Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas
53
BLOG

Komunikacja

Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas Kultura Obserwuj notkę 20
W tym wpisie chciałbym zwrócić uwagę szanownych PT Czytelników na zmiany w funkcjach wielu, chyba już archetypowych, zjawisk.

Droga.

Dawniej droga służyła komunikacji między ludźmi. Droga łączyła poszczególne zagrody i miejscowości. Była wspólną wartością i miejscem spotkań towarzyskich. Przechodzień (teraz właściwie to określenie jest puste, bo ludzie nie chodzą; jeśli już, to spacerują), zawsze miał możliwość zatrzymać się i porozmawiać, wymienić poglądy, czyli był źródłem informacji.
Jeszcze teraz można spotkać na wsiach ławeczki od strony drogi, gdzie, zwłaszcza pod wieczór, gospodarze siadali i oczekiwali na podobnych sobie sąsiadów głodnych pogaduszek.
Jednym słowem droga była czynnikiem integrującym społeczność.

Czy jej rola uległa zmianie? Jaką funkcję spełnia obecnie?


Cóż, chyba całkowicie przeciwną. Coraz częściej stanowi zaporę trudną do przebycia i coraz bardziej niebezpieczną. Jest to trakt dla poruszania się samochodów, gdzie przechodzień jest intruzem i przeszkodą. Już nie łączy, a dzieli sąsiadów.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Prawdopodobieństwo.

Mieszkam w podwarszawskiej miejscowości; kiedyś było to zadupie, a teraz coraz bardziej trzeba uważać przy przechodzeniu na drugą stronę ulicy.
Jednak moją uwagę przykuło inne spostrzeżenie. Otóż prawie zawsze, przy wyjeździe z bramy posesji, w „kolizyjnej” odległości pojawia się jakiś inny pojazd.
Jeszcze 10 lat temu drogą przejeżdżało 2, 3 samochody na godzinę. A jak wyjeżdżałem to „taki” był tuż, tuż.
Ponieważ zjawisko było denerwujące i nie mające podstaw racjonalności zacząłem dokonywać „pomiarów”.
Pracując na działce całymi dniami, zacząłem notować ilość przejeżdżających samochodów. Po kilku dniach podliczeń wyszła jakaś średnia. No to można określić czas przez jaki taki pojazd znajduje się w strefie „kolizyjnej”. I prawdopodobieństwo „spotkania”.
Wynik nijak nie pasuje, bo prawie zawsze przy wyjeździe znajdował się jakiś „kolizyjny” pojazd.
Może jestem teraz już przeczulony, ale od kilkunastu lat obserwuję istnienie tych zależności; nawet żona, zdecydowana przeciwniczka takich bzdur, zaczęła potwierdzać, że rzeczywiście zjawisko jest dostrzegalne.

No to mam pytanie, czy Państwo również to obserwujecie? Jakie mogą być tego przyczyny, bo jak na mój prosty rozum to trąci to mistyką.


członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Kultura