Wśród ponad 150 notek jakie zamieściłem na swoim blogu, znaczna ich część poświęcona była cywilizacjom w różnych aspektach tego pojęcia. Dotyczyły różnych elementów nań się składających - etyki, religii, rozumienia rzeczywistości, co można określić jako stan wiedzy o świecie, a także wielu pojęć szczegółowych.
W wielu przypadkach wiązało się to dla mnie z dużym dyskomfortem, a to z racji przełamywania różnego rodzaju tabu, jakie w sferze mentalnej wytwarza w każdym człowieku otoczenie. Bariery, zwłaszcza dotyczące pojęć religijnych, są szczególne – dotykają najgłębszych uczuć graniczących niekiedy z mistycyzmem. To sfery naszej intymności, do których sami rzadko i z obawą zaglądamy, aby nie naruszyć sacrum.
Ostatnie notki nawiązywały do pojęć „lewica – prawica”, a po głębszym „wniknięciu” w tematykę okazało się, że jest to fundamentalna kwestia dotycząca głównego nurtu mych enuncjacji. Jest związana procesem tworzenia się cywilizacji.
Tu muszę nadmienić, że moje boje z triariusem tyczą „spenglerystycznego” ujęcia tematu. Otóż różnice wynikają, jak sądzę, z tego, że Spengler traktuje o zasadach cykliczności rozwoju struktur społecznych, natomiast Koneczny raczej o cechach charakterystycznych tych struktur.
W ramach uwag pojawiła się istotna kwestia: w jaki sposób tworzą się cywilizacje. Wprowadziłem tam możliwość powstania „sztucznej” cywilizacji, jako wyniku nie ewolucyjnego dostosowania zależności decydujących o społecznym współżyciu, ale wytworu myśli ludzkiej .
Wydaje się, że jest to zasadnicze i ważne rozróżnienie decydujące o dalszych klasyfikacjach typu „prawica – lewica”, ale też „dobro – zło” i podobne.
Na podstawie dotychczasowych rozważań – twierdzę, że cywilizacja żydowska jest właśnie taką „sztuczną cywilizacją”.
Koneczny zalicza ją do cywilizacji starożytnych. Wielce to wątpliwe, acz jej twórcy, którym genialności nie można odmówić, tak ją upozorowali.
Twierdzę, że cywilizacja ta, choć bazowała na nieco wcześniejszych opracowaniach, została „dopracowana” już po śmierci Chrystusa, a wcześniejsze elementy stosownie przeredagowane i dopasowane. O tym pisałem w ostatnich dwu cyklach „biblijnych”. Jednak wyraźnie widać ślady działań redakcyjnych, które można spointować: „no ancient Izrael”.
Pierwszym władcą Międzyrzecza, który podporządkował sobie cały teren cywilizacyjny, był Sargon. To imię oznacza „prawowity władca” i wskazuje, jak to w takich wypadkach bywa, że był uzurpatorem. Jego dzieje posłużyły za kanwę tworzenia mitu Mojżesza. Ale nie tylko. Wykorzystano myśl, że aby nadać fałszowi cechy prawdziwości, należy fałsz uświęcić.
Przez ten pryzmat należy spojrzeć na judaizm i zauważyć, że wszelkim nienaturalnym zależnościom nadany został status praw boskich. Dotyczy to Dekalogu, ale i innych praw, które rzekomo sformułował Mojżesz, jako pośrednik boskiego przekazu.
Genialność twórców systemu polega zaś na tym, że znakomita część zasad jest naturalna, a jedynie część, istotnych, jest sztucznym wtrętem.
Dla mniej zorientowanego obserwatora rozróżnienie jest trudne, a granice nieostre, co wobec „nadnaturalnego” pochodzenia, przy próbie analizy, jest traktowane jako świętokradztwo.
Jednym z istotnych elementów systemu jest wprowadzenie pojęcia grzechu. Grzechu, jako przekroczenia prawa ustanowionego przez moderatorów, a traktowanego jako boskie.
W czym różnica?
Jeśli w wyniku dostosowań ewolucyjnych stanowione są zasady społecznego współżycia to ich przekraczanie jest „grzechem” – ale jedynie pod warunkiem, że jest to świadome przeciwstawianie się zasadom, a i to także nie może tyczyć przypadków dostosowania do zróżnicowanych okoliczności, gdyż może się to wiązać z dostosowaniem ewolucyjnym do nowych warunków.
Jeśli zaś skutki podejmowanych działań będą negatywne, a nawet prowadzące do przekroczenia zasad prawa ewolucyjnego, to nie można mówić o grzechu, a jedynie o błędzie. Błąd taki winien być wyeliminowany z racji następstw.
Tymczasem grzech w sztucznym tworze jest przekroczeniem narzuconych norm i nie ma tu miejsca na jego relatywizację związaną z okolicznościami.
Jak przekładają się powyższe uwagi na obecne relacje cywilizacyjne zwłaszcza w odniesieniu do stosunków między judaizmem i KK, a tym samym między cywilizacją żydowską, a łacińską?
Nauka Chrystusa, leżąca u podstaw doktryny chrześcijańskiej, była skierowana przeciwko trendom „sztuczności” jakie już wtedy istniały i zaczynały dominować w ówczesnym judaizmie. Miały „nawrócić” judaizm, jako religię zawierającą Depozyt Wiary, na drogę zgodną z naturalną ewolucją. To się nie udało, a efektem są dwie zupełnie różne religie i wytworzona na ich bazie różne cywilizacje.
O sztuczności, a tym samym o kierowaniu się anty-boskimi zasadami, wspomina jedna z opowieści Księgi Rodzaju – dotycząca Jakuba. Już samo nowe imię mu nadane wskazuje na zamierzenie – Izrael, czyli walczący (zmagający się) z Bogiem. I wskazanie, że mimo sztuczności zasad, będą one przynosić korzyści (są równie „silne” i otrzymują „błogosławieństwo”.
To jedna z założycielskich opowieści, której znaczenie rzutuje na całą tę cywilizację.
Czym różni się ta cywilizacja od innych?
Przede wszystkim traktuje członków wspólnoty jako materiał mający służyć określonemu celowi. Czyli jest to pierwsze potraktowanie przedmiotowe całego społeczeństwa.
Można zarzucić, że przecież niewolnicy byli „przedmiotami” – nawet twierdzono, że nie mają duszy. Władcy podporządkowywali sobie całe narody. Ale nawet w takich przypadkach ci ludzie mieli służyć jakiemuś celowi takimi jakimi byli. Tymczasem judaizm założył przebudowę osobowości dla realizacji określonego celu.
Wydaje się, że jest to kardynalne spostrzeżenie rzutujące na całą rzeczywistość, także w chwili obecnej.
W tej perspektywie zauważalne są inklinacje badawcze przedstawicieli środowisk żydowskich chętnie podejmujących tematy związane z przebudową psychiki, a ostatnio także braku ograniczeń eksperymentów związanych ze zmianami genetycznymi.
W skali społecznej wyraźnie widać wpływy judaistyczne w tworzenie ideologii, gdzie dopuszczalne było stosowanie wszystkich środków celem społecznej moderacji. Takie ideologie to zarówno komunizm, jak i hitleryzm. (co do faszyzmu – mam wątpliwości, czy także należy włączyć go w krąg ideologii judaistycznej).
W notce „Lewica, prawica ó manipulacja” zasugerowałem, że pojęcie „lewicy” w naszej rzeczywistości związane jest z judaizmem. Miałem wątpliwości, czy to twierdzenie jest dostatecznie uzasadnione. W świetle niniejszych uwag – należy je zdecydowanie potwierdzić.
Judaizm jest źródłem lewicowości, jeśli lewicowość traktować jako sztuczne, czyli nienaturalne, kształtowanie społecznych zależności z dodaniem do tego prawa stosowania przemocy dla realizacji celu.
Wszelkie skrajne formy stosowania tych zasad, czyli fundamentalistyczne przywiązanie do określonych praw , bez rozważania okoliczności towarzyszących, przyjmują formę albo „lewactwa”, albo „prawactwa”.
Na tym tle ważne jest rozważenie roli KK. JPII przeprosił za grzechy ludzi Kościoła z racji popełnianych czynów.
Przyznam, że mam wątpliwości przy tak przedstawionym zagadnieniu. KK kieruje się zasadą miłości, co jednak nie oznacza, że w konkretnych okolicznościach, nie jest koniecznym użycie przemocy celem uzyskania doraźnego efektu. Czy ludzie realizujący cele popełniali grzech? Tylko jeśli przekraczali normę ówczesnych zachowań.
Czy te zachowania obciążają KK? W takim zakresie, jakim nastąpiło przekroczenie zasad.
W takim przypadku, jeśli decyzji towarzyszyła wola stosowania przemocy jako środka realizacji celu ideowego.
Ważne jest tu rozróżnienie między grzechem i błędem; błąd winien być naprawiony przede wszystkim przez rezygnację ze stosowanych metod. Jednak świadome przyjęcie idei przemocy dla realizacji celu jest grzechem – tego przekroczenia nie można naprawić.
W tym sensie występuje dysonans między przepraszaniem za przekroczenia indywidualne ludzi realizujących cele, na których realizację otrzymali nakaz/pozwolenie, gdy jednocześnie brak przeprosin za stosowanie metod niezgodnych z doktryną. KK stosując takie zasady staje się realizatorem idei judaizmu.
Grzech pierworodny.
W przytoczonych uwagach nie może być pominięta ta kwestia. We wcześniejszych, „biblijnych” notkach sugerowałem, że pojecie grzechu pierworodnego może odnosić się do sytuacji początkującej judaizm – wymordowania pierworodnych przy ucieczce z Egiptu. Możliwa jest też inna, szersza interpretacja.
Warto zauważyć, że to pojęcie występuje jedynie w chrześcijaństwie. A już nie – w judaizmie. Dziwne, zważając wspólne korzenie obu religii. Można twierdzić, że tym grzechem pierworodnym ludzi jest skłonność do stosowania przemocy jako metody rozwiązywania problemów. Dopiero odrzucenie tej zasady czyni chrześcijaninem.
Grzechem pierworodnym może być też odniesienie do wspólnych korzeni judaizmu i chrześcijaństwa – oparcie na fałszywych przesłankach historii narodu, gdzie chrzest jest forma odcięcia od tych zafałszowań .
Tymczasem, co po części zaznaczyłem we wcześniejszym fragmencie, zarówno judaizm, jak i chrześcijaństwo dopuszcza możliwość stosowania przemocy.
Jest jednak jedna różnica – wspominałem o tym we wcześniejszej notce poświęconej problemowi grzechu:
liczą się intencje.
Chrześcijaństwo kieruje się zasadą miłości i dopuszczając przemoc, czyni to z uwagi na konieczność warunkowaną okolicznościami, która ma na celu dobro człowieka. Ponieważ zaś decyzje podejmowane są na różnych poziomach świadomości, wiedzy o skutkach itd. – możliwe są manipulacje. Dlatego nie można odnosić zdarzeń do różnych poziomów odniesień, a zwłaszcza przenosić odpowiedzialność za indywidualne zachowania na zbiorowość. Bo w każdym wypadku mamy do czynienia z indywidualnymi intencjami.
W tak organizowanych zasadach życia społecznego podstawową rolę odgrywa nie prawo, a zaufanie. Brak zaufania, jego podważenie, eliminuje czynnik przekonania o intencji kierowania się zasadą miłości przy podejmowaniu decyzji.
Judaizm ma określony cel- przemiany społeczne to mają umożliwić – wskazany w Księdze Izajasza. Ma określone zasady postępowania wynikające z narzuconego Prawa, którego interpretatorami są grupy decyzyjne, gdzie dobrem jest cel, a nie rozwój jednostki; ta jest tylko narzędziem , które może być użyte do jego realizacji. Przemoc jest dopuszczalna, jeśli tylko wydaje się być korzystną drogą realizacji.
Antysemityzm i antyjudaizm.
Niedawno pojawiły się słowa hierarchy KK (niestety nie pamiętam dokładnie – kogo), że grzechem jest nie tylko antysemityzm, ale i antyjudaizm.
W świetle przytoczonych uwag – zadziwiające stwierdzenie. Jeśli bowiem krytyka judaizmu byłaby złem, to jakie byłoby rozróżnienie między oboma religiami? KK, dopuszczając przemoc, bo to jest ta zasadnicza różnica, staje się sektą judaistyczną.
Przykro to stwierdzić, ale takie stanowisko wskazywałoby zerwanie z korzeniami - nauką Chrystusa. W imię jakich zasad?
Natomiast równanie antyjudaizmu – systemu dopuszczającego przemoc – z antysemityzmem jest tak absurdalne, że mogło powstać tylko w chorym umyśle. (Niestety, poziom intelektualny jest na poziomie uznania takiej opcji za prawdziwą).
Antysemityzm, jako niechęć skierowana do etnicznej grupy ludzi jest niedopuszczalny dla chrześcijanina. Wszak nie masz Greka, czy Żyda, co zaznaczył św. Paweł. Mało tego. Antysemityzm nie ma żadnego uzasadnienia etnicznego – obecni wyznawcy judaizmu są mieszanką genetyczną różnych ras. To zarówno potomkowie Żydów, jak i Chazarów, czy Etiopów. Dlatego nie można traktować antysemityzmu jako poważne oskarżenie – jest bezpodstawne.
Chyba, że traktować jako Żydów wszystkich wyznawców judaizmu, i to nie tylko w sensie religijnym, ale także jako wyznawców idei społecznych.
Na bazie judaizmu powstały zbrodnicze ideologie – najbardziej znane to komunizm i hitleryzm. W jednym - „częścią wybraną” byli członkowie partii komunistycznej, w drugim cały naród niemiecki, jako rasa panów. To tylko mutacje idei „narodu wybranego”.
Niedawno pojawiło się sarkastyczne pytanie: „czy Żydzi są odpowiedzialni za komunizm?”
Odpowiedź jest oczywista – tak.
I z racji ideologicznych występowała tak duża nadreprezentacja Żydów w strukturach komunistycznych. Także wsparcia Hitlerowi udzieliły środowiska żydowskie licząc na możliwość przejęcia kontroli nad tym ruchem.
Dopiero „ostateczne rozwiązanie” u Hitlera, a czystki dokonane przez Stalina wskazały, że idea może być wykorzystana przeciwko swym twórcom.
Można też zauważyć, spośród osób wywodzących się ze środowisk żydowskich, było i jest wielu przeciwników totalitarnych systemów. Jednak przyjęcie takich postaw zawsze wiązało się z odrzuceniem judaizmu, a często także konwersji na chrześcijaństwo.
Kończąc. To bardzo szeroki temat, a tylko „dotknąłem” wielu zagadnień. Tematyka zawiła z racji wzajemnego przenikania idei. Zaś końcowy wniosek może budzić zdziwienie:
Obie ideologie mogą stać się źródłem wzrostu duchowego człowieka. Ważne, żeby pamiętać, iż duchowość człowieka jest zawsze związana z indywidualnym rozróżnianiem dobra i zła. I nie można tu odwoływać się ani do Tory, ani do Ewangelii. Odpowiedzialność obciąża sumienie.
PS. Zakończenie powinno zostać uzupełnione o jedno zdanie nawiązujące do słów Herberta:
Wybór drogi to kwestia smaku.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura