Zadeklarowałem napisanie notki traktującej o stanie moich ustaleń jako wyniku przemyśleń związanych z wpisami jakie pojawiły się w S24. Chodzi o notki i komentarze zwłaszcza p. Boratyńskiej, Stanisława Hellera, ale także prof. Jadczyka i Eine’go. Oczywiście ważne także były inne notki i komentarze, gdyż moje poglądy ewoluują czasami na podstawie zupełnie niezwiązanych z tematyką uwag.
Tematyka ulega poszerzeniu i wymaga na obecnym etapie pewnych klasyfikacji rozróżniających. Bo niby cały czas dyskusja tyczy rozumienia zasad kreacji wszechświata, ale zauważalne zaczynają być pewne fazy procesu i różne postrzeganie elementów podstawowych.
Problem jest o tyle trudny, że aby rozpocząć dyskusję należy odrzucić szereg doświadczeń i odczuć związanych z postrzeganiem otaczającej nas rzeczywistości. Nie jest łatwo pozbyć się nawyków myślowych. Dlatego zagadnieniami interesuje się tylko wąska grupa osób, gdzie imperatyw rozumienia odgrywa istotną rolę.
Podział wstępny to:
- faza wyjścia z dotychczasowych nawyków myślowych (tu znaczącą rolę odgrywa S. Heller - przełamywanie stereotypów, nawet jeśli związane jest z błędami, jest zadaniem pionierskim). Nie twierdzę, że to wyłączna zasługa p. Stanisława, bo być może także moje przemyślenia, czy p. Boratyńskiej, są samodzielnymi konstrukcjami myślowymi, ale pierwszeństwo – w sensie czasu podjęcia tematu, należy do p. Hellera.
- faza tworzenia abstraktu myślowego o organizacji struktur świata. Jest to obecnie dość zaawansowany proces w którym mam chyba pewną rolę, acz należy pamiętać, że i tak jest to stadium wstępne całości wyobrażenia. Tu ostatnio pojawił się nurt myślowy, odgrywający coraz większą rolę, polegający na poszukiwaniu „punktu obserwacji”, albo też „lokacji świadomości”.
Coraz bardzie jestem przekonany o kluczowym znaczeniu tej idei.
- ostatnią fazą jest poszukiwanie początku – momentu który początkuje fizykalność naszego świata. Kiedyś określiłem to jako „pierwszą zmarszczkę”; u p. Hellera, czy u p. Boratyńskiej jest to określenie powstania (pojawienia się) pierwszej asymetrii.
W tym miejscu warto zauważyć, że tu spotykają się idee p. Hellera; w moim rozumieniu p. Stanisław pomija kwestie związane z organizacja struktur, a koncentruje się na fazie wstępnej i idei generatora.
Krytyka.
Muszę zacząć od wskazania różnic między moimi poglądami, a poglądami p. Stanisława zwłaszcza, że na informację o zamierzonej notce zostawił mi swe wytyczne. Tą drogą ułatwił zadanie – łatwiej jest odnieść się do wyartykułowanych już poglądów.
Podstawa różnic, i to wskazywałem w rozmowie, jest sposób patrzenia na rzeczywistość. Pan Stanisław prowadzi swoje rozważania „z wnętrza” naszego wszechświata. W tym sensie próbuje przenosić skojarzenia, także abstrakcyjne, na formę jaką ma wszechświat. Czyli stara się na podstawie zawartości określić formę, która tę zawartość wykreowała.
Tym torem myślenia podążałem także ja i to dość długo. Jednak w pewnym momencie stwierdziłem, że należy zmienić swój stosunek do świata, odrzucić dotychczasowe skojarzenia i doświadczenia, i zastanowić się w jaki sposób Stwórca mógł podchodzić do kreacji wszechświata. Czyli nie odtwarzać na podstawie istniejących różnorodności stanu pierwotnego, a poszukać form pierwotnych, które miałyby wbudowaną możliwość tworzenia różnorodności.
Takie postawienie sprawy nie wynika z megalomanii o jaką mogę być posądzony, a wręcz przeciwnie – z racji dążenia do ustrzeżenia się błędu.
Droga p. Hellera byłaby bardziej wiarygodna, gdyby rzeczywiście obejmować swym umysłem wszystkie przejawy rzeczywistości. Tak jednak nie jest – nie obejmujemy całości dostępnej poznawczo, a przecież może istnieć wiele innych przejawów, które nie są nam znane na tym etapie posiadanej wiedzy. Już nie mówiąc o tym, że kreacja różnorodności nie musi być zakończona.
Dlatego w przedostatnim wpisie wprowadziłem pojęcie „przestrzeni bezwymiarowej”; to pojęcie jest „nicością” o tyle różną od punktu geometrycznego, że taki punkt posiada wymiarowe określenie swego położenia – „przestrzeń bezwymiarowa” nie ma i tego, i to zarówno w odniesieniu do przestrzeni, czasu jak i ruchu, którego pochodną jest prędkość. Jest potencjalną możliwością zaistnienia powyższych „wielkości”.
Można powiedzieć, (ja przynajmniej tak to porównuję), że jest to pojęcie bliskie znaczeniowo „substratowi” wprowadzonemu przez p. Hellera.
W mojej wyobraźni zaistnienie tej „przestrzeni bezwymiarowej” jako pewnego abstraktu może być wynikiem superpozycji gun występujących w filozofii hinduskiej. Jednak moje rozważania nie prowadzą w tym kierunku; nie uważam za wskazane, ale także uznaję, że przekracza możliwości mojego umysłu, zajmowanie się tą kwestią.
Pan Heller prowadzi pewne rozważania w tym kierunku poszukując przeniesień z już ukształtowanej naszej rzeczywistości na „pola” poza nią. Nawet nie próbuję naśladować tego rozumowania – uważam, że nie jest to właściwa droga. Dlatego nawet nie chcę odnosić się do rozważań związanych z formami geometrycznymi, w tym kształtu kulistości itd., a także dualności wynikającej z różnicy między objętością, a zawartością.
Nie znaczy abym dezawuował te przemyślenia; ja po prostu nie rozważam tych kwestii. Na tym etapie zakładam, że przedstawiony stan istnienia „przestrzeni bezwymiarowej” wymaga dla dalszej kreacji – świadomości, czyli ingerencji Stwórcy. Bez tego elementu nie da się prowadzić dalszego wywodu.
Warto zauważyć, że w pewnym stopniu jest to taki sam problem jak w przypadku Teorii Wielkiego Wybuchu, gdzie też musiał zaistnieć czynnik inicjujący.
Faza druga
Zastanawiając się nad organizacją struktur wszechświata można zadać sobie pytanie: czy Stwórca miał jakieś ograniczenia w tym zakresie?
Śmieszne, ale zasadne. Jeśli miał to nie jest wszechmocny. Jeśli nie, to jakimi kryteriami mógł się kierować?
Wydaje się, że Stwórca jest Doskonały i Wszechmocny; możemy się więc spodziewać optymalnych wyborów w danym modelu organizacyjnym.
W pierwszej, jeszcze może mało konkretnej pod względem formy, serii wpisów z przełomu 2007/2008, zasugerowałem wprowadzenie dodatkowego wymiaru – prędkości, a jednocześnie redukcję wymiarów przestrzeni kartezjańskiej do jednego.
Istniałyby zatem trzy wymiary: PRZESTRZEŃ, CZAS i PRĘDKOŚĆ.
(Poszukiwałem i poszukuję reguł pozwalających transponować taką jednowymiarową przestrzeń do naszej świadomości w postaci trzech wymiarów kartezjańskich).
W dotychczasowych rozważaniach brałem także pod uwagę istnienie 2 wymiarów przestrzennych jeśli rzeczywistość byłaby „wymiarowana” wymiarem kołowym. W takim przypadku do pełnego opisu przestrzeni wewnątrz kuli powstałej z dwu wymiarów przestrzennych ustawionych prostopadle do siebie wystarczą dwa wymiary kołowe. Euklidesowa przestrzeń trójwymiarowa mogłaby istnieć lokalnie wewnątrz tej przestrzeni dwuwymiarowej.
Obecnie wydaje się, że jest to błędny kierunek rozumowania.
Stąd wracam do poprzedniej koncepcji świata trójwymiarowego, gdzie wymiarami są PRZESTRZEŃ, CZAS i PRĘDKOŚĆ.
Zatem pierwszą fazą kreacji jest wprowadzenie wymiarów. I wydaje się, że są to wymiary kołowe.
Pierwszym prawem jakie sformułowałem w odniesieniu do tego aktu jest zasada, że wszelkie prawa będą miały swą „moc sprawczą” jedynie w obrębie określonym przez wykreowane wymiary.
Warto zauważyć, że jest to kreacja częściowa – świadomość możliwości istnienia wymiarów nie tworzy rzeczywistości, ale jedynie określa ramy dla zaistnienia.
Drugą fazą kreacji jest utworzenie relacji (praw) występujących w „przestrzeni międzywymiarowej” umożliwiających powstanie różnorodności i zaistnienie zróżnicowanych bytów.
To także nie jest jeszcze faza „fizykalności”. Ale jest to już stan tę fizykalność umożliwiający.
Trzecia faza kreacji to moment początku zmian. To właśnie początek „fizykalności”.
Wydaje się, że jest to kolejny moment konieczności udziału świadomości w procesie kreacji świata – tu, jako czynnik inicjujący.
Aby nie być posądzonym o megalomanię przyznam, że analogii można się dopatrzyć w koncepcji stworzenia świata przez Ahura Mazdę – Stwórcę (zaratusztrianizm). Tam właśnie występuje rozdzielenie aktów kreacji – najpierw powstaje świat idealny – statyczny z pierwowzorem wszystkich rzeczy człowieka, zwierzęcia, rośliny itd. Stan ten trwa aż do „poruszenia” wywołanego przez przeciwnika Ahura Mazdy – jego bliźniaczego brata, Angra Majnu. Na skutek złamania doskonałości (czyli naruszenia symetrii) powstał świat multiplikując formy podstawowe.
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na pracę p. Boratyńskiej dotyczącą grawitora jako koncepcji dotyczącej możliwości tworzenia się rzeczywistości na skutek zaistnienia asymetrii.
Jednak najpierw krytyka dotycząca poglądów wiedźmy Margo.
Poglądy i krytyka.
P. Boratyńska, korzystając z prac Kaluzy/Kleina wprowadziła wymiar kołowy. Świadomie, czy nie, zrobiła to w odniesieniu do prędkości przyjmując za r prędkość światła. Jednocześnie wskazała, że jest możliwe różne widzenie tego samego obiektu w zależności od sposobu jego występowania w różnych wymiarach.
Bardzo zainteresowało mnie takie ujęcie jako, że poszukiwałem możliwości transformacji jednowymiarowej przestrzeni do naszej świadomości ale jako twór przestrzeni kartezjańskiej (wspominałem już o tym).
Idea wydawała się interesująca. Jednak posiada podstawowe braki – nie jest wskazane w jaki sposób i kiedy mamy patrzeć na rzeczywistość poprzez 1,2,3 ...n wymiarów. W koncepcji p. Boratyńskiej brak jakichkolwiek wskazań w tym kierunku.
Równocześnie prowadziłem rozważania dotyczące koncepcji nieruchomego światła i poruszania się naszej rzeczywistości względem światła. Taką możliwość wskazałem w jednym z ostatnich wpisów. (To sprawa 2 laserów stojących naprzeciwko siebie i z tarczą między nimi).
Tamte przemyślenia stały się podstawą sugestii, że nasza świadomość nie jest zlokalizowana w naszym mózgu, a znajduje się na „zewnętrznym obrysie wymiaru” i jednocześnie porusza się po tym wymiarze torem torusu. ( W zasadzie odpowiada to umiejscowieniu nas w danym punkcie na ziemi, gdzie ziemia obraca się dookoła swej osi i jednocześnie obiega słońce, a orbita okołosłoneczna jeszcze przecież zmienia swe położenie na tle kosmosu).
Tyle, że w tym wypadku brana była pod uwagę przestrzeń kartezjańska, a więc trójwymiarowa.
Obecnie zastanawiam się nad innym rozwiązaniem.
Przede wszystkim należy odrzucić zdecydowanie pojęcia związane z wielowymiarowością przestrzeni, natomiast potraktować na równych prawach wymiary przestrzeni, czasu i prędkości.
Świadomość „porusza” się po zewnętrznym obrysie tych trzech wymiarów przyjmując wartości z zakresu określonego tymi wymiarami;
- prędkość – 0 – c,
- czas - 0 - ?,
- przestrzeń – 0 - ?
Wymiary są kołowe, a zatem obieg jest cykliczny. Wzajemne położenia wartości występujących na obrysach wymiarów mają praktycznie nieograniczoną ilość możliwości, co umożliwia tworzenie różnorodności. Każde takie położenie może być odrębnym „spojrzeniem” wynikającym z superpozycji wymiarowej.
Tu należy zauważyć kiedy następuje „sczytanie” . Można twierdzić, że jest to kwantowanie rzeczywistości (czasu, przestrzeni i prędkości), a częstotliwość kwantowania określa częstotliwość Plancka.
Przyznam szczerze, że kiedy zdałem sobie sprawę z takiej możliwości, to bardzo się „wkurzyłem” na Pana Boga. No bo jak to – wszystko to tylko ułuda? To całe nasze życie, wszystkie procesy, relacje są tylko wynikiem zależności tworów nierealnych? Bardzo zostałem ugodzony w swej ludzkiej dumie, gdzie niektórzy wieścili już śmierć Boga, czy też próbowali Mu dorównać, a tymczasem jesteśmy tylko drgnieniem „bezwymiarowej przestrzeni”.
Jeszcze chciałem zachować resztki godności przez oddzielenie „fizyczne” mózgu i świadomości – istnienia osobnego na jakimś wewnętrznym poziomie wymiaru. Może. Ale coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że to tylko poszukiwania tarczy przed nagą prawdą.
Jak zatem funkcjonujemy? Wydaje się, że poszczególne wrażenia są wynikiem powtarzalnych odczytów w określonych położeniach. Podobnie jak z tworzeniem obrazu na ekranie telewizyjnym – tylko część informacji jest nowa, większość jest taka sama jak w poprzednim sczytaniu.
Można rozważać rozróżnienie jednostkowe poszczególnych osób – perspektywę spojrzenia umożliwiającą indywidualne doznania. Z kolei takie ujęcie wskazuje na możliwość zaistnienia np. bilokacji i zjawisk uważanych za wytwory fantazji. Także jasnowidzenie i prekognicja jest w pełni dopuszczalna – przyszłość jest taką samą możliwością jak zmiana miejsca położenia – jedynie brak nam możliwości (mają to tylko niektórzy) odczytu rzeczywistości „w wymiarze czasu”.
Konstatując te uwagi aż nie chce się dalej ich prowadzić. Jednak wydaje się, że przemyślenia innych osób zajmujących się tą tematyką także idą w tym kierunku, a trendu myślowego raz rozpoczętego nie da się zawrócić.
W podobne tory wchodzi przecież prof. Jadczyk, który w swych ostatnich wpisach o parabolach wskazuje, że mogą to być tylko koła widziane z różnej perspektywy. A w jaki sposób tę różną perspektywę osiągnąć? Tylko przez ruch punktu obserwacji.
Broni się jeszcze Eine – chcąc zachować odrębność ludzkiej świadomości, ale są to próby skazane na niepowodzenie. Końcowe wnioski muszą prowadzić do przyjętych przeze mnie.
Oczywiście, tak jak pisałem w przedostatnim wpisie, można rozpatrywać stany pośrednie, gdzie istnieje przekaz informacji między mózgiem, a świadomością. To wymagałoby wskazania środka przekazu informacji różnego od światła. Taka opcja daje szerokie możliwości techniczne.
I jeszcze. Może budzić wątpliwości rozróżnień stanów subatomowych i materialności atomowych. Nie wydaje się, aby była to istotna kwestia – to tylko sprawa kwantowej częstości odczytu.
Oczywiście wszystkie te rozważania prowadzone były przy odrzuceniu takich pojęć jak odległość, czy średnica "wymiaru". Tak naprawdę nie do końca wiemy czym są te wielkości - są to twory wynikające z perspektywy widzenia. Chyba dosyć na dzisiaj - zbyt daleko odbiegam od rzeczywistości.
Na koniec.
Martwią mnie wnioski do jakich doszedłem. Nie jestem zadowolony ze swej przenikliwości. Mam nadzieję, że są to tylko bajkowe przemyślenia. Chyba w przewidywaniu wyniku już kilka razy chciałem się z nich wycofać . I zawsze coś mnie kusi.
Na szczęście idzie wiosna i będę zajmował się poważnymi sprawami, czyli swoimi kwiatami, które przynajmniej zapewniają mi kawałek chleba, czasami nawet smarowany (choć coraz rzadziej).
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura