Otóż,
anarcho-mao-che-trockizm - tak, to etykietka, ale jak najbardziej odpowiada mieszaninie poglądów, albo ich brakowi, które prezentują ludzie typu tych, którzy robili rozruby w Mediolanie, albo w innych miejscach. To że Che nie uważał się za maiostę, a anarchiści pokłócili się z marksistami nie ma żadnego znaczenia, ponieważ to są tylko dla współczesnych zakapturzonych etykietki, którym bliżej się szczególnie sami oni nie przyglądają.
O żadnym komunistycznym spisku nie piszę, komuchów nie tropię, ale zwrócę uwagę, że tego typu akcje jak w Mediolanie, są zazwyczaj firmowane różnego rodzaju lewactwem, jak by się ono nie nazywało. Niech Pan zwróci uwagę, że w moim felietonie najczęściej pojawia się słowo infantylizm.
Tematem mojego felietonu nie było bezrobocie wśród młodych, tylko ich zagubienie. Bezrobocie jest i z tym faktem trudno polemizować. Jednak mam wielką wątpliwość, że ci, którzy rozbijali samochody w Mediolanie to byli młodzi bezrobotni, raczej zbieranina tego i owego, której podoba się żyć na garnuszku rodziców, a od pracy to raczej stronią.
"Zamiast szukać spisków lub przejawów dekadencji poświęćmy dłuższą chwilę na to jak przezwyciężyć biedę, bezrobocie i brak perspektyw. Myślę, że nie przekracza to możliwości nawet tropicieli komuchów" - no właśnie jak przezwyciężyć biedę? Proponuję, żeby było jeszcze więcej socjalizmu, choćby eurobiurokratosocjalizmu, wtedy bez wątpienia młodzi będą mieli pracę i nie będą musieli się bić z niezdarną włoską policją.
Zwróciłbym też uwagę na to jak ładnie sami mediolańczycy zareagowali na całą sprawę wychodząc tysiącami na ulice by je w czynie społecznym posprzątać. Fanatykiem EXPO też nie jestem, ale wszystko wskazuje na to, że to całkiem dochodowa impreza, więc jeśli koszty się zwrócą, to trudno mieć pretensje o zbytek.



Komentarze
Pokaż komentarze