3 obserwujących
327 notek
114k odsłon
54 odsłony

A związki zawodowe żądają podwyżek...

Wykop Skomentuj

Rynek pracy to system wzajemnych powiązań pomiędzy uposażeniem niezbędnym na utrzymanie rodziny a potencjałem produkcyjnym społeczeństwa. Społeczność rozpatrywana jako grupa ludzi powiązanych ze sobą językiem, kulturą oraz zajmowanym terytorium tworzy w miarę samowystarczalny zespół, w którym wszyscy członkowie tej społeczności mogą funkcjonować dzięki takiemu podziałowi pracy, że każdy ma zajęcie i każdy może korzystać z niezbędnych mu dóbr.

Tyle definicja.

Jeżeli dodamy do tego system zarządzania tej grupy wyposażony w narzędzia do wymuszania posłuszeństwa i karania niepokornych, to możemy mówić o zorganizowanym państwie.

Jeżeli zarząd takim państwem wywiązuje się ze swych zadań, wtedy wszyscy członkowie społeczności mogą być spokojni o spełnienie potrzeb życiowych.

Gdyby władza tej społeczności działała ze szkodą dla jej części, wybuchnie niezadowolenie zmierzające do zmiany tego stanu rzeczy. I tu dochodzimy do instytucji kontrolnych w państwie, których zadaniem jest permanentne sprawdzanie, czy nie dochodzi do stworzenia okoliczności uzasadniających wybuch niezadowolenia społecznego.

Jedną z takich organizacji są związki zawodowe - społeczna instytucja, która zrzesza pracowników i występuje w ich imieniu, jeżeli pojedynczy pracownik nie może ubiegać się o swoje racje a problem ma charakter ogólny...


Jednym z problemów, które dotyczą każdego pracownika i mają ogólnospołeczny wymiar, jest wynagrodzenie za pracę. Pracownik może rościć sobie pretensje o wyższą pensję, ale jego głos nie zawsze przebija się przez system wewnętrznych regulaminów ustalanych przez pracodawcę

Czy jednak tak musi być ?

Okazuje się, że związki zawodowe reprezentujące zrzeszonych w nich pracowników, mogą wpływać na rozwiązanie problemów trapiących ludzi pracy. Tyle, że związki zawodowe w Polsce są z reguły związkami fikcyjnymi, związkami powiązanymi z pracodawcami przede wszystkim sposobem finansowania struktur związkowych. Jeśli jakiś związkowiec nadepnie na odcisk szefa, może szybko pożegnać się z ciepłą posadką.

A upolityczniony związek może wpływać na funkcjonowanie urzędów administracji państwowej grożąc strajkami i innymi szykanami wobec władzy.

Uważam, że polskie związki zawodowe powinny zmienić swoją organizację. Związek "branżowy" dzisiaj nie ma żadnego przeniesienia  na rozwiązywanie problemów ludzi pracy. Często jest to twór upolityczniony i nie interes ludzi pracy jest ważny, ale realizacja postulatów środowiska politycznego jest forowany pod pretekstem realizacji interesów załogi...


http://www.radiomaryja.pl/informacje/zwiazki-zawodowe-domagaja-sie-ogolnego-wzrostu-wynagrodzen/


Dzisiaj w ruchu związkowym trzeba dokonać zjednoczenia wszystkich związków lokalnych w jeden wspólny związek zrzeszający większość pracowników. Musi nastąpić odpolitycznienie struktur związkowych i zmiana systemu wynagradzania jego kadry. Dobry związek zawodowy musi mieć kapitał własny i być niezależnym rozjemcą konfliktów między pracodawcą a rzeszą pracowników.

Uważam, że dzisiaj żądania płacowe są tylko przykryciem problemu stworzonego przez błędną politykę państwa po roku 1990. Dziesiątki produktów, które mogłyby być produktem wytworzonym w Polsce,  importujemy zza granicy - bo takie jest prawo. Polscy producenci zostali zlikwidowani, wyeliminowani z rynku - a to przecież były stanowiska pracy. nie każdy pracownik nadaje się do założenia i pracowania w ramach "jednoosobowej pozarolniczej działalności gospodarczej" z korzystaniem pomocy członków rodziny - bo o relacji pracodawca-pracownik nie ma co marzyć...

Zmiana statusu pracownika jest warunkiem zależnym od właściciela zakładu pracy, który decyduje - kogo zatrudni i na jakich warunkach. Dzisiaj inżynierowie zajmują się wykonywaniem prac przeznaczony do wykonania przez robotnika wykwalifikowanego. Intelektualny potencjał absolwentów szkół wyższych  z chwilą ukończenia przez nich 50 roku życia ogranicza się do roli stróża nocnego dla panów i sprzątaczki pomieszczeń dla pań... A to, że ktoś kiedyś był inżynierem, że pracował nad nowymi koncepcjami, dzisiaj jest tylko opowiadaniem dla wnuków. A młode kadry osób kończących studia w dużej części osiadają na mieliźnie zmywaków poza granicami Polski - dla młodych mężczyzn i opiekunki osób starszych - dla młodych kobiet...


W tej sytuacji nawet najlepszy związkowiec może tylko wykrzykiwać obelgi pod adresem rządu, jeżeli taka jest wola jego pracodawcy...

Szczególnie jaskrawym przykładem statusu polskiego robotnika-związkowca jest obraz faceta z wielkim długopisem mozolnie podpisującym się na "porozumieniu" w sierpniu 1980 roku - dla wtajemniczonych - było wielki układ między właściwymi służbami i jednym z pionków delegowanym do roli wodza rewolucji...

Tak postrzegam dzisiejsze związki zawodowe...



 


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo