Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas
52
BLOG

Stanisławowi Hellerowi: między filozofią, a fizyką

Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas Kultura Obserwuj notkę 6
      Stanisław Heller zakończył cykl swych wykładów, które można uznać za poświęcone „jest” i „Jest”. Niektórzy blogerzy uznali szerokie uzasadnienia za niepotrzebnie tracony czas na „jałowe” rozważania tych kwestii. Mam nieco odmienne zdanie; sądzę, że przedstawiony tok rozumowania jest fundamentalny dla tworzenia się świadomości czym jest fizyka i gdzie jest jej początek.

      Fizyka jest badaniem powtarzalnych zjawisk świata w którym żyjemy i tworzenie na tej podstawie teorii, lepiej lub gorzej, uogólniających relacje między nimi.

      Ta fizyka poprzez doświadczenia (także mentalne), stara się znaleźć własne korzenie. Tymczasem praca p. Hellera jest rozważaniem dotyczącym korzeni fizyki, ale prowadzonym od strony filozofii.

       Która metoda jest bardziej słuszna?

      W tej „doświadczalnej” fizyce daje się zauważyć „uwiąd” kreatywności spowodowany zapędzeniem w „kozi róg”. Co prawda nasi fizycy (piszę to nie o „salonowych”, a o wszystkich), zawarcie zwalczają ten pogląd, ale dla jako tako zorientowanego obserwatora widać, że obecnie obowiązujące teorie, chociaż cząstkowo prawdziwe, nie stanowią wspólnej doktryny poznawczo-badawczej. Można tylko domniemywać, że znaczny udział w propagowaniu i podtrzymywaniu tego stanu ma obawa o odepchnięcie od „cyca” dojnej krowy, jaką są środki przeznaczone na badania.

      Przecież Teoria Wielkiego Wybuchu jest bajeczką dla ćwierćinteligentów udających półinteligentów. Podobnie wiele innych. Matematyzowanie fizyki, skomplikowane wzory i zależności są tylko „mydleniem oczu maluczkim”.
Ostatnio , co bardziej kreatywni fizycy kierują swe spojrzenia na zapomniane idee występujące w systemach filozoficznych, zwłaszcza związanych z tzw. Kulturą Wschodu.

       Czy S. Heller prowadzi nas prosto do celu?
 W moim rozumieniu, wskazuje drogę, ale nie rozwiązania.

      W swoich rozważaniach związanych z tematem (cykl „Realia rzeczywistości” prezentowany w S24), sugeruję, że nasza rzeczywistość oparta jest na relacjach między czasem, ruchem i przestrzenią (ale rozumianą jednowymiarowo). 

     Jeśli się zastanowić, to te trzy elementy „są”. Czy „są” jako „jest”, czy jako „Jest”? Każdy z nich przekracza pojęciowe znaczenie „jest”. Nie jest bowiem zależny w swym istnieniu od czegokolwiek, jednak pełnię tworzy wespół z innymi. Dopiero w ich wspólnej „przestrzeni” mogą pojawiać się „byty”.

      Wspólnie stanowią „pełnię”, czyli „Jest”.

      To rozważanie mogło zostać przeprowadzone dzięki pracy p. Hellera.

      W dalszej części p. Heller wprowadza kategorią Generatora – Generatora, który powołuje „Jest” i „Nie Jest” – i w tym momencie wydaje się w swych rozważaniach być „nadmiarowym”, bo, w moim rozumieniu, kategoria „Jest” zawiera już obie możliwości.

      Niemniej można sądzić, że jest to „cybernetyczny” dowód na istnienie Boga.

      Pozostaje kwestia źródeł fizyki.

      Tu powstaje pytanie o możliwość pierwszego zaistnienia obiektu „jest” w środowisku czasu, ruchu i przestrzeni. Uważam, że OSOBA, która tego dokona będzie zasługiwać na miano Geniusza Wszechczasów (w potocznym rozumieniu tego terminu)

      Jeśli pominiemy ten problem, to przy rozważaniach dotyczących naszego świata, pojawia się możliwość istnienia światów „przesuniętych” (równoległych) w którymś z elementów podstawowych. W wspominanym już opracowaniu wskazywałem na taką opcję w dziedzinie ruchu; o podobnym podejściu, ale w dziedzinie czasu wzmiankował prof. Jadczyk. A takich możliwości jest wiele.

      Nie chcę przynudzać, ale koniecznym jest tu jeszcze nawiązanie do prac prezentowanych przez p. Waldemara Mordkowskiego. Teoria prof. Bazijewa, a już prezentowane opisy „chemii” atomowej, nie wydają się absurdalnymi, mimo negatywnego do nich stosunku „rasowych” naukowców, a to z uwagi na wskazaną przez p. Hellera nieidentyczność poszczególnych atomów (promieniotwórczość – czas połowicznego rozpadu). A jak na razie nie podano jednoznacznych zasad powstawania atomów.


Podsumowanie:

      Pan Stanisław Heller prezentuje swe rozważania może zbyt obszernie, ale zawarta w nich treść powinna stanowić materiał wstępny dla wszystkich osób (studentów) rozpoczynających studia nad fizyką. Jej zaszczepienie pozwoli na nieco inne rozumienie tego, czym ta dziedzina nauki jest.


Zakończenie.

      Pozycja z jakiej dokonałem niniejszych rozważań wydaje się być nieuzasadniona. Mogę nawet być uznanym za nieupoważnionego do prezentowania takich sformułowań. Nie pretenduję do oryginalności, bo jeśli nawet do swoich przekonań doszedłem samodzielnie, a uwagi (moje) o światach „przesuniętych” (czy równoległych) wydają się być odrębne, to przemyślenia są zadziwiająco zbieżne z prezentowanymi w filozofii hinduskiej już przed paroma tysiącami lat, gdzie (przytaczam raczej moje rozumienie tekstu) : „ świat istnieje z wzajemnego przenikania się gun (sattwa, rajas i tamas – tu odpowiednikiem może być czas, ruch i przestrzeń), za którymi istnieje już tylko osobowy Iśwara, tożsamy z Puruszą”.



członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura