44 obserwujących
289 notek
314k odsłon
140 odsłon

Wakacyjna pocztówka z końca świata

Wykop Skomentuj4

Chodź, pokażę Ci mój świat w którym odpoczynek nie jest sztuką.
Anonim

image

Ha! Śmiem twierdzić, że niektórzy z Szanownych klikając w link do notki spodziewali się relacji z Ziemi Ognistej lub australijskiego interioru. Jeśli zawiodłem, to przepraszam. Nie mniej na moje usprawiedliwienie niechaj świadczy fakty, że i u nas są strefy, w których diabeł mówi dobranoc a mimo to świetnie nadają się do letniego wypoczynku.

Jednym z nich jest miejsce - bo już nawet nie osada - położone w powiecie sławieńskim, zlokalizowane na wąskim skrawku lądu, ograniczonego od północy Bałtykiem, a od południa jeziorem Bukowo Morskie. Do 1945 r. miejscowość zwała się Damkerort, a zamieszkiwali ją rybacy, spośród których ostatni wyemigrowali do Niemiec w latach siedemdziesiątych. Aby dotrzeć do najbliższych stałych siedzib ludzkich trzeba przebyć odległość około 10 kilometrów. Ten niewielki spłachetek piasku zarasta bujna roślinność o charakterze niemal pierwotnym. Buszują pośród niej sarny, dziki, lisy a nawet niezwykle odważne jeże, przemierzające już w chwilę po zachodzie słońca w tę i z powrotem całą okolicę. Różnopióre ptactwo  kwili, ćwierka i szczebiocze na wszystkie nuty. Wprawny obserwator zauważy nawet zawieszone w trzcinach gniazdko, pełniące rolę ptasiej estrady.

Spragnionym słonecznych oraz morskich kąpieli wystarczy wspiąć się na wydmę i przejść kilkadziesiąt kroków by znaleźć się na szerokiej i czystej plaży. Co ważne, doświadczeni w boju o miejsce do rozbicia parawanu lub rozłożenia koca, mogą spokojnie nastawić się na rozwiązania pokojowe. Jak okiem sięgnąć pustka. No może nie całkowita, ale nie ma szans aby w drodze do morza nadepnąć na czyjś ręcznik. Preferujący wody cieplejsze, mogą popluskać się w oddalonym o pół rzutu beretem słodkim zbiorniku. Tyle o okolicznościach przyrody.

 W kwestii szaleństw i rozrywek wiele do powiedzenia nie mam, gdyż na tym odludziu absolutny brak kramów, stoisk, dmuchanych zjeżdżalni, namiotów z ładunkiem wszystkiego po dwa złote, centrów paznokcia, mordobijni „Pod smutną małpą” i solariów. Zero! Nul! Do tego żadnych nocnych umpa!, umpa!, oczu zielonych, tańczących dla niego… No chyba, że ktoś lubi i jednocześnie szanuje gusta współrobinsonów. Jedynym miejscem, gdzie można co nieco przekąsić i zalać chłodnym napitkiem dziury w zębach, to otwarty  z nieregularnymi przerwami - chyba tylko do dziewiętnastej - punkt prowadzony przez właścicieli ośrodka „Pod wydmą”. Wszelką aprowizację trzeba organizować w odległym i cywilizowanym świecie. Oczywiście pozostaje powrót do przeszłości i moczenie kija w rybodajnym jeziorze, a potem patroszenie, filetowanie, przyprawianie…

Gwoli ścisłości zaznaczę, że według relacji moich krewnych miałem szczęście być po raz pierwszy w tej oazie spokoju mając kilkanaście miesięcy. Rzecz jasna tego nie pamiętam, lecz większość kolejnych pobytów, w ilości bez mała dwudziestu, wyryło się w mojej pamięci. Takie migawki jak nieustanne ulewy, miriady żądnych krwi komarów i człapanie w kaloszach do stołówki (1974 r.) czy kupowanie ryb od ostatniej rodziny tubylców (koniec lat 70.tych?) pomnę jak przez mgłę. Potem wczesne lata osiemdziesiąte i odkryty w piaskach plaży pojazd z lat II Wojny Światowej, oranżada z landrynek, spoceni WOPiści częstowani przez dorosłych kanapkami, nadaktywny kaowiec  rodem z „Rejsu” czy pojawiający się od czasu do czasu „obcy”, sprzedający z drewnianego pudła lody przypominające zmrożone popłuczyny po mleku… Ach! To były czasy… I to czasy świetności, bo lata dziewięćdziesiąte to już tylko upadek i zapomnienie. Do niedawna, bo nieco później pewni ludzie z Koszalina postanowili wziąć byka za rogi i wykorzystać miejscowe  walory; z korzyścią dla siebie i ludzi spragnionych czystego wypoczynku.

Najpewniej są jeszcze w Polsce rejony równie dziewicze i gwarantujące szybkie oraz pełne naładowanie „akumulatorów”. Jakieś Bieszczady lub zagubione w nadnarwiańskich bagnach przysiółki… Dla tych jednak, którzy z różnych przyczyn nie są w stanie podążać śladem siukumowych peregrynacji lub preferują lokalny koloryt,  z czystym sercem polecam moje ukochane Dąbkowice. Zatem… Być może - do zobaczenia!

image

Kanał łączący jezioro Bukowo Morskie z Bałtykiem (zwany Szczuczym)

image

Wejście na plażę w typie vintage

image

Obrazek wprost z Robinsona Crusoe

imageCoś miłego dla amatorów moczenia kija

imageChylący się ku ruinie ostatni ślad po dawnych mieszkańcach

image
Dzieła człowieka bezdyskusyjnie przegrywają walkę z naturą

image

Ośrodek "Pod wydmą" tonie w zieleni

image

Można zajrzeć tu, ale...

image

...żeby zdobyć coś konkretnego do wypicia i zakąszenia trzeba sporo się nachodzić

image

Wysiłek fizyczny rekompensuje z nawiązką taki widok

image

Potem już tylko ziuziu, w bardzo przyjemnych "okolicznościach przyrody"



Linki:

https://pl.pinterest.com/

+ fotki własne



Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale