brat Damian brat Damian
272
BLOG

Psychopatologia polityczna

brat Damian brat Damian USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 12
Czy Trump jest wariatem?

W sensie ściśle psychiatrycznym to na pewno nie. Jakieś tam procedury Amerykanie mają, czuli są na punkcie zdrowia kandydatów na prezydenta, więc do czegoś takiego by nie dopuścili. A jednak patrząc na odgrywaną na oczach całego świata komedią z wręczeniem nagrody Nobla przez Machado, to ma się nieodparcie wrażenie, że coś u Donalda pod deklem jest nie tak. Czy on nie przypomina 10 letniego Stasia, który płacze, bije nóżkami i rączkami o ziemię, bo chce i musi dostać pluszowego krokodylka, który na urodziny dostała jego starsza siostra Helenka? W końcu rodzicom udaje się namówić Helenkę, aby dała potrzymać krokodylka Stasiowi. Przy okazji: Trump jak widać wyraźnie nie docenił talentów politycznych Machado, która bez zmrużenia oka odegrała tę komedię. Zarazem nawet jeśli w wypadku zawarcia pokoju na Ukrainie Nobel mu się należy (szczególnie w porównaniu z tym niedorajdą Obamą), to Trump robi wszystko, aby doprowadzić Komitet Noblowski do szewskiej pasji.

Choć generalnie podniesienie kwestii Grenlandii ma sens, to jednak w wykonaniu Trumpa to zaczyna się przeradzać w tragikomedię. Nie mam wątpliwości, że Europie, nawet bardziej niż Ameryce, powinno zależeć, aby Eskimosi prosili o transformację w 51 stan. Silna Ameryka z potężną tarczą rakietową na Grenlandii jest nam bardzo potrzebna, a NATO nawet bardziej niż Ameryce, dlatego członkowie NATO powinni być bardzo ostrożni w wysyłaniu swoich żołnierzy na zamarzniętą wsypę i prorokowaniu końca Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ameryka się bez NATO obejdzie, bo ma inne, chińskie problemy na głowie, a my czy z NATO, czy z USA, czy bez, będziemy musieli się bronić i oby nasi sojusznicy byli lepsi niż w 39tym. Kwestia suwerenności Danii nad Grenlandią i niezawisłości samej Grenlandii to dosyć zawiła sprawa, a atak marines na Nuuk, to nie to samo co inwazja na Kopenhagę.

Pani Kallas wydała oświadczenie w obronie terytorialnej integralności oraz suwerenności Grenlandii i Królestwa Danii dodając, że ich współpraca z UE „daje konkretne wyniki w dziedzinie edukacji i zrównoważonego rozwoju”. Zaraz potem podkreśla działania Rosji i Chin w kierunku opanowania Arktyki, ale „bezpieczeństwo Grenlandii jest zapewnione, bo NATO jest na to świetnie przygotowane, by się tym zająć”. Podkreśliła, że „państwa europejskie wysłały personel wojskowy na misję pokojową w Grenlandii, by zagwarantować, że region będzie bezpieczny, przewidywalny i stabilny”. To chodzi chyba o tą wycieczkę żołnierzy z Europy, kiedy to niemieccy wojacy nawet 2 dni tam nie wytrzymali – strasznie tam zimno okazuje się. Więc mamy z jednej strony Chiny i Rosję, z drugiej edukację i zrównoważony rozwój, psie zaprzęgi z eurożołniarzami. No i NATO. To wszystko nie mniej śmieszne niż wpisy Trumpa na X. Rozumiem, że Pani Kallas jest z Estonii, i tak jak ja, niepokoi się, że wyskoki Trumpa mogą zachęcić Putina do rozszerzenia granic Imperium, ale prośba o choć trochę powagi. W obliczu możliwej konfrontacji z Chinorosją, ni zrównoważony rozwój, ni psie zaprzęgi nic nie pomogą, a Chińczyk z Rosjaninem już się na pewno będzie przejmował pragnieniem niepodległości 56 tyś. Eskimosów. A co to jest NATO? NATO to jest Ameryka, Ameryka to obecnie Trump. Czy należy się obawiać Chińczyków w Arktyce? Jak najbardziej, skoro już dzisiaj lawinowo wzmacniają swoje wsparcie dla … Kuby, zastępując tam Rosję jako niezawodnego sojusznika. To chyba nawet dalej od nich niż Arktyka.

Przy wszystkich tych wariactwach, które wygaduje Trump, zwróćmy uwagę, że Chiny i Rosja jakby im dech w piersiach zaparło – po prostu odwykli, że Ameryka może się zachowywać jak światowe mocarstwo, a nie jak zdurniała ciotka-klotka. Rakiety na Iran, porwanie Maduro, zajęcie tankowca – z punktu widzenia Moskwy to po prostu granda, a Putin milczy … Bo jak przyznają ludzie na Kremlu, nie ma co powiedzieć – wszystka energia tracona jest na Ukrainę. Putina wspomaga sztab psychologów, który przygotowuje mu taktykę wobec każdego przywódcy, z którym się spotyka i pewnie myślał, że łatwo zmanipuluje sobie Donalda, tymczasem ten jest na tyle nieobliczalny, że wszelkie kalkulacje zawodzą – przypomina mi w tym trochę poprzedniego pontyfika. Czy w jego przypadku mamy do czynienia z płynnym przejściem do infantylizmu do starczego zdziecinnienia? Trumpa wpisy w mediach społecznościowych przypominają zachowanie rozwydrzonego nastolatka. Ale trudno zarazem oprzeć się wrażeniu, że to działa, bo jest decyzyjne. Polityka to nie miejsce dla inteligenckich gogusiów

Wydaje się, że trudno znaleźć wśród byłych amerykańskich prezydentów kogoś podobnego do Trumpa, czyli człowieka o poziomie rozwoju emocjonalnego gdzieś w okolicach 12 latka, którego charakteryzuje niezwykły wprost narcyzm, egotyzm i mania wielkości. Zadziwiający jest u Trump brak umiejętności przegrywania. W sprawie wyborów w 2020 złożył 60 pozwów o ich sfałszowanie! W kwestii inwazji na Grenlandię jak mały chłopczyk nie umie się wycofać, choć większość Amerykanów jest przeciw rozwiązaniu siłowemu. Już niezbyt wiadomo o co w tej wojnie z Eskimosami chodzi i czy rzeczywiście teraz trzeba ją prowadzić? Czyżby znowu megalomania, by być tym, który powiększy Stany Zjednoczone?

Taka osobowość, jeśli się przyjrzeć bliżej nie jest niczym szczególnym wśród wielkich przewódców. Czy Wałęsa nie urządzał podobnych historyjek? A przecież nie mam wątpliwości, że był lepszym kandydatem na prezydenta niż nierozgarnięty i przemądrzały Mazowiecki. To Wałęsa uniemożliwił całej szajce Michnikowo-Gieremkowo-Kuroniowej budować jakąś swoją „wersję demokracji” z absolutystycznymi rządami lewointeligenckiego sanhedrynu. Czy fajtłapowaci Carter, Obama, Biden zdziałali więcej niż Trump za jeden rok? A dziecinna megalomania de Gaulle z jego marzeniem o Wielkiej Francji (cóż ona takiego zrobiła podczas II WŚ, żeby być wielką?), która rozbijała antysowiecki sojusz? A jakim megalomanem był bohaterski Cesarz Haile Selassie I, Zwycięski Lew Plemienia Judy, Wybraniec Boży (autentyczne tytuły, pierwszy tłumaczy się jako „Potęga Trójcy), ulubieniec tych, co lubią trawkę! Co do wariatów lub umysłowo niedorozwiniętych władców, to tych można liczyć na pęczki: Neron, Kaligula, Jerzy III Hanowerski, Karol VI Szalony - przekonany, że jest wykonany ze szkła odmawiał kąpieli, Joanna Szalona - schizofrenia i ciężka depresja, Karol II Habsburg – upośledzony fizycznie i psychicznie, ofiara dynastycznego chowu wsobnego, Iwan Groźny – maniak i sadysta (to samo patologicznie mściwy Stalin), Ludwik II Bawarski – budowniczy fantastycznych zamków, Chrystian VII Oldenburg – schizofrenia, Idi Amin - miał ponoć jadać swoich poddanych, Putin ze swoimi kompleksami i manią wielkości. Aleksander Wielki według psychologów to cała lista zaburzeń: ekstremalna ambicja i narcyzm, impulsywność i brutalność, paranoja i chorobliwa nieufność: Zresztą, czy normalny człowiek pcha się do polityki, gdzie chore ambicje, megalomania i narcyzm to choroba zawodowa? Napoleon mimo mani wielkości (taką miał pewnie w historii co drugi władca) był niezwykle skutecznym politykiem, krwawo przeorał Europę, która już nigdy nie była taka, jak przed nim.

Trump najbardziej przypomina mi Duce z bufonowatym zakochaniem się w samym sobie, megalomanią i chwalipięctwem. Zresztą do osobowości Hitlera, który miał się za ojca i zbawiciela narodu niemieckiego, też niezbyt daleko. Zwróćmy uwagę, że początkowo te właśnie cechy wyniosły na piedestał obydwu polityków, którzy w rezultacie odnieśli sukcesy w wielu dziedzinach, ale te same cechy z czasem stały się przyczyną ich klęski. Oczywiście jest różnica: Trump nie jest ani faszystą, ani nazistą i przeszedł nie jeden raz sprawdzian demokratycznych procedur. Mimo przegranej w wyborach w 2020 wygrał w siodle i w pięknym stylu prawybory w Partii Republikańskiej w 2024 roku, a potem z dużym zapasem same wybory prezydenckie. Czemu się zresztą dziwić, jeśli jako konkurentkę miał kolorową wariatkę, która zamiast o Grenlandię, walczyłaby o pisuary w żeńskich toaletach. Wniosek z tego prosty: narcyzm Trumpa Amerykanom nie przeszkadza (ale wszystko do czasu), co więcej jest jego atutem. Amerykanie chcą gościa, który bezkompromisowo będzie realizował MAGA i America first. Widać, że po pierwszej kadencji Trump uważa, że musi grać ostro, inaczej deep state go wykiwa.

A więc skąd się wziął Trump? Z frustracji białej, chrześcijańskiej Ameryki przerażonej lewackim terroryzmem demokratów i nieudolnością elity republikanów w przeciwstawianiu się tej zarazie. Republikanie stopniowo ulegali ideologicznym projektom lewicy i politycznej poprawności. Widzimy to jeszcze lepiej w Europie, a już szczególnie w Niemczech, gdzie od dziesięcioleci obserwujemy, że CDU przejmuje od SPD lewicowy program przesuwając się z prawa do centrum, a później jeszcze na lewo. W ten sposób spycha SPD na lewo, która musi wymyślić coś jeszcze bardziej lewackiego (szczególnie w sprawach obyczajowych), aby utrzymać się przy życiu, wtedy CDU asymiluje ten nowy program itd. po kręgu. CDU i SPD to już dzisiaj po prostu dwie frakcje tej samej lewicowej partii, które bez zgrzytów dogadują się, aby nie oddać władzy. A zramolała niemiecka publika, co to zawsze popiera władzę, łyka to wszystko bez mrugnięcia okiem. I tutaj pojawia się AfD (we Francji Front Narodowy), bo wolne miejsce na prawicy nie może być wiecznie puste. Grupa trzymająca władzę (CDU, SPD) odjechawszy na lewo nie może nic zaproponować oprócz kordonów sanitarnych, które mam nadzieję, będą działały do czasu. Trump to wynik tego samego procesu, tylko w ramach Partii Republikańskiej. Jeśli elity republikanów zaczęły dryfować na lewo, to musiał pojawić się ktoś spoza systemu i do tego trochę wariat, który zapełnił puste miejsce na prawo. Przyroda nie znosi próżni, co oznacza, że demokracja działa. Trump jest produktem zidiocenia Ameryki opanowanej przez Obamę, Bidena i takich rewolucjonistek jak Kamala.

Miejmy nadzieję, że jeśli Najwyższy mógł użyć oślicy Baalama, żeby ocalić Izrael, to da radę zapanować nad Trumpem. Cała ekipa w Białym Domu pracuje przecież teraz nad Donaldem, aby innymi zabawkami odwrócić jego uwagę od pluszowego krokodylka „Grenlandia”, a jeśli się nie uda, to pewnie trzeba będzie doprowadzić wszystko do absurdu i wtedy Amerykanie mogą stracić do niego sympatię. Czy demokracja zawodzi? W sumie nie tak często (np. Hitler doszedł do władzy przez demokratyczne wybory). Zobaczymy jak sobie poradzi tym razem. Połówkowe wybory do Kongresu mogą być wskaźnikiem, na ile jego ego jest jeszcze w stanie wylądować na ziemi, czy też balon zdetonuje w przestworzach. Albo Trump się uspokoi, albo coś się wydarzy, bo już teraz idą słuchy o Demokratach szykujących impeachment.

Więc i ja podrzucę Donaldowi cel kolejnego ataku, żeby odciągnąć jego uwagę od niewinnych Eskimosów.

Donald Trump

Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki

Wasza Ekscelencjo,

doceniając Pańskie zaangażowanie w obronę pokoju i sprawiedliwości na naszym globie, chciałem zwrócić uwagę, że jeszcze wiele jest do zrobienia w kraju, którym obecnie Pan rządzi. W Nowym Yorku znajduje się siedziba Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ta organizacja, przeżytek czasów zimnej wojny, jest wielkim pasożytem (utrzymywana z podatków Pana współobywateli), której obowiązki faktycznie przejął na siebie Pan Prezydent. Zresztą po zorganizowaniu przez Ekscelencję Rady Pokoju ONZ straci zupełnie rację bytu. Zamiast troszczyć się, aby oczyści nasz świat z wszelkiego rodzaju dyktatorów i tyranów, zajmuje się ona propagowaniem i wymuszaniem stosowania na wszystkich kontynentach wszelkiego rodzaju lewackich zwyrodnień oraz patologii. Obydwaj znamy się na budownictwie i wiemy, że łatwiej zburzyć i budować od nowa, niż remontować stare. Dlatego proponuję kilkoma rakietami wyburzyć budynek przy 760 United Nations Plaza. Ze względów humanitarnych proszę uprzedzić o tej akcji tysiące koczujących tam darmozjadów i cwaniaków z całego świata.

Z nadzieją na zrozumienie,

Brat Damian, Poland


brat Damian
O mnie brat Damian

br. Damian TJ. Urodzony 1968 Lublin, uczęszczał do liceum Zamoyskiego. Należał do związanego z „Solidarnością” Niezależnego Ruchu Harcerskiego, potem do podziemnego Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”. W 1987 wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Gdyni. Zakończył filozofię w Krakowie na Wydziale Filozoficznym TJ (specjalizacja „kultura, estetyka, mass-media, kino”). Praca dyplomowa u bp. Jana Chrapka. Od 1991 pracował w TVP, jako dziennikarz i producent. Przechodzi szkolenie telewizyjne w Kuangchi Program Service – Tajwan. W 1996 wyjechał na Syberię, gdzie organizuje Studio Telewizyjne „Kana” w Nowosybirsku. Korespondent TVP i Radia Watykańskiego. Pomaga w szkolenia dziennikarzy z Europy Wschodniej w „European Center for Communication and Culture” w Falenicy. W 1999 rozpoczyna studia podyplomowe w szkole filmowej w Moskwie. W tym samym roku składa śluby wieczyste. Studia kończy w 2004 filmem dyplomowym „Wybacz mi Siergiej”, który uzyskał liczne nagrody na międzynarodowych festiwalach http://www.forgivemesergei.com. Wyjeżdża do Kirgizji - praca charytatywna Kościoła Katolickiego (więzienia, domy inwalidów) i prowadzi Klub Filmowy przy Ambasadzie Watykanu w Biszkeku. W 2006 wyjeżdża na południe Kirgizji, pomaga przy zakładaniu nowych parafii w Dżalalabadzie i Oszu www.kyrgyzstan-sj.org . Buduje i kieruje Domem Rekolekcyjnym nad jeziorem Issyk Kul, gdzie co roku przebywa ponad 1000 dzieci (sieroty, inwalidzi, dzieci z ubogich rodzin, dzieci i młodzież katolicka, studenci muzułmańscy) www.issykcenter.kg . Zakłada Fundacje Charytatywną “Meerim Bulak – Źródło Miłosierdzia” i społeczną „Meerim nuru”. Kapelan więzienia - w tym zajęcia w grupie AA. 2012 w Pawłodarze (Kazachstan). 2012-13 w Domu rekolekcyjnym w Gdyni i w portalu Deon w Krakowie. 2013-14 w Moskwie – odpowiada za sprawy finansowe, prawne, organizacyjne i budowlane Instytutu Teologicznego św. Tomasza. Od 2014 pracuje w Radiu Watykańskim w Rzymie. Od IV 2016 pracuje w TVP przy przygotowaniu transmisji z ŚDM. Współpracował z różnymi stacjami telewizyjnymi i redakcjami jako reżyser i dziennikarz. Pisze artykuły między innymi do „Poznaj Świat”, „Góry”, „Gość niedzielny”, Alateia i „Opoka”. 2017-2023 ekonom Apostolskiej Administratury w Kirgistanie, dyrektor kurii, ekonom jezuitów w Kirgistanie, ekonom Fundacji "Meerim Nuru" i Centrum Dziecięcego nad j. Issyk-kul, budowniczy katedry. Obecnie pracuje w Kolegium jezuitów w Gdyni i pomaga Ignacjańskim Centrum Formacji Duchowej.  Przewodnik wysokogórski: organizował wyprawy w Ałtaj, Sajany, Tuwę, Chakasję, na Bajkał, Zabajkale, Jakucję, Kamczatkę, Ałaj, Pamir i Tienszan, Półwysep Kolski. www.tienszan.jezuici.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka