Ostatni jesteśmy osaczani informacjami o aktach przemocy w rodzinie, maltretowaniu dzieci ze skutkami śmiertelnymi włącznie.
Przyznam, że jestem zbulwersowany i podejrzewam chęć ustawowego ograniczenia kolejnej sfery wolności osobistej. Bo zwykle akcje o jakich wspomniałem, tak się kończą. I nie jest to w żadnym razie akceptacja dla opisywanych zjawisk zwyrodniałej przemocy.
Trzeba się też trochę zastanowić nad powodami dla których te akty bestialstwa stają się coraz częstsze, choć wydawać by się mogło, że w czasach powszechnej miłości, winny raczej zanikać.
Mamy system wychowania, gdzie zakazywane jest użycie przemocy fizycznej, z klapsem włącznie. Przyznam, że jest dla mnie niepojęte twierdzenie, że łagodna perswazja jest najlepszym sposobem wychowywania. Bo jeśli dziecko w piaskownicy przyłoży innemu łopatką, to nie uwierzę, że takie tłumaczenie jest najbardziej skuteczne; twierdzę, że najskuteczniejsze jest pokazanie na własnym (dziecka) przykładzie jaki efekt daje uderzenie łopatką. W tym wypadku odpowiednikiem jest danie klapsa, czy „po łapce”. Chyba, że reakcja "babci" jest (autentycznie zasłyszane): "
Jasiu nie bij dziecka, bo się spocisz".
Takie reakcje pozwalają dziecku wytworzyć w sobie poczucie empatii z inną osobą w podobnej sytuacji. Nie uwierzę także, że człowiek, który nie zaznał fizycznego bólu jest w stanie zrozumieć to odczucie u innej osoby. To dlatego mamy tak wielu „wykształconych”, którzy z lubością oglądają wszelkie filmowe sceny gwałtu. Ci ludzie, gdyby przyszło im doznać choćby niewielkiej części przeżyć widywanych na scenie, z pewnością odwracaliby się ze zgrozą na widok okropieństw.
Wracając do brutalnego traktowania małych dzieci. Wzmiankowani degeneraci byli wychowywani na przykazaniach o zakazie karania. Uczono ich, że najważniejsze jest spełnianie własnych zachcianek. I w dorosłym już życiu okazuje się, że istnieją przeszkody, które utrudniają realizację tych zachcianek. Nie ma litości (bo nawet to uczucie nie jest im znane); przeszkodę trzeba usunąć.
Czy jest rzeczą dziwną, że aktów tego rodzaju zdarza się coraz więcej w sytuacji, gdy cały system wychowania nastawiony jest na hedonizm?
Szuka się winnych: Policja powinna interweniować. Sąsiedzi wykazywać większe zainteresowanie. Kościół piętnować. Tylko czy to kompensuje wpływy doktryn wychowawczych i medialny nacisk „lewaków”?
Dlatego uważam, że należy wrócić do znanych od tysięcy lat metod dostosowywania do życia w społeczeństwie, gdzie solidne lanie (ale stosowane z umiarem), miałoby swoją rację bytu.
Niedawno mieliśmy serie zawiadomień o podłożeniach bomb w szkołach, czy szpitalach. Operacje policyjno-saperskie kosztujące znaczne sumy. A później kosztowne procesy i równie kosztowny pobyt w kryminale. Efekt – poza kosztami – młody człowiek zdegenerowany pobytem w więzieniu. Bardziej skuteczne, dydaktyczne i pro-społeczne byłoby po prostu wymierzenie delikwentowi publicznej chłosty. Może warto byłoby skorzystać z doświadczeń np. Singapuru, zamiast twórczo rozwijać debilo-liberalizm.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura