Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas
46
BLOG

O umieraniu

Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas Kultura Obserwuj notkę 15
     Dla Czytelników: nie jest to „uczona” dywagacja filozoficzna związana z tematem. Raczej własne uwagi i spostrzeżenia. I nie dotyczy samej śmierci, a raczej okoliczności ją poprzedzających.


      Wszyscy umrzemy. To chyba jedyna oczywista oczywistość oczywistości. A jeśli jakieś pytania, to nie: czy?, a jak?, kiedy?, i w jakich okolicznościach?

      No i to jest przedmiotem moich rozważań. Bo całe nasze życie jest przygotowaniem do „odejścia”. Niekiedy wydaje się, że ludzie kurczowo trzymający się życia mają coś na swym sumieniu. I boją się odejść przed rozliczeniem. A ci, którzy „spełnili” się w życiu odchodzą w spokoju i bez dramatyzmu.
Bardzo trudno dywagować, bo temat zwykle dotyczy nas samych, a kto lubi wspominać własne błędy?

     Trochę z innej beczki. Bardzo często na filmach pokazywane jest przygotowanie wojowników. I chociaż zawsze ma zwyciężyć ten nasz, „dobry”, to i tak samo przygotowywanie jest także wskazaniem najwyższej wartości, którą należy cenić nad życie, czyliwalki. To ta sama idea, która nakazywała Wikingom cieszyć się ze śmierci w walce, z mieczem w dłoni, bo to zapewniało wejście do Walhalli.
     Jeszcze niedawno czytałem góralskie wspomnienia dotyczące postawy w chwili śmierci swobodnego mieszkańca, któremu nie honor było umierać w łóżku. Jeszcze Sabała, jak legenda niesie, czując zbliżającą się śmierć, zwlókł się z łóżka, aby położyć się na podłodze.

     Tu pojawiają się dwie kwestie: jedna to jak umierać, i druga - świadomości zbliżającego się końca.

      Wydaje się, że sposób umierania winien być , czy też jest, logicznym następstwem sposobu życia; jeśli żyjemy byle jak, nastawieni li tylko na konsumpcję, to i śmierć nas zabiera w podobnych okolicznościach – zwykle w szpitalu, za zasłoną, aby nie psuć nastroju innym chorym.
     Życie aktywne, ciągłe poszukiwanie nowych doświadczeń, daje też szansę jego zakończenia w „ruchu” – czyli „płynne” przejście do „krainy innej świadomości”.

      Kilkanaście lat już temu zmarł w górach jeden z kolegów w czasie wycieczki organizowanej dla młodszych adeptów przewodnictwa. Był bardzo odpowiedzialny – zajmował się wszystkim, a brakło mu czasu na solidny posiłek. I w zimowych, górskich warunkach, przy wysiłku, organizm nie zdążył przestawić się na czerpanie z zapasów. Tak sądzę, bo miałem podobne przygody. I zadziwił mnie jeden z komentarzy dotyczący tej, jakby nie było, tragicznej sytuacji; kolega, który uczestniczył w zwożeniu ciała stwierdził, że sam chciałby umrzeć w podobnych okolicznościach. W majestacie gór. Czy nie są przez to lepiej rozumiane odczucia wspinaczy, którzy zmagając się z górami zawsze liczą się z możliwością przegranej?

     Druga kwestia - świadomość zbliżającej się śmierci.

     Ostatnio bardzo mało uwagi poświęca się temu zagadnieniu. Jedynie gdzieś na filmach, w czasie wojny, rejestrowane są takie odczucia. A przecież te informacje przesyłane są do naszego umysłu. Być może w natłoku niepotrzebnych wrażeń są zagłuszane. Może nie chcemy ich dopuścić do świadomości? Chyba tym różni się ta nasza „cywilizacja śmierci” od „cywilizacji życia”, gdzie „po” też jest życiem. Bo jeszcze niedawno, jak sądzę, nasz związek z otaczającym światem był bardziej przyjazny.
      Ostatnio mamy powtarzające się dyskusje na temat eutanazji. Czyli o przerzucaniu odpowiedzialności za własne odejście z samych siebie na innych.
Wśród ludności wysp Pacyfiku są plemiona, gdzie ludzie, własną decyzją, po uznaniu za wypełnioną swej roli, odchodzą. Bez ingerencji zewnętrznej.
Podobnie może być i w naszych warunkach. Można odejść „do domu Ojca”. Dlatego sztuczne podtrzymywanie „życia biologicznego” wydaje się być wysoce nieetyczne.

     Cóż, na koniec mogę tylko wyrazić swe marzenie, że sam, gdy przyjdzie pora, będę przygotowany, świadomy i bez żalu.

     To luźne uwagi w tej kwestii. Będę wdzięczny za inne opinie, także rozszerzenia, dotyczące tematu.




członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Kultura