Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas
69
BLOG

Nowa fizyka, a świadomość. d'Eine

Krzysztof J. Wojtas Krzysztof J. Wojtas Kultura Obserwuj notkę 8

     Po moim ostatnim wpisie "Ćwiczenia umysłu. Nowa fizyka. Zbliżenia"       http://kjwojtas.salon24.pl/385692.html
 pojawiły się 2 notki znaczących blogerów, czyli Eine’go i prof. Jadczyka nawiązujące do tematyki tam poruszonej.
(Nie wiem czy czytali mój wpis.)

    W zasadzie nie zmieniły mojego poglądu dotyczące autorów; prof. Jadczyk „matematyzuje”, natomiast podejście Eine’go jest prezentacja własnej wizji wpływu świadomości na rzeczywistość. No i dochodzi do bzdurnych wniosków , czego przykładem są konstatacje dotyczące fotonów „przeciskających” się przez szczeliny. 

     Ponieważ autor nie umie wytłumaczyć zjawiska – poszukuje rozwiązania w „bytach wyższych”, czyli we wpływie „świadomości wszechświata”.
   

    Nie twierdzę, że tej „świadomości wszechświata” nie ma; jeśli jednak jest, to na pewno na wyższym (innym) poziomie oddziaływania.

     Gdyby nie to, że dziś jest 13 i piątek, i gdyby to nie tyczyło Eine’go, to powiedziałbym :
   „Głąbie, miałeś wszelkie dane w moim poprzednim wpisie, aby wyjaśnić to zjawisko, a także „grę” świadomością - wystarczyło spojrzeć na problem „z drugiej strony”.”
     Ostre sformułowania, ale pisane w stanie emocji, bo ile można podpowiadać, wskazywać i wyjaśniać, a na koniec i tak jest to błędnie ukierunkowane.

     Już to zaznaczałem w swoich wpisach, że ostrych sformułowań i dosadnych, a emocjonalnych określeń, używam w stosunku do osób, które cenię i szanuję, a którzy z niewyjaśnionych dla mnie powodów głoszą dziwne teorie. To tyczy Eine’go, gdyż mimo różnic (nie komentuję na jego blogu),  to właśnie on zwrócił uwagę na rolę świadomości (przynajmniej tutaj) w procesie poznawczym w fizyce.

     Jednak jego twierdzenie: „Ciała materialne są lokalizowalne w czasoprzestrzeni, a świadomość – nie.” jest całkowicie przeciwne moim przemyślemniom.

We wskazanym wcześniej moim wpisie jest fragment:
 
Jest tylko jeszcze jeden problem: określić w którym miejscu „przestrzeni rzeczywistości” znajduje się nasza świadomość?

  Od razu dygresja:

    jest dziwnym, że wszyscy ludzie odbierają świat w identyczny sposób. Genetyka i wspólne ukształtowanie doznań mózgu nie jest tu wyjaśnieniem; znany medycynie jest np. przypadek życia człowieka (w Anglii i to niedawno), który miał zaawansowane wodogłowie. Zatem można domniemywać, że siedliskiem myśli nie jest li tylko głowa.


 W poprzednim wpisie dałem wyraz przekonaniu, że to nie światło przemieszcza się względem nas, a raczej my względem światła. Równie dobrze bowiem miejsce tarczy z tam podanego przykładu może zająć nasza świadomość. Stąd warunkiem jest rozpatrywanie sytuacji zaistnienia takiej możliwości.

  Realne byłaby to wtedy, gdyby nasz „ruch” względem światła odbywał się identycznie wobec tej formy przejawiania się energii, gdzie następowałoby jedynie odrębne określanie kierunku oddziaływania.”

A w podsumowaniu pojawia się kolejna uwaga:

„ Podstawowym stwierdzeniem jest tu sugestia o umieszczeniu „punktu obserwacyjnego” na obwodzie wymiaru kołowego o krzywiźnie Plancka.

  To dawałoby asumpt do przyjmowanej bez dowodu i uzasadnienia, ale na podstawie odczuć i powstałych przekonań (jak widać uzasadnionych), zasady, że wszyscy jednakowo obserwujemy rzeczywistość – mamy bowiem wspólny ”punkt obserwacyjny”.”


      Treść wspomnianego wpisu, poza tymi wskazaniami dotyczyła właśnie próby wytłumaczenia w jaki sposób można wyjaśnić zjawisko jednoczesnego ruchu tarczy w kierunku dwu wiązek światła pochodzących ze znajdujących się naprzeciwko siebie laserów. (Przykład z wcześniejszego wpisu).

     W opisanym tam wyjaśnieniu brak jest uzupełnień. Jedno z nich to kwestia prędkości - w jaki sposób ustalana jest prędkość ruchu obserwatora względem światła – tam było podane wyjaśnienie dotyczące jedynie kierunku.

Uzupełniając tę część: 

     Opisana sytuacja z „nieruchomym” światłem – grawitorem, implikuje konieczność „patrzenia zawsze do wewnątrz”.
     Wcześniej wskazywałem konieczność odrzucenia w rozważaniach takich dotychczasowych zasad jak używanie współrzędnych kartezjańskich, czy czterowymiarowej czasoprzestrzeni wprowadzonej przez Einsteina.

     Powód jest dla mnie oczywisty; jeśli kreując świat jako pierwsze wprowadzone zostały wymiary kołowe dla powstałej w ten sposób „przestrzeni rzeczywistości”, to ta przestrzeń musi być zakrzywiona do środka.

     Tymczasem einsteinowska czasoprzestrzeń nie ma tego charakteru, a przede wszystkim jest „otwarta” na wszystkie kierunki. Zatem w świecie rzeczywistym może tylko lokalnie być prawdziwą; to kilkukrotnie zaznaczałem.

     W „przestrzeni rzeczywistości” takie „patrzenie do wewnątrz"  jest możliwe tylko z „powierzchni” tej przestrzeni. Z kolei ruch względem światła jest już oczywistą oczywistością – nasza świadomość porusza się po tej powierzchni z prędkością c.

Podsumowując:

     „Punkt obserwacyjny „znajduje się” na „powierzchni przestrzeni rzeczywistości” i porusza się z prędkością c (nie rozważam, czy jest to ruch punktu po geodezyjnej, czy też jest to „położenie rozmyte” – to odrębna kwestia).

     Jednocześnie punkt ten jest usytuowany także na powierzchni, ale przestrzeni ograniczonej, w wymiarze kołowym, promieniem Plancka i także porusza się po tej powierzchni z prędkością c.

     Mamy więc wzajemne powiązanie wielkości wymiarowo największej i najmniejszej w naszej „przestrzeni rzeczywistości”.

     Warto sobie uświadomić, że w realnym czasie mierzonym długością naszego życia, ruch po „powierzchni przestrzeni rzeczywistości” to tylko niewielki fragment tej powierzchni.

Wizja świata

     Cała rzeczywistość „odbywa się” wewnątrz  „przestrzeni rzeczywistości”, gdzie nasze miejsce pobytu znajduje się w pewnej, ale stałej, odległości od powierzchni. Przemieszczenia mogą dokonywać się poprzez ruch, który jak dotąd , w stosunku do c, jest prawie pomijalny (max 10 km/sek / 300 000 km/sek). Pamiętać należy, że ruch „materialny” to ruch z taką samą prędkością, jak orbitalna, a światło jest „zatrzymaniem”. (Można rozważać to „zatrzymanie” jako ruch prostopadły do prędkości ruchu ciał materialnych).

     Teraz można przejść do tłumaczenia przypadku fotonów obdarzonych świadomością przy wyborze szczeliny.

     Jeśli z naszego „punktu obserwacyjnego” patrzymy na fotony, to należy uwzględnić, że:

- funkcja „psi” wynika z przemieszczającego się naszego „punktu obserwacyjnego” po powierzchni wymiaru Plancka; rozmycie dla „większych” obiektów nie występuje, ale dla porównywalnych z wymiarem Plancka jest zauważalne,

- to my obserwujemy nieruchomy foton i sposób obserwacji. Zatem to my określamy kiedy „patrzymy” przez 1, a kiedy przez drugą szczelinę. Zatem obdarzanie fotonu świadomością jest bzdurą.

     Pozostaje jedna bardzo ważna kwestia. Żyjemy w świecie materialnym w, jak to określiłem, pewnej odległości od „powierzchni przestrzeni rzeczywistości” , a jednocześnie pada stwierdzenie, że nasz „punkt obserwacyjny” znajduje się na tej powierzchni.

Nie wiem i teraz nie chcę nawet tego wyjaśniać, jednak istnieje wiele wskazań, że istnieje powiązanie między naszym mózgiem, a świadomością. 

Trzeba przyznać, że takie sugestie padały już także tutaj w S24. Na rozdzielność świadomości od danej osoby wskazuje szereg zjawisk i obserwacji. Choćby wskazany przeze mnie przykład osoby rozwijającej się normalnie, a u której stwierdzono wodogłowie. Doświadczenia pobytu poza ciałem ludzi w stanie śmierci klinicznej. Pewne wskazania są też związane z ezoteryką.

Na takie widzenie rzeczywistości wskazuje też proces uczenia się - tworzenie się wyobrażeń. Świadomość poszukuje w mózgu zapisanych wcześniej powstałych wrażeń. (To tylko uwaga).

Jak podpadać to wszystkim osobom i instytucjom, także KK. 
     Otóż jeśli istnieje powiązanie między świadomością usytuowaną na „powierzchni przestrzeni rzeczywistości” , a naszym ciałem (mózgiem) znajdującym się w „materialności”, w pewnej odległości od tej powierzchni, to „dalsze” od naszego miejsca są inne materialności - planety, słońce i gwiazdy i in. Są zatem tłem na którym obserwujemy naszą rzeczywistość.

     W tym kontekście astrologia nie jest bzdurą. Można się tylko zastanawiać, czy człowiekowi wolno się nią zajmować.

      No więc skoro piątek i trzynasty . A niech tam i tak mam przechlapane za to, co napisałem.

      I jeszcze jedno. Zadziwiają niektóre skojarzenia. Otóż Platon w swej pracy o jaskini pouczał, że nasze obserwacje są tylko cieniami rzuconymi na ścianę. Zadziwiająco pasuje to do przedstawionego punktu widzenia. Kto mu to wcześniej powiedział?

      Mam nadzieję, że ten wpis przyczyni się do rozważania rzeczywistości w zaproponowanej konwencji. Jak do tej pory nie widzę sprzeczności między zaproponowaną wizją, a zaobserwowanymi zjawiskami i to z różnych dziedzin. Nie znaczy, że jest to pełna wizja.
Byłoby bardzo cenne, aby problem grawitora p. Boratyńskiej został rozważony zgodnie z tą teorią. Także p. Heller powinien przemyśleć niektóre kwestie w odniesieniu do tworzenia się naszych wyobrażeń i ustaleń. A jest tych „niedomówionych” kwestii sporo. Zatem – do roboty.
Cała teoria, bo teraz to już można mówić o teorii, jest opisana bez jednego wzoru. Do tej pory byłem przeciwny „matematyzowaniu”. Teraz jednak sądzę, że należy włączyć tę dziedzinę wiedzy choćby dlatego, że trzeba ją dostosować do zmienionych okoliczności. Prawa nie zostały zmienione, ale interpretacja przynajmniej niektórych, może być inna.



 

członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura