Jeśli rozważać możliwość działań prowadzących do idei imperialnej, to trudno pominąć bieżącą sytuację. Wszak zaczyna się wszystko w określonym miejscu i czasie.
Niewątpliwie katastrofa smoleńska przeorała scenę polityczną i zmieniła dotychczasowe relacje. Chcę tu zaprezentować odrębne widzenie zależności z tym zdarzeniem związanych.
Przede wszystkim wrócę do swojej notki z maja tego roku, gdzie analizując dostępne dane sugerowałem, że jakieś anomalie miały miejsce przy obniżaniu wysokości z 200 do 100 m. (Poniżej 100 m – to w żadnym razie nie lądowanie, a raczej próba ratowania życia).
Nie jestem zwolennikiem teorii zamachu – raczej wypadku , do którego doszło z uwagi na szereg błędów i zaniedbań kumulujących swe oddziaływanie.
Włączone komórki wielu osób znajdujących się na pokładzie samolotu sugerują, że próbowano uzyskać połączenie, aby poinformować o jakimś zdarzeniu. Można sądzić, że o anomalii lotu. Biorąc zaś pod uwagę, że wybranie (nawet automatyczne) numeru i połączenie to kilkanaście sekund, zatem zjawisko musiało mieć miejsce między 200 a 100 metrem w wysokości lotu.
Jeśli był to zamach – to poprzez wpływ na pracę urządzeń pokładowych, jeśli wypadek – to podobnie – awaria jakichś urządzeń, bądź – co niektórzy sugerują wskazując na brak statecznika, jakaś kolizja z innym samolotem. (Zestrzelenie – byłoby bardziej skuteczne przy większej wysokości, a i skutki byłyby bardziej widoczne).
I pytanie zasadnicze: czy Rosjanom „opłacało się” to zrobić?
Może, ale tylko wtedy, gdyby mieli pewność, że sprawa będzie tak „wyjaśniana”, że nigdy do prawdziwego wykrycia sprawców nie dojdzie. Tego zaś w początkowym okresie nie mogli być pewni.
Czy był inny beneficjant zdarzenia?
Można to stwierdzić jednoznacznie – tak. Tym krajem są USA.
Dziwne?
Wcale. USA pogrążają się w kryzysie. Ich siły zmniejszają się – także z uwagi na wielokulturowość społeczeństwa. Brak czynnika jednoczącego; do niedawna był to wysoki poziom życia wyróżniający USA na tle innych państw. Tyle, że ten czas minął.
Próby zachowania pozycji poprzez druk „pustego” pieniądza, tylko odsuwają w czasie upadek.
Przeciwnikiem USA stają się Chiny. Już teraz ich możliwości przekraczają te, którymi dysponują amerykanie. Są państwem znacznie bardziej spójnym, o niewielkich wymaganiach obywateli i silnej gospodarce.
Do niedawna ekspansja amerykańska skierowana była na państwa położone na „kierunku chińskim” – chodziło o zdobycie przyczółków w pobliżu Chin, co miało wzmocnić ich pozycję. Tymczasem dało to efekt przeciwny - zarówno Irak, jak i Afganistan – to miejsca klęski, a dodatkowo strata prestige’u – państwa strzegącego wolności i demokracji.
Krokiem zamykającym ekspansję w tamtym rejonie miał być atak na Iran. I się nie udało.
Jak ma się do naszej sytuacji?
PiS i Kaczyńscy byli i są zwolennikami bliskiej współpracy z USA. Wykorzystując pozycję Polski dążyli do utworzenia grupy państw środkowo-wschodniej Europy, która to grupa podporządkowana byłaby USA – zwłaszcza poprzez otwarcie swych granic dla amerykańskich inwestycji czynionych „pustym” pieniądzem. Tak miało być np. z Ukrainą, a odbywało się to z pominięciem narodowego interesu - spraw związanych z mordami w czasie II WŚ i po jej zakończeniu.
Polska idea jagiellońska (imperialna) lokująca interes narodowy między Bałtykiem, a Kaukazem, została wykorzystana na potrzeby globalizmu reprezentowanego przez lobby izraelsko/amerykańskie.
Jako spoiwa użyto polskiej niechęci wobec imperialnych, a opartych na turańszczyźnie zakusów Moskwy, a dodatkowo ansy wynikającej z sowietyzacji Rosji.
W efekcie zaangażowanie, zwłaszcza LK, w działania antyrosyjskie, stało się fobią.
Tymczasem zmieniły się kierunki polityki amerykańskiej; zagrożenie ze strony Chin dla USA jest równie silne, jak dla Rosji.
W globalnej rozgrywce Rosja stała się naturalnym sprzymierzeńcem.
Dodać należy, że Indie zachowują dystans względem zarówno Chin, jak i USA. Także dystansu można spodziewać się po krajach Ameryki Południowej. Z kolei państwa arabskie, a pośrednio wszystkie muzułmańskie, stają się poplecznikami Chin. Po prostu Chiny więcej im oferują w ramach współpracy; w krajach zachodu dalej istotną rolę odgrywa myślenie kolonialne.
Zmiana celów polityki USA natrafia na przeszkodę w postaci zaangażowania antyrosyjskiego – zwłaszcza LK.
W tym kontekście należy rozważać brak zaangażowania w budowę stabilnej pozycji militarnej Polski, a jedynie eksploatowanie „przydupasa”– bo taką rolę Polska ostatnio odgrywa. Warto zwrócić uwagę na wizytę Sikorskiego w USA, gdy Clintonowa nie raczyła go przyjąć, mimo wcześniejszych ustaleń. Pokazano mu miejsce w szyku – a pojechał w sprawie „tarczy” i amerykańskich zobowiązań.
Tak więc usunięcie przeszkody – LK – było bardzo "na rękę" politykom amerykańskim. I nawet jeśli to nie był zamach, to na pewno USA nie przyczynią się do wyjaśnienia tej sprawy.
Widoczny jest sposób traktowania Polski. Jeśli do niedawna można było mówić o marginalizacji tej roli, to obecnie w ogóle przestaje się brać pod uwagę polskie stanowisko.
Bardzo podobnie, jak pod koniec II WŚ.
Na tym tle można rozważać przetasowania na scenie polskiej. Przede wszystkim – medialna oprawa spraw związanych ze smoleńską tragedią; ochłapem, dla zatkania ust, był pochówek pary prezydenckiej na Wawelu.
Wyrażałem wątpliwości odnośnie tej decyzji, ale w obliczu śmierci – każde miejsce jest dobre. Tyle, że byłbym wdzięczny za podanie powodów złożenia na Wawelu doczesnych szczątków pary prezydenckiej w porównaniu do zasług np. Piłsudskiego.
Niemniej należało skanalizować odruch buntu społeczeństwa – sprawę skierowano na temat zastępczy – „krzyż prezydencki”. (Jeśli traktować tę sprawę jako symbol dla organizacji ruchu sprzeciwu – działanie słuszne, ale jeśli ma to być walka, dla walki, bez głębszej idei – to typowe skierowanie ”pary w gwizdek”).
JK jest zbyt wytrawnym politykiem, aby nie zauważać wskazanych zależności. Udział w wyborach prezydenckich i linia ideowa kampanii – „łagodne oblicze”, to nie sprawa chwilowego „wycofania”, a świadoma decyzja. Negatywny wynik wskazał, że PiS i JK – zostaną szybko i skutecznie wyeliminowani. Że są tylko pionkiem na szachownicy, który przestawia się, a w razie czego – poświęca.
Obecna volta dokonana przez JK – jest próbą wskazania, że on, jako polityk, jeszcze coś znaczy i bez niego proces podporządkowania Polski USA może ulec zahamowaniu, a na pewno będzie utrudniony.
Stąd pewne elementy gry na narodowych instrumentach. Widać, że dla wielu ludzi już takie otwarcie zasługuje na poparcie, z wiarą, że to będzie szło w kierunku dbania o interes narodowy.
Tymczasem brak jest rzeczywistych i wiarygodnych deklaracji ze strony PiS i JK w tym względzie. Tyle, że nie dementuje się sugestii osób z 2, czy 3 szeregu. To ma wystarczyć.
Kończąc ten wątek; jedyną szansą przetrwania Polski jest utworzenie Polskiej Idei Imperialnej – czego celem jest niniejsza seria notek. Nasze włączanie się bądź w sferę rosyjską, bądź amerykańską – prowadzi do likwidacji polskości. Sytuacja jest podobna tej z końca II WŚ – jednak o tyle lepsza, że jeszcze żyjemy na „swoim” – i mamy możliwość zbudowania społeczeństwa, gdzie działania władz będą służyć tu żyjącym ludziom, a nie obcym interesom.
Przykładem jest Białoruś. Obecnie stała się przeszkodą w nawiązaniu „nowych” relacji miedzy Rosją, a państwami Zachodu.
Dlaczego?
Bo zaczęła rozwijać dialog z Chinami. Reakcje są obustronne – znacznie pogorszyły się stosunki z Rosją, a jednocześnie niedawno była wizyta Sikorskiego i przedstawiciela UE – celem oferowania „pomocy” gospodarczej.
Dosyć znamienna wizyta.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura