę 9

Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba...
Danuta Siedzik, lat 17

image

Dziś smutna refleksja… Bardzo. Otóż wczoraj wraz z grupą znajomych i przyjaciół wybrałem się do Gdańska. Pięknego Gdańska. Miasta z wielką historią. Miasta zasobnego. Miasta dumnego. Miasta zamieszkałego przez ludzi świadomych swej tożsamości. Miasta skąd wyszedł impuls dla zmian. Miasta będącego perłą w koronie Polski. Miasta… Pardon! To jednak nie do końca jest prawdą. 
Bazylika Mariacka. Godzina15:00. Sporo turystów z wszystkich stron świata. Słyszę czeski, angielski, niemiecki, litewski, hiszpański oraz inne języki, których rozpoznać z marszu nie sposób. Staję przed największą ceglaną świątynią Polski, a może nawet całej Europy. Za chwilę rozpocznie się msza św. za dusze D. Siedzikówny („Inki”) i F. Selmanowicza („Zagończyk”). Oboje dawno temu stanęli przed wyborem:  akceptuję zło, czy walczę o dobro? Wybrali to drugie i – jak to często w życiu bywa – nie dali rady złu. Mało tego! Zapłacili za swe zmagania najwyższą cenę. Skończyli z przestrzelonymi czaszkami w bezimiennych grobach, a ich zabójcom Rzeczpospolita zafundowała państwowy pogrzeby z wszelkimi honorami. Paradoks? A skąd! Zbóje, złodzieje, kunktatorzy, zdrajcy i wszelkiej maści geszefciarze mieli się i mają dobrze. Wystarczy się rozejrzeć. Czemu tak się dzieje? Odpowiedź jawi się jako bardzo skomplikowana i wielowątkowa. Jedno jest jednak pewnym… Otóż znaczna część naszego narodu ma w nosie imponderabilia. Nawet ta, której podobno nie jest wszystko jedno. Niby da się to jakoś zrozumieć. Bo trzeba odebrać dziecko z przedszkola. Bo na jutro trzeba przygotować raport. Bo bolą mnie nogi po joggingu. Bo muszę zrobić zakupy. Bo uczczą pamięć bohaterów inni. Bo przyjdę następnym razem.Bo dziś na zmianie był hardcore. Bo mam to wszystko w nosie. Bo… I tacy jesteśmy. 
A wystarczy sobie zadać proste pytanie: czy „Inka” i „Zagończyk” nie znaleźliby alibi dla nicnierobienia? Na pewno przyszłoby im to łatwo. A jednak… Dziewczyna. A właściwie dziewczynka nie znająca jeszcze dorosłego życia. Wprawdzie okrutnie doświadczona, ale pełna niewiedzy o przeszkodach piętrzących się na drogach ludzi dojrzałych. Ta, na którą czekały wszystkie blaski i cienie istnienia na tym łez padole, wybrała inna drogę. A przecież mogła być żoną, matką, przyjaciółką. W siermiężnym PRLu chodzić z przyjaciółkami na kawę. Spacerować z pociechami po parku. Tańczyć z wybrankiem do melodii płynących z radia. Żyć! Skończyła jednak z kulą w głowie i z okrzykiem na ustach „Jeszcze Polska nie zginęła!”. Naiwna i egzaltowana? Nie. To ona zasługiwała na miano prawdziwego bohatera. Takich winniśmy szanować i stawiać na piedestał. Czemu o tym piszę?
Słuchałem mszy w skupieniu. Nie spoglądałem na boki, choć co chwila wte i wewte biegali po kościele umundurowani w przyciasne garnitury i wyglansowane lakierki zawodowi działacze. Jakoś udało mi się pozostać skoncentrowanym. Ale po zakończeniu uroczystości… Rozejrzałem się po świątyni. Zajęte przez uczestników jakieś 25% przestrzeni. Może 800, może tysiąc osób. Podobnie przed kościołem czekały może dwie, może trzy setki przyzwoitych. W mieście… Co tam! W aglomeracji trójmiejskiej, zamieszkałej przez niemal milion ludzi, na poświęcenie kilku godzin na mszę i na marsz w hołdzie dla bohaterów zdecydowało się kilka setek osób. Kilka, bo znaczna część obecnych to, tak jak ja i moi towarzysze, przyjezdni. Smutek, żal i… wstyd. Wniosek z tej przygody jest dla mnie prosty: wielu z nas nie potrafi zachować się tak jak trzeba. Nie wiem czy będąc w takiej kondycji będziemy w stanie stanąć naprzeciw czekających nas wyzwań. Ech…


image

image

image

image

image

image

image

image

image


image

image

image

image



image

Bazyli1969
O mnie Bazyli1969

Jestem stąd...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo