Wbrew pierwszym skojarzeniom, te antypolskie manipulacje nie są dziełem Rosjan, a polskich mediów.
Otóż w naszej TV, w wiadomościach – nie kojarzę którego programu, bo „skakałem” pilotem, pojawił się obszerny materiał o pijaństwie w Rosji, gdzie zaserwowano zdjęcia szeregu „zużytych” postaci. Całość w odniesieniu do zarządzenia Putina o zakazie sprzedaży wysokoprocentowego alkoholu nocą.
Sądzę, że ten materiał jest formą manipulacji, której celem jest podtrzymanie przekonania o polskiej „wyższości” i tym samym podtrzymanie antagonizmów .
O tym trendzie pisałem w poprzedniej notce.
Być może chodzi o podbechtanie ego hołoty oprotestowującej obecność krzyża „prezydenckiego”.
Chyba nie budzi zdziwienia, że jadąc do Moskwy, na kwestie związane z piciem alkoholu, miałem „wyczulone oko”. Stereotyp pijącego przy każdej okazji Rosjanina, gdzie jedynie brak kiszonych ogórków – zakąski, może być przeszkodą, został „wdrukowany” w mój umysł.
Dlatego zwiedzając miasto, a mam zwyczaj wchodzić na tereny odległe od głównych szlaków – bo to daje wyobrażenie o mentalności mieszkańców, lustrowałem temat starając się wyłapać stosowne scenki.
Na pewno nie był to czas stosowny tego rodzaju obserwacjom – upały (już nieco mniejsze) nie sprzyjały „spożyciu” nawet tubylcom. Ale trochę „obiektów” badań było. Zwykle na ławkach – (tam jeszcze są) przy główniejszych ulicach i tych znajdujących się między blokami osiedli.
Jednak nie była to ilość przekraczająca znacząco „normy” warszawskie.
Przechodziliśmy także przez sąsiadujący park, i to o różnych porach – także brak. W pobliżu stacji metra i „elektriczki” – śladowe ilości.
Wspomnę tu raz jeszcze, że głównym celem wizyty był ślub syna z Rosjanką.
Zatem mogłem się spodziewać bardziej „wylewnych” okoliczności.
No, było spotkanie w restauracji, jeszcze przed uroczystością – nie mogło być miarodajne – bo to raczej rodzaj taksacji. (Kelnerka w tejże restauracji miała koszulkę z napisem „Volodia, let’s get drunk” – co trochę mnie zastanowiło.)
Ale już po?
Samo przyjęcie miało zupełnie nieformalny charakter – odbywało się w lesie, nad brzegiem jeziora – czyli rodzaj pickniku. W sumie kilkadziesiąt (raczej 30 niż 60), osób, głównie młodych.
I okazało się, że pijącą młodzieżą była „polska strona”. Zamiłowanie do alkoholu wykazywali starsi. Ale także umiarkowanie.
Czy nie było zabawy?
Skąd. Oni świetnie się bawili. Np. rozdano grupkom tworzonym miejscem stania tematy i na ich podstawie należało wymyślić i odegrać scenkę – skecz (mam filmy). Można to porównać do prowadzonych na żywo występów kabaretowych (TV4 – Spadkobiercy). Tyle, że to było organizowane na żywo i tworzone na bieżąco.
Oczywiście, nieco zdziwiony niespodziewana sytuacja, przepytywałem na okoliczność.
Okazuje się, że istnieje silna bariera międzypokoleniowa – starsi jeszcze chętnie, ale w miastach – raczej koniaki i bardziej szlachetne trunki. Młodzież – ma zdecydowanie sceptyczne podejście do alkoholu.
Ci po studiach – pracują ciężko i długo – często po kilkanaście godzin – i nie mają czasu na „ostre” picie. Raczej niewielkie ilości.
Czy te uwagi nie są naginane? Trudno się wypowiadać jednoznacznie, ale dodam jeszcze jedną obserwację – ze sklepu (rodzaj Biedronki), gdzie dokonywaliśmy zakupów; w wózkach alkoholu było bardzo mało.
Oczywiście, spostrzeżenia dotyczą Moskwy, która jest tworem zupełnie odrębnym reszty Rosji. Sami Rosjanie stwierdzają (to starsze pokolenie), że w terenie pije się dużo i, co podkreślają – czystych wódek i samogonu.
Odnosząc się do telewizyjnych manipulacji – bo tak można określić wspomniany materiał, należy zastanowić się nad jego przekazem.
W moim przekonaniu – bardzo dla Polski złym, bo podtrzymujący mit Rosjanina, jako bezwolnego czynownika sterowanego alkoholem.
Tymczasem należy dostrzec, że Putin kilkunastoletnimi rządami prowadzącymi do odbudowy potęgi Rosji, postawił na wychowanie pokolenia zdolnego do realizacji zadania. To jeszcze nie powszechny stan, ale już zauważalny.
Jeśli Polska chce ( i może) przeciwstawić się kulturowo – to należy zdawać sobie sprawę ze skutków degeneracji jaka jest czyniona nieodpowiedzialną polityką oświatową władz III RP. A „chowanie głowy w piasek” - do niczego dobrego nie prowadzi.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura