Biblia, początki idei i żydowski uśmiech z politowaniem
Jaką wartość ma przekaz biblijny? Czy rzeczywiście jest to zestaw świętych tekstów pisanych z natchnienia Ducha Świętego, gdzie każde słowo jest ważne i to zarówno z uwagi na miejsce, zapis graficzny i formę dźwiękowego odtworzenia?
Czy też zapis jest mixem mitów żydowskich uzupełnionych i wypełnionych treścią zaczerpniętą z cywilizacji ludów zamieszkujących Międzyrzecze? Dotyczy to w równym stopniu historii narodu, jak i praw, a także rozważań filozoficzno – religijnych.
Istnieje też uzasadnione przekonanie, że cała treść Biblii była redagowana i przeredagowywana zgodnie z bieżącymi potrzebami .
Ks. prof. Chrostowski podkreśla różnice między Biblią Hebrajską, a wersją uznaną w chrześcijaństwie. W wersji hebrajskiej, pod pozorem powrotu do „świętego” zapisu alfabetem hebrajskim, usunięto wszelkie wzmianki wskazujące na przyjście Mesjasza.
Nawet Septuagintę, którą długo uważano za triumf judaizmu, odrzucono.
Wyraźnym celem było skazanie Chrystusa na medialne nieistnienie.
Świadome i systematyczne usuwano wszelkie wzmianki o życiu i nauczaniu; niektórzy „badacze” powołują się teraz na brak „niezależnych” dowodów na istnienie Chrystusa. Cóż. Żydzi są bardzo systematyczni. Należy zastanowić się tylko, gdzie mogły znajdować się informacje o Jego życiu i nauczaniu?
Dla Rzymian, czy Greków to tylko jakiś lokalny, nawiedzony głosiciel religijny jakich zawsze wielu wszędzie na świecie było i jest. Zwłaszcza, że Jego zakres oddziaływania był ograniczony.
Kto i gdzie zatem takie wzmianki miał zamieszczać? Ta postać była interesująca wyłącznie dla lokalnych wyznawców kultu.
Dlatego „zacieranie śladów” w obrębie wzmianek „uczonych w piśmie” miało zlikwidować wszelkie ślady istnienia Chrystusa.
Do tej pory obowiązuje w judaizmie zakaz dyskusji na temat Jezusa.
Czy uzyskano powodzenie w tej akcji?
Celowym jest bliższe przyjrzenie się powstałej sytuacji – sytuacji wytworzonej zanegowaniem Zbawiciela. Można sądzić, że spowodowało to „wtłoczenie” judaizmu w pewne tory mające określone i zadziwiające następstwa.
Wśród pism i , można powiedzieć, dzieł literackich związanych z judaizmem, jest Księga Henocha. Tam najwyraźniej formułowane są cele stawiane przed Narodem Żydowskim – to rola oskarżyciela ludzkich zachowań przed „trybunałem” Boga. Żydowska ksenofobia objawia się świadomym dążeniem do spełniania takiej roli na podstawie „starszeństwa” wynikającego z Synajskiego Przymierza. Niektóre aspekty problemu zamieściłem w notce:
http://brakszysz.salon24.pl/83447,czy-zydzi-to-kainici
Nawet teraz i tutaj, na S24, łatwo odróżnić blogerów żydowskiego pochodzenia – zawsze gotowi są uczestniczyć w debacie oceniającej błędy innych, a już chrześcijan w szczególności. Jednak nigdy nie podejmują takich dyskusji o negatywnych cechach swoich współbraci. Jeśli zaś ktoś taki się trafi – jest traktowany jak odszczepieniec.
Rola oskarżyciela, prokuratora, jest specyficzna. Ciekawe, że na Środkowym Wschodzie prokurator to szejtan. Dalszych skojarzeń chyba nie muszę rozważań.
Obecnie istnieją silne naciski na traktowanie szatana jako przeciwnika Boga. Ujęcie wydaje się nadużyciem mający dualistyczne korzenie. ( Dualizm też wywodzi się z zaratusztrianizmu i był jednym z pierwszych odchyleń schizmatyckich).
Sądzę, że bardziej przystającą jest rola kusiciela występującego w księdze Hioba. Tam, nawet jeśli jego działania przynoszą zło, to ich celem jest próba cech charakteru człowieka. Szatan podejmuje te próby z uwagi na brak wiary w możliwość świadomego wybierania dobra i tym samym przestrzegania Bożych Praw. Nie jest jednak przeciwnikiem Boga, a jednym z Jego sług o daleko posuniętym względem Bożego Dzieła sceptycyzmie.
Rola judaizmu jawi się zatem jako wpisana w powyższy schemat. Pierwszym elementem jest zanegowanie wcielenia Chrystusa jako drogi miłosierdzia okazywanego względem ludzi.
Dopiero w dalszym etapie podważane są wszelkie działania pozwalające wejść na ścieżkę duchowego wzrostu. A nawet, jeśli człowiek decyduje się na tę ścieżkę wejść, cały czas wprowadzane są utrudnienia i pokusy utrudniające tę drogę.
Jest wielce interesującym w jakim zakresie ta droga została wybrana świadomie przez „starszych” Izraela już na początku budowania doktryny, a w jaki stopniu wynikało to z odrzucenia przesłania Nadziei.
Moje wątpliwości odnoszą się już do samego nadania nazwy Izrael.
Izrael, czyli walczący (zmagający) się z Bogiem.
(Tu należy zaznaczyć używanie określenia El względem Boga – to określenie pada też np. w 22 Psalmie i jest przez Ewangelistę zapisane jako słowa Chrystusa na krzyżu).
Ważne zatem, kiedy po raz pierwszy pojawia się ta nazwa stosowana względem Żydów. Biblijnie – nie ma żadnych problemów z umiejscowieniem – tę nazwę nadał Jakubowi Bóg (albo Jego anioł) po nocnych zmaganiach przed powrotem Jakuba do Kanaanu.
Równie ważne jest teraz pytanie, czy istnieją niezależne źródła, które potwierdzałyby używanie tej nazwy względem Żydów w okresie przed niewolą babilońską?
A nawet, powiedzmy, 200 lat później?
Sądzę, że wątpię. To jedna z wersji porzekadła:
„Mamo chwalą nas ...
A kto?
My Was, Wy nas”
Jednak warto przyjrzeć się zapisowi jako nośnikowi informacji „podpowierzchniowej”, która dotyczy kształtowania tożsamości żydowskiej na tle przekazywania idei religijnej określającej relacje międzyludzkie i monoteizm.
Odnieśmy to do Jakuba , który musiał wyemigrować i Izrael, który też musiał "wyemigrować" (niewola asyryjska i babilońska).
Pierwszym elementem na który należy zwrócić uwagę jest to, że ta przemiana jest dokonana przy powrocie z wygnania, ale sama nazwa jest nadana przed powrotem samego Jakuba – kiedy wrócił sam ponownie za potok Jabbok.
To wskazywałoby na to, że przekaz idei miał miejsce w Mezopotamii już po powrocie z wygnania babilońskiego „stanu materialnego” – tu żon, dzieci i stad.
Wydaje się, że ta część Księgi Rodzaju jest bardzo bogata treściowo – nie jest moim celem przedstawianie swoich szczegółowych interpretacji. Zajęłoby to przynajmniej dziesięć razy więcej tekstu niż całe niniejsze opracowanie. Chcę więc jedynie nawiązać do istotnych wątków.
Przede wszystkim warto zauważyć, że od tego czasu, w dalszych zapisach, Żydzi są traktowani jako jedna osoba – Izrael.
(To nawiązuje do traktowania całej ludzkości jako Adama-Kadmona).
Sam mit dzieci Izaaka, bliźnięta (Ezaw i Jakub) można porównać do bliźniaczych religii powstałych na podstawie objawienia danego Zaratustrze i Mojżeszowi. Po czasie młodszy (Jakub) odbiera pierworództwo starszemu (Ezawowi) – idea religijna przekazana jest z zaratusztrianizmu do judaizmu.
Tu prawem pierworództwa Jakuba jest „zabrana” z Kaananu wierność Przymierzu Abrahama.
Pobyt w niewoli babilońskiej jest więc traktowany jako czynność konieczna dla zachowania Przymierza;
- Jakub kontaktuje się rodziną, przekazuje swe umiejętności (symbolem jest krzyżowanie owiec) i nabywa dobra – zyskuje i rodzinę, i stada będące synonimem bogactwa.
- Izrael kontaktuje się rodziną duchową i także wiele na tym zyskuje.
W czasie powrotu następuje „zmaganie się” z Bogiem;
- Jakub nie do końca akceptuje nakazane zadanie, ale okazuje się na tyle silnym, że zostaje obdarzony inną rolą. Jednak za przeciwstawianie się Bogu otrzymuje znak – kuleje, otrzymuje też błogosławieństwo.
- Identyczna sytuacja z Izraelem; na czym polegać miałby „znak Boga”?
Umieszczona tu wstawka interpretacyjna zapewne zostanie uznana za przejaw rozbudowanej wyobraźni. Być może. Czyż jednak nie jest pewną analogią do zaistniałych sytuacji i tworzonych idei? Bardzo długo nie pasowały mi różne szczegóły w dotychczasowych interpretacjach, także religijnych. Tu nie ma braków.
Aby dojść do takich konstatacji konieczne było zwrócenie uwagi na to, że zapisy biblijne nie powstawały chronologicznie. To wykazał ks. prof. Chrostowski. Ale trzeba dodać przekonanie, że cały zapis był redagowany stosownie do ustalonej idei.
Jeśli świadomość wskazanych tu zależności i implikacji istnieje wśród nawet drobnej części judaistów, to ta świadomość będzie przekazywana w taki sposób, że każdy Żyd będzie patrzył na chrześcijanina z uśmiechem politowania. I zawsze będzie go traktował z wyższością z racji spełnianej roli. Chrześcijaństwo zawsze też będzie tylko taką sektą odszczepioną od Izraela nad którą trzeba mieć pieczę.
Czy możliwy jest dialog z przedstawicielami sekty?
Te uwagi muszą z konieczności uwzględniać jeszcze jeden element – wydaje się bardzo ważny, acz dla mnie nie do końca zrozumiały. Związany ze znaczeniem określenia” pięta” w starożytności.
„Czułą” piętę miał Achilles. W Księdze Rodzaju jest wzmianka, że Niewiasta zmiażdży piętę Węża, a jej potomstwo zmiażdży jego głowę. Tu są odniesienia do antycypacji przekazania praw poprzez trzymanie pięty.
(To kolejny wątek; skoro”pięta” występuje i u Greków i w zaratusztrianizmie, to wspólnego znaczenia należałoby poszukiwać wśród plemion aryjskich przed wędrówkami na zachód pierwszych plemion greckich”).
Jeśli rozważać profetykę biblijną to warto odnieść się do Niewiasty symbolizującej UE (Apokalipsa św. Jana 12.2 i dalsze). Tylko pytanie, czy UE jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc”to wynik takiej profetyki, czy też świadome nadanie takiej symboliki celem „dopasowania”. Czy jest możliwe odtworzenie powodów przyjęcia symboliki?
Z czasem stanie się to „świętą” hagadą.
I jeszcze jeden element, świadczący o chrześcijańskim naginaniu żydowskiej hagady (moim zdaniem zaciemniający opis).
Są słowa „Z Egiptu wezwałem go”.Próbuje się nagiąć te słowa do pobytu Jezusa z Rodziną w Egipcie. Nie przeczę takiej możliwości. Jednak w świetle tych rozważań bardziej sugestywne jest odniesienie wspomnianych słów do wyjścia całego plemienia z Egiptu pod wodzą Mojżesza.
Jak wspomniałem, Pismo tworzone pod określoną ideę, traktuje Żydów jako jedną osobę od czasu Jakuba. Konieczne jest zwrócenie uwagi na ten element, gdyż jest istotny dla konstrukcji „religii holokaustu”.
Można poświęcić wiele uwagi zastosowanym metodom osiągnięcia kontroli nad wyznawcami judaizmu rabinicznego. To bardzo interesująca tematyka rozważań. Wnioski nasuwają wiele analogii ze spiskową teorią dziejów.
Tu jedynie chciałbym zwrócić uwagę na dwie kwestie.
- Przyjmuję się, że „ojcem” fałszywej propagandy był Gebbels. Jeśli porównać jego „osiągnięcia” z pierwowzorem, to można go uznać najwyżej za prymitywnego ucznia.
Kłamstwo powtarzane przez setki lat staje się „świętą prawdą” i jako takie nie podlega nawet próbie weryfikacji.
Znamiennym przykładem jest postać Salomona – patrz moja notka:
http://brakszysz.salon24.pl/83373,oczywiste-oczywistosci-salomon
- Drugim elementem godnym uwagi, to rozważanie roli judaizmu rabinicznego, zaczynając od początków tworzenia się doktryny, w powstawaniu systemów totalitarnych.
Wszak jednym z podstawowych celów walki musi być personalizm. Personalizmu z totalitaryzmem pogodzić się nie da.
A jest istotna różnica w pojmowaniu osoby, jako odniesienia do całego narodu, i jako osoby w odniesieniu do pojedynczego człowieka.
Stąd moje bardzo krytyczne spojrzenie na określenie, że u podstaw UE leży judeochrześcijaństwo.
Religia holokaustu.
Idea włączenia holokaustu w doktrynę religijną traktowana jest przez większość ludzi jako coś absurdalnego. Tak przynajmniej jest odbierana przez środowiska chrześcijańskie, gdzie jej jedynym celem wydaje się uzyskiwanie stosownie dużych odszkodowań.
Czy jednak można próbować zrozumieć tok myślowy ludzi stawiających takie tezy?
Próbuje się określać zagładę części społeczności żydowskiej w czasie II WŚ jako odpowiednik zbiorowy ofiary mesjańskiej.
Skąd taki pomysł?
Jeśli przyjąć, że judaizm jest „prawdziwym” nośnikiem Przymierza to ofiara niewinnych byłaby odpowiednikiem ofiary przebłagalnej za grzechy najpierw Żydów (Izraela), a w dalszej kolejności „wszczepionych” do pnia „krzewu winnego” (wg św. Pawła). Czyli miałaby spełniać rolę ofiary Chrystusa.
Ułomne rozumowanie, gdyż względem ofiary Chrystusa różni się dobrowolnością. Czyli świadomym wypełnieniem roli.
Ale to można uzupełnić stosowną oprawą medialną.
Pomijając prawdziwość odniesień temu towarzyszących (nie tylko Żydzi skazani byli na wyniszczenie – podobnie traktowano Cyganów [Romów], a i względem Polaków plany były tylko przesunięte w czasie), tworzenie hagady z dalszymi konsekwencjami jest znamienne. Zainteresowanych odsyłam do tego wątku we wspomnianych książkach-wywiadach ks. prof. Chrostowskiego.
-------------------------------------------
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura