Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas
70
BLOG

Migawki z podróży; Chiny, Tybet

Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas Kultura Obserwuj notkę 2

CHINY,  TYBET

 

            Wybierając się na „wycieczkę w rejon środkowo-wschodniej  Azji miałem na uwadze kilka interesujących mnie konotacji. Można je wyszczególnić (bez nadawania hierarchii ważności):

-         porównanie warunków życia, kultury, mentalności mieszkańców z warunkami panującymi u nas,

-         wpływu zupełnie innego krajobrazu na własny sposób postrzegania rzeczywistości,

-         przyjrzenie się rolnictwu, a szczególnie kwiatom tam rosnącym już z racji tego, że całą wyprawę nazwałem na swój użytek „Kwiaty Jedwabnego Szlaku”,

-         poszukiwanie śladów judaizmu na Jedwabnym szlaku (zostałem zainfekowany ideą możliwości pobytu Chrystusa w tamtych rejonach),

-         i oczywiście eksploracja terenu, gdzie znowu postawiłem sobie trzy cele: 1. zwiedzić ruiny Królestwa Guge, 2. odbyć wędrówkę wokół Góry Kailash (Kailash Kora), 3. Stanąć na zachodnim krańcu Wielkiego Muru.

 

Biorąc pod uwagę, że cała wyprawa trwała 5 tygodni, a część „lądowa” zaczynała się i kończyła w Ałmacie, to do przebycia miałem ok. 10 000 km. To zbyt dużo na głębsze zagłębienie się w podaną tematykę zwłaszcza, że trasę zaliczałem samotnie, z okazjonalnie poznanymi ludźmi. Być może plusem zaś jest wiek, gdzie łatwiej o refleksję (1948).

 

KASZGAR

 

Pierwsze zetknięcie z Chinami miało miejsce w Kaszgarze (Kashi) po 24 – godzinnej podróży przez przełęcz Erkesztam (Irkesztam) z miejscowości Osz w Kirgizji.

Licząc się z jakimś rodzajem szoku cywilizacyjnego założyłem, że w tym mieście pozostanę przynajmniej trzy dni. Opis przewodnikowy miasta jako robiącego wrażenie swym kolorytem nie odpowiada moim odczuciom.

Przed opisem należy nadmienić, że cała ta prowincja to Sinkiang (czyli Prowincja Zachodnia), a w zasadzie jest to Ujguria. Zaś Ujgurowie, których do niedawno było więcej niż Chińczyków Han – głównej grupy narodowościowej Chin, niezbyt lubią się ze swymi wschodnimi sąsiadami. Mówią zupełnie innym językiem i w większości są muzułmanami. Różnią się także w wyglądzie zewnętrznym. I chyba jako w jedynej prowincji obowiązuje czas inny (2 godz) od Bejing time).

Główne arterie miasta, budowane są w jednakowy sposób. Jezdnia ma pas (pasy) dla pojazdów samochodowych i równie szeroki pas dla rowerów, motorowerów, riksz i pojazdów z napędem żywym. Pewnie te pasy są ok. 1 – 2 m szersze niż pasy jezdni u nas. Dalej jest chodnik szerokości 10 – 15 m.Wzdłuż ulicy są zwykle pomieszczenia handlowo-usługowe. Parterowe, ok. 5 m szerokości i 6 m głębokości. Te lokale mogą być przeznaczone na wszystko: sklepy, restauracje, biura itp. Wystrój odpowiedni do funkcji.  Tu odbywa się całe życie towarzyskie miasta; je się, śpi, gra w szachy itd. Na noc są zamykane, ale właściciel śpi w środku i na życzenie otworzy.

To co szokuje, nawet w porównaniu z Kirgizją, to organizacja ruchu drogowego. Przepisy drogowe (znaki) są identyczne jak u nas. Ale nie zauważyłem, aby ktokolwiek włączając się do ruchu patrzył, czy ktoś nie nadjeżdża  z lewej strony. Reagują dopiero na dźwięk klaksonu. I drugie spostrzeżenie : każdy uczestnik ruchu (wszystko jedno jakim środkiem lokomocji dysponuje) zawsze stara się jechać przy lewej części lewego pasa. I tylko trąbienie szybszych uczestników tej zabawy wymusza zjechanie (na chwilę) na prawo.  Reszta jest już normalna.

Zwykle kierowcy jeżdżą stosunkowo wolno. Niemniej, jak na krótki okres pobytu, udało mi się być świadkiem kilku wypadków.

To co jeszcze razi nawet w odniesieniu do naszych miast to, że wszelkie śmieci wyrzuca się „za siebie”. Na ulicach cały czas funkcjonują zamiatacze ulic (zwykle kobiety). Koszy na śmieci jest niewiele. I niestety prawidłowość rzucania śmieci „za siebie” jest powszechna nie tylko w miastach. Czyni to przykre wrażenie, nawet uwzględniając wielkość  i nikłe zaludnienie terenów przez które podróżowałem.

CDN

członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura