49 obserwujących
222 notki
423k odsłony
2180 odsłon

Putin był, Putin jest, Putin będzie

Wykop Skomentuj76

Od czasu do czasu wszelacy specjaliści od spraw rosyjskich wieszczą, że już, już władza Putina się zachwieje. A to od chorej ekonomiki Rosji, a to od spadku cen na ropę, a to od koronowirusa. Powołują się na jakieś inteligencko-żydowskie ruchawki w Moskwie (uczestniczy w nich maksimum 0,5 % mieszkańców rosyjskiej stolicy), które jakoby mają poprzedzić masowe demonstracje w całym kraju. To zadziwiające, że ludzie wykształceni, inteligentni i często żyjący w Rosji po wiele lat zupełnie tego kraju nie rozumieją. Tymczasem Rosjanie będę jeść trawę z trawników i obgryzać korę z drzew w parku, a Putin dalej będzie prezydentem. Taka jest Rosja, taka jej historia i taki naród rosyjski. Rosjanie nie muszą Putina kochać, nie muszą nawet chodzić na wybory, ale muszą go mieć jako prezydenta. Jak powiedział jeden z głównych ideologów putinowskiej Rosji Aleksander Dugin: Putin wszędzie, Putin wszystko, Putin absolut, Putin niezmienny.

Rosja to Rosja, Europa to Europa – kto o tym zapomina, ten nigdy Rosji nie zrozumie. Do Rosji nie można przykładać europejskiej miary. Traktowanie Rosji jako części Starego kontynentu jest jednym z najważniejszych błędów europejskiej polityki i intelektualistów. Rosja stoi na granicy dwóch kontynentów i jej europejskość była zawsze czymś cząstkowym. Zresztą sami Rosjanie coraz bardziej to podkreślają, bo bliższe jest im idea Euroazji.

Przed przyjściem do władzy Putina, w latach 90tych, wszyscy musieli sadzić kartofle. Każdy miał daczę lub swoje małe pole wydzierżawione od kołchozu. Profesor, ślusarz, nauczyciel, kierowca, na terenie całej Rosji ruszali wiosną na sadzenie, a jesienią na kopanie kartofli. W tym czasie w zakładach pracy życie zamierało, a czasami nawet prosto oficjalnie ogłaszano dni wolne. Obok Akademgorodka – jednego z największych radzieckich centrów naukowych wzdłuż drogi kilometrami ciągnęły się ziemianki. Całe pole ziemianek, gdzie fizycy jądrowi chowali swoje ziemniaki na zimę. W czerwcu w Magadanie pomagałem znajomemu sadzić kartofle – wokół leżał jeszcze śnieg! Ale trzeba było sadzić ziemniaki - to była sprawa przeżycia. Kto miał swoją „kartoszkę” ten mógł spokojnie patrzeć na przybliżającą się zimę. I działo się to w państwie, które było potęgą w podboju kosmosu.

Na obrzeżach Moskwy, znajduje się Pticzyj Rynok (Ptasi rynek) – można tam kupić wszystko, co jest związane z „daczą” (działką), a także wszystko dla wędkarstwa lub ukochanego pieska. Ogromną cześć rynku zajmują egzotyczne rybki. Dzisiaj najbardziej popularne są karpie koi – jeszcze nie tak dawno w ogóle ich nie było w Rosji. Karp koi nie żyje w akwarium, lecz w niewielkim basenie w ogródku. A skąd wziął się basen w ogródku? Jeszcze kilkanaście lat temu w tym miejscu rosły kartofle lub ewentualnie kapusta. A teraz kartofle kupuje się w sklepie. Na miejscu kartofli rosną kolorowe karpie koi. Rosjanin nie myśli już o tym, jak przeżyć następną zimę, ale zatroskany jest tym jak spędzić czas wolny, jak urządzić sobie mieszkanie, dokąd pojechać na wakacje: do Antalyi czy Szar-am-lejk? To jest Rosja Putina: syta, dostatnia i zadowolona.

Co może zaszkodzić Putinowi? Nic. Ponieważ, Putin nie tylko nakarmił Rosjan, ale też zwrócił im godność. Znowu czują się obywatelami Imperium, z którym liczy się cały świat. Imperium, które raz tu, raz tam wysyła swoje czołgi. Najbardziej mnie rozbawiają łzy przelewane nad tym, że w Rosji nie ma demokracji. A dlaczego miałaby tam być demokracja? Gdzie taki obowiązek jest zapisany? W Biblii czy w Protokołach Mędrców Syjonu? Demokracja się w Rosji nie sprawdziła. Była kilka miesięcy po rewolucji lutowej i kilka lat po upadku ZSRR. Dla Rosjan demokracja kojarzy się z chaosem, biedą i złodziejstwem. Nikt tam o niej nie marzy, ani mu się po nocach nie śni. Autorytarny system stworzony przez Putina wyśmienicie funkcjonuje i to wystarcza. Ludzie chcą przede wszystkim chleba, pracy, stabilizacji, porządku i bezpieczeństwa. I to wszystko Putinowska Rosja zapewnia. Natomiast żałosne jęki, że Rosja jest państwem autorytarnym są dla putinowskiej propagandy jak woda na młyn. Jeśli by takich wypowiedzi i artykułów w Europie nie było trzeba by je wymyślić. Boć przecież propaganda Putina za podstawę ma przekonanie, że „wszyscy nas nie lubią, choć my sami tacy piękni jesteśmy”! Według badań opinii publicznej w ostatnim czasie do 80 % wzrosła ilość Rosjan nielubiących Ameryki i do 60 % Unii Europejskiej. Wrogość do obcych wśród własnej ludności jest dla Imperium niezbędna.

Rosjanie są wychowani w kulcie wojny i przemocy. I ten kult jest starannie pielęgnowany we współczesnej Rosji. Wielka Wojna Ojczyźniana jest dla Rosjanina tym, czym dla żyda wyjście z niewoli egipskiej. To kwestia religijna, nie tylko patriotyczna. Wolter, ojciec chrzestny europejskiego salonu, opłacany szczodrze przez carycę Katarzynę II, miał wielki talent do ujmowania rzeczy skomplikowanych w krótkie aforyzmy: „Jest [armia rosyjska] pierwszą tego rodzaju, odkąd świat istnieje, jest armią pokoju, która służy jedynie po to, aby wspierać prawa obywateli i zastraszać prześladowców”. I w to wierzą z nielicznymi wyjątkami wszyscy Rosjanie. Rosjanina nie oburza brutalność Putina. Aby rządzić takim ogromnym Imperium, aby rządzić rosyjskim narodem, trzeba być twardym. Rosyjski Obama to mrzonka. A Trump, nawet jeśli się go nienawidzi, to jednak budzi szacunek i zrozumienie, bo może dać po szczęce. To są rzeczy zupełni egzotyczne i dzikie dla pacyfistycznego i pomachującego tęczową flagą Europejczyka. Rosja, jak żaden inny kraj, była często ofiarą samej siebie. Okrucieństwo i bezwzględność jej władców wobec własnych rodaków zapiera dech w piersiach. Jednak w rosyjskim panteonie władców najmocniej świecą Iwan Groźny, Piotr Wielki, Stalin, Breżniew. Byli nawet księża prawosławni, którzy propagowali kanonizację Iwana Groźnego i Stalina – władców bezlitośnie niszczących Kościół Prawosławny. Tych czterech władców Rosji łączy nieograniczona, absolutna władza i wytrwałość w budowaniu Imperium. Putin wpisuje się wspaniale w ten panteon i w porównaniu z innymi wielkimi carami jest dobrotliwy jak owieczka. No oczywiście czasy też się zmieniły i sposób sprawowania władzy nie musi być tak krwawy jak kiedyś.

Wykop Skomentuj76
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka