cepol
Czechy, Polska, Ameryka Łacińska, Służby specjalne, StB.
3 obserwujących
37 notek
36k odsłon
  175   0

Sprawa Pabla G - podejrzanego o szpiegostwo na rzecz GRU

W Polsce zatrzymano "szpiega z Rosji", właściwie z Hiszpanii - nota bene dziennikarza. Oto sensacyjna wiadomość z początku marca. Czy faktycznie mamy do czynienia z groźnym szpiegiem?

Na zdjęciu poniżej (łysy z brodą, po lewej, fotografia pochodzi ze strony Forum ekonomicznego Krynica, r. 2020) jest zatrzymany przez ABW hiszpański dziennikarz Pablo G. Postawiono mu zarzut szpiegostwa na rzecz rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU i zastosowano trzymiesięczny areszt. Jego adwokat (ten sam, który bronił katalońskich separatystów) Gonzalo Boye (zdjęcie bardziej poniżej, łysy w okularach) zwraca się do Czerwonego Krzyża, by umożliwiono mu kontakt z więźniem na zasadach prawa wojennego, obawia się, iż w areszcie grozi mu nieludzkie traktowanie - tak donoszą hiszpańskie media.

W obronie aresztowanego stanęli niektórzy posłowie partii Podemos oraz organizacje dziennikarskie, jak i mieszkańcy Kraju Basków, skąd urodzony w Moskwie dziennikarz ma pochodzić. Na twitterze jest aktywny ruch pod hasztagiem FreePabloGonzalez, zdaniem zwolenników tego ruchu polskie organy aresztując dziennikarza z Hiszpanii pogwałciły wolność słowa. Pablo G. był 6.2. br. zatrzymany przez ukraińską SBU, wówczas skopiowano zawartość jego telefonu i wypuszczono go. O zdarzeniu Hiszpan informował na swoim koncie twitterowym (https://twitter.com/PabVis).

imageimage

W Kraju Basków ma Pablo G. żonę i trójkę dzieci. Urodził się miał w Moskwie, jego przodkowie to emigranci z czasów Hiszpańskiej wojny domowej, których przygarnął Związek Sowiecki. Dlatego 40 letni Pablo G. doskonale zna rosyjski, również i polski, angielski. Często przebywał w Polsce, a także w takich strefach konfliktu jak Abchazja, Naddniestrze czy Obwód Doniecki. ABW, która prowadziła tę sprawę, twierdzi, iż podczas zatrzymania dziennikarza w jednym z hoteli w Przemyślu (w nocy z 27. na 28.2. br) zabezpieczono "mocny materiał dowodowy" obiciążający podejrzanego. Znaleziono przy nim ponoć dwa paszporty na różne nazwiska.

Zatrzymany niewątpliwie przez ostatnich dziesięć lat zajmował się tematyką mocno związaną ze strefą wpływów rosyjskich (geograficznie i politycznie) - i zapewne jego teksty opisujące różne sprawy nie są powierzchownymi, znać, iż na tematyce się zna bardzo dobrze, że potrafi dostrzegać szerszy kontekst różnych konfliktów odgrywających się w danym obszarze.

Zarzut szpiegostwa stawiany przez ABW to bardzo mocny zarzut, jeśli  zostanie udowodniony przed obliczem sądu, grozi mu wieloletni pobyt w więzieniu.

Ponieważ chodzi o obywatela obcego państwa, dziennikarza, sprawa jest wrażliwa. Zatrzymany ma dobre kontakty także w Rosji. W świetle prawa należy na niego patrzeć jako na osobę podejrzaną, której jeszcze nie udowodniono winę. Obowiązuje naturalnie domniemanie niewinności. Choć polski sąd uznał, iż należy go zatrzymać na okres trzech miesięcy w areszcie śledczym (Rzeszów), nadal chodzi o osobę nie skazaną prawomocnym wyrokiem sądowym.

Z drugiej jednakże strony szczególnie w obecnej chwili zatrzymanie osoby podejrzanej o szpiegostwo wzbudza wielkie emocję, tym bardziej, gdy chodzi o człowieka pracującego dla mediów. Obok wojny gorącej toczy się zażarta wojna informacyjna i dziennikarze, siłą rzeczy, są jej nieodzowną częścią. Pobieżne przejrzenie tekstów podejrzanego nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście mógł pracować dla GRU. Taka opcja może wynikać z obszaru zainteresowania Pabla G., ale z drugiej strony jest czymś zupełnie naturalnym, iż reporter stara się docierać do miejsc, gdzie się coś dramatycznego dzieje, gdzie toczą się walki, do miejsc ostrych konfliktów - to nie stawia go automatycznie w roli szpiega, lecz sługi społeczeństwa, które łaknie informacji (rzetelnej i obiektywnej). Ale jedno nie wyklucza drugiego.

Warto więc sprawę śledzić. Polskie organy nagłaśniając ten przypadek zagrały ostro. Tego rodzaju sprawy często toczyły się poza wiedzą publiczną, nawet bez orzeczenia winy i kary - tym razem zagrano inaczej. Oznacza to, iż dowody są mocne? Ponieważ sprawą interesują się tak organizacje dziennikarskie, w tym i międzynarodowe, jak i posłowie parlamentu hiszpańskiego, nie będzie już można ją zamieść pod dywan i rozegrać gdzieś w zaciszu gabinetów. Będzie interesujące i pouczające obserwować jak się wszystko potoczy.


Vladimír Petrilák

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura