Przyznaję, że notka jest pisana "na kolenie", pod wpływem emocji związanych z zapisami dotyczącymi Powstania Warszawskiego.
Moje "wzbudzenie" wynika z faktu, że poruszane są różne kwestie, polityczne, cywilizacyjne, można powiedzieć, że Powstańcami sobie wszyscy "wycierają gembę".
I jednocześnie ani w S24, ani w innych portalach, nie ma nawet śladu uwag o roli armii Berlinga znajdującej się po drugiej stronie Wisły.
Jeśli sprawa Sowietów jest oczywista - Powstanie nie służyło ich interesom, to sprawa polskiej armii już tak oczywista nie jest.
Powstaje pytanie - kierowane do historyków - jakie były dzieje tej armii. Dlaczego będąc kilkadziesiąt kilometrów od Warszawy nie "przedarła" się na pomoc powstańcom.
Ile jest prawdy w opiniach, że próba przeprawy została zlikwidowana sowieckim ogniem artyleryjskim. Piszę świadomie - zlikwidowana, gdyż na drugą stronę Wisły dostało się jedynie ok. 20%(?) stanu. To nie zdziesiątkowanie - to likwidacja.
Dlaczego dwaj sowieccy generałowie o polskobrzmiących nazwiskach (dowódcy dywizji) zostali skazani na karę śmierci za niedołęstwo, a następnie uniewinnieni i w późniejszym czasie odznaczeni polskimi orderami?
Dlaczego wreszcie Berling został pozbawiony dowództwa?
Nie mam wiedzy historycznej "w tym temacie", ale brak wyjaśnienia, wiarygodnego wyjaśnienia, zawsze będzie się kładł cieniem na tamtym okresie.
Teraz tylko budzi moje zdumienie pomijanie tej kwestii przy dywagacjach na temat rocznicy.
154
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (12)