Od czasu do czasu pojawiają się, także w S24 , rozważania na temat lewicowego, bądź prawicowego charakteru partii politycznych. I brak jest rozsądnych kryteriów, które mogą stanowić o takim rozróżnieniu.
Już na wstępie konieczną jest uwaga, że pojęcia „prawicowości”, czy „lewicowości” funkcjonują jedynie w kręgu cywilizacji wywodzących się z Europy. Rozróżnienie takie w Indiach czy Chinach jest pozbawione jakiegokolwiek odniesienia.
Co zatem stanowi o europejskim odczuwaniu i rozróżnianiu czegoś wg przyporządkowania do „lewicy” i „prawicy”?
Uważam, że jest to stosunek do judaizmu.
Takie wyróżnienie zapewne postawi na „baczność” uwagę „dyżurnych”. Chcę tylko zaznaczyć, ze nie jest moim celem pobudzanie postaw antysemickich, a raczej porównanie cywilizacyjne. Porównanie idei judaizmu z chrześcijaństwem, gdzie czynnik rasowy (semityzm) jest nieistotny – jak bowiem można byłoby brać pod uwagę genetykę, gdy sami Żydzi (niektórzy) twierdzą, że znaczna część z nich jest pochodzenia chazarskiego.
W tym kontekście wydaje się, że ważącym elementem przyporządkowania jest stosunek do prawa i jego tworzenia. Nawet nie tylko ważącym, ale zasadniczym.
Judaizm jest bowiem doktryną prawnych zależności regulacyjnych ukształtowaną blisko 2000 lat temu i jej zarys nie ulega zmianie, a jedynie jest dostosowywany do zmieniających się okoliczności. Jest więc formą przywiązania do fundamentalnych zasad leżących u jego podstaw.
(Tu trzeba oddać chwałę genialności twórców systemu).
Tymczasem, powstałe nieco wcześniej chrześcijaństwo, swą doktrynę wypracowało nieco później, a jej podstawą jest dostosowywanie prawa do zmieniających się okoliczności.
Obecnie, w tzw. Cywilizacji Zachodu, nastąpiło zmiksowanie (można twierdzić, że świadome), obu tych zasad. Nowe prawa tworzy się w duchu przekonywania społeczeństw o potrzebie dostosowań do nowych wyzwań, ale treść prawa dostosowuje je do zasad judaizmu.
Efektem jest pojawianie napięć społecznych.
Prawo przestaje być czynnikiem spajającym życie społeczne, a staje się represją prowadzącą do zniewolenia.
We wcześniejszej notce „Upadek Cywilizacji Zachodu” wskazywałem pieniądz jako czynnik wartościujący rolę jednostki w tej pseudo-cywilizacji. Uzupełnieniem winno być wskazanie rolizwyczaju, to zaś wynika ze stosunku do roli prawa.
Rzekomą zasadą stanowiącą o naszej wolności jest prawo do wszystkich działań, które nie są zabronione. Ta zasada wywodzi się z judaizmu.
U podstaw społeczności chrześcijańskiej leży zupełnie odrębne podejście:dozwolone są wszystkie te działania, które mają akceptację społeczną.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to „gorsza” zasada.
Czy tak jest w istocie? Czy prawodawca jest w stanie określić wszystkie sytuacje jakie są możliwe w relacjach społecznych?
Szczerze wątpię.
Efektem są coraz nowe prawa, tworzone rzekomo dla dobra społeczeństwa, a coraz bardziej ingerujące w sfery osobiste, a powiększające zakres zniewolenia. Tymczasem ujęcie chrześcijańskie jest określeniem zasad wg jakich należy układać relacje międzyludzkie. Stałe są więc zasady, a nie ich interpretacje. Prawo, będąc interpretacją zasad, może zostać zmienione. Ale zakłada wielką ostrożność w jego ustanawianiu tak, aby nie stało się elementem społecznej manipulacji. Dlatego podstawą jest tylko stanowienie takich praw, które nie wzbudzają żadnych sprzeciwów – są powszechnie akceptowane. Regulacje społecznych zachowań wynikają tu z panujących obyczajów, które lokalnie mogą znacznie się różnić.
Na tym tle występują konflikty między judaistami, a chrześcijanami; z jednej strony są ci, którzy stosują zasadę, że wolno wszystko to, co nie jest zakazane, z drugiej zaś ci, którzy kierują się niepisanymi zwyczajami.
Jeśli zatem zostaje zawarta umowa, gdzie nie zostały sprecyzowane wszystkie możliwości, to dochodzi do starć. Rozjemcą może być sąd. Tyle, że obecnie sądy kierują się literą prawa. Zatem stosujący zasady zwyczajowe stoją na przegranej pozycji. Mamy do czynienia z sytuacją, gdy trzeba dostosować się do zasad albo jednej, albo drugiej strony.
Państwo, wybierając określony stosunek do obywatela wynikający z obowiązujących praw, może je stosować w duchu dobra obywatela – wtedy staje się wspólnym dobrem wszystkich – Rzeczpospolitą, albo w duchu dostosowania obywatela do ustanowionych praw – wtedy staje się elementem opresji, którego celem końcowym jest totalitaryzm.
Prawicowy – we wskazanym kontekście, to taki system, ( partia, postawa), gdzie tworzenie relacji społecznych oparte jest na obyczajach jakie powstają pomiędzy mieszkańcami w wyniku warunków współżycia. Nie muszą być najlepsze, ale są akceptowane i dostosowywane do pojawiających się okoliczności. Prawem stają się dopiero po ich pełnym zaakceptowaniu przez społeczeństwo.
Lewicowy – to narzucony system wartości stosowany niezależnie od lokalnych okoliczności. Obywatele, muszą go stosować niezależnie od akceptacji, bądź sprzeciwu. Ponieważ niekiedy zdarzają się sytuacje wyraźnie antyspołeczne, cechą naturalną lewicowości jest rozszerzanie i dostosowywanie zapisów prawa do jak największej liczby możliwych sytuacji.To prosta droga do totalitaryzmu.
Ostatnio napisałem u Ufki ostry komentarz (wykasowany). Dlaczego?
Bo ta niby prawicowa blogerka swą postawą wspomaga lewicowość prowadzącą do totalitaryzmu. Tyczy to postu „Jestem wściekła”. Sugerując konieczność kontroli zachowań uniemożliwiających antysemickie , być może aranżowane, wygłupy, otwiera drogę do tworzenia kolejnych regulacji prawnych i nadzoru zachowań społecznych.
Nie tędy droga, Miła Pani. Jeśli nie będzie postaw społecznych traktujących takie czyny jako niezgodne z obyczajem – ich penalizacja niczego nie zmieni, a może jedynie prowadzić do nasilenia. Jedynym zaś efektem to kolejna dziedzina, którą należy poddać kontroli „służb”.
Moja reakcja wynikała z przekonania i oczekiwania rozumienia sytuacji osoby o wysokiej pozycji społecznej.
Zaprezentowane poglądy są odniesieniem do jednej tylko dziedziny. Być może należałoby rozpatrzyć także inne - stosunek do roli nauki, filozofii, czy kształcenia w myśl różnic leżących podstaw konfliktu cywilizacyjnego z którym mamy do czynienia, a który będzie narastał.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura