Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
95 obserwujących
1471 notek
539k odsłon
  176   0

Morawiecki a TSUE

Przyznaję, że nie lubię Morawieckiego. Może to za dużo powiedziane, ale jego działalność jest przeze mnie postrzegana jako budząca wątpliwości.


W odniesieniu do zaistniałej sytuacji - wystąpienie Morawieckiego na forum PE było dobitne i jednoznacznie określające stanowisko RP - także dodatki pokazujące hipokryzję UE (raje podatkowe), było bardzo dobrym uzupełnieniem.

Można tylko przyklasnąć, gdyż po tym przemówieniu nie da się pomijać zawartych w nim treści. Nawet dla pozoru, bo widać też, że twór w w postaci UE zaczyna się rozpadać. Reakcje unionistów mogą być kuriozalne.

I to jest jedna strona zagadnienia.

Druga, to te wątpliwości. Bo chyba nie jest żadną tajemnicą, że to Morawiecki sprowokował powstały konflikt i to wcale nie z myślą o polskiej samodzielności.

Jadąc na negocjacje w sprawie funduszu odbudowy po covidzie, miał jednoznaczne zalecenia, aby w żadnym wypadku nie godzić się na tzw. "klauzulę praworządności". Przy naciskach - miał pełnomocnictwo koalicjantów na użycie "veta".

I jak się skończyło?

"Klauzula praworządności" została przyjęta, a Morawiecki przyjął ustne zapewnienie, że nie będzie brana pod uwagę w relacjach z Polską. Czyli to Morawiecki stworzył  warunki do stawiania kwestii praworządności w relacjach międzypaństwowych.

Po powrocie z negocjacji była wręcz nagonka medialna, aby wykazać jak korzystne dla Polski będą dotacje i pożyczki. Morawiecki - jako genialny strateg negocjacyjny zapewniający wsparcie dla polskiej gospodarki.

No i ujawniła się słowność unijnych decydentów.


Zaistniała sytuacja jest specyficzna. Moim zdaniem Morawiecki został zmuszony do tak jednoznacznej wypowiedzi w Parlamencie UE. Po prostu, gdyby próbował "poddać" Polskę - zostałby usunięty z funkcji - nastąpiłby rozpad koalicji. Jednak, skoro te słowa tam padły, to teraz nie można ich ignorować - także, a zwłaszcza na gruncie polskim. Ograniczona została swoboda decyzji w tej kwestii, co wiązać się będzie z sukcesywnie podejmowanymi decyzjami.

Uważam sytuację za korzystną dla Polski, ale należy się liczyć też z dalszymi wymuszeniami ze strony UE. "Dociskanie" musiałoby skończyć się Polexitem, co zresztą byłoby chyba korzystne wobec zbliżającego się rozpadu tej struktury.

Drugie, że trzeba cały czas "patrzeć na ręce" Morawieckiego, gdyż możliwe są zakulisowe ustępstwa bez stosownych upoważnień.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale