Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
79 obserwujących
1278 notek
465k odsłon
656 odsłon

Paszportowanie roślin

Wykop Skomentuj20

My tu se gadu, gadu, a tu nas UE dodatkowo dociska  i to przy pomocy własnego aparatu terroru - w tym wypadku związanego z rolnictwem.

Od 14.12. 2019 obowiązuje paszportowanie roślin (zgodnie z definicją unijną).

Każda roślina, partia roślin - jeśli jest jednorodna, wymaga paszportu roślinnego. Podmiot profesjonalny (czyli producent, bądź firma zajmująca się materiałami roślinnymi) musi mieć osobę upoważnioną do wystawiania paszportu sprzedawanym bądź dystrybuowanym roślinom.

Paszporty mają ujednoliconą dla UE formę, a ich wystawienie wiąże się z odpowiednim usprzętowieniem - specjalne drukarki i nośnik).

Celem jest uzyskanie kontroli przepływu roślin na terenie UE, co jest istotne dla ograniczenia możliwości przenoszenia chorób stanowiących często istotne zagrożenie dla produkcji roślinnej.

Przypadek, który nas ostatnio dotknął to przywleczenie ćmy bukszpanowej, która zniszczyła bukszpany w rejonie Warszawy, a z innych informacji wynika, że nie tylko - w całej Polsce występuje to zjawisko. Ćma przywędrowała z cieplejszych krajów, a wobec ciepłej zimy nie ma co liczyć na zatrzymanie inwazji.

Podobno w zachodniej części Polski pojawiły się choroby ziemniaków (przywleczone z Niderlandów - pewnie pojawiły się po wizycie Timmermansa - które mogą dokonać podobnych spustoszeń w  uprawach tych roślin.

Zatem , co do zasady - mnie można mieć zastrzeżeń.

Jednak zakres paszportowania, zwłaszcza w odniesieniu do produkcji lokalnej i na lokalny rynek, wydaje się przesadny. Może pojawić się szereg problemów natury technicznej i towarzyszący wzrost cen.


Sam proces paszportowania wymaga stosownych materiałów. Ponieważ już z 10 lat temu wprowadzaliśmy oznaczenia naszych roślin - i sami chcieliśmy identyfikacji materiału własnego - odpowiadamy za jakość i zdrowotność, testowaliśmy różne naklejki.

I tu - tanie były na papierze samoprzylepnym z nadrukiem drukarką laserową. Mają jednak wadę - relatywnie małą trwałość (ok. miesiąca, czy dwóch, a do tego są chętnie zjadane przez ślimaki). Warunkiem zaś w przepisach jest trwałość i czytelność).

Konieczne były naklejki plastikowe, ale te wymagają drukarek termotransferowych, co trochę kosztuje (moja - najmniejsza i najtańsza, kosztowała ok. 2000 PLN).

O ile koszt naklejki nie jest duży (ok 0,1 PLN) w odniesieniu do droższych roślin, to przy tanich roślinach (sadzonkach) , zaczyna stanowić znaczącą część kosztu produkcji.

Do tego dochodzi pracochłonność związana i z wydrukowaniem naklejek (trzeba wprowadzać zmiany w paszportach) i z ich umieszczaniem, co stanowi poważny problem - duże natężenie prac sezonowych. A przecież paszportowaniem mogą się zajmować osoby do tego stosownie przygotowane i przeszkolone - o błędy w tej branży łatwo.


Efektem - będzie eliminowanie małych producentów zasilających rynek ciekawymi roślinami w niewielkim asortymencie. Takim podmiotom nie będzie się opłacało przejść całej procedury legislacyjnej - rejestracja firmy i zdanie dosyć obszernego egzaminu.

Co gorsze paszporty są wymagane także przy sprzedaży internetowej.


Całość - chyba ograniczy ofertę i spowoduje podwyżki cen, zwłaszcza roślin tanich - rozsad, kwiatów jednorocznych itp.

Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka