3 obserwujących
135 notek
53k odsłony
1170 odsłon

Po co trzech ubeków chce emerytury na legalizacyjne nazwiska?

Wykop Skomentuj78

Trzęsie mnie, gdy czytam w Wyborczej, jak Krzysztof K.wygrał w I-szej instancji anulowanie postanowień ustawy dezubekizacyjnej.

On, "Krzysztof K., Tadeusz K. i Augustyn S." - zostali zatrudnieni w UOP na tych legalizacyjnych nazwiskach. Nawzajem sobie dają alibi, wspólnie o sobie opowiadają przed sądami. Ale - nie ma na te historie żadnych dokumentów, ksiądz, którego uratowali umarł i nie zostawił pamiętnika, a panowie ubecy pracowali w Departamencie do walki z Kościołem i mają emerytury również z policyjnych stanowisk, gdzie działali pod przykrywką. Zostali oni zatrudnieni w tym departamencie z powodu pewnych osobistych cech seksualnych, które naturalnie zbliżały ich do niektórych księży gejów. Są pewni swego, bo niektórych dokumentów z PRL-owskiej działalności  nie ma, zostały zniszczone.

"Augustyn S." to znany dziś pisarz, rybak, chemik, informatyk, bogaty. "Tadeusza K." ostatnio widziano w KPP w S. na stanowisku dyżurnego w komendzie, a "Krzysztofa K." widziano poza miejscem zamieszkania, gdy pobierał emeryturę na inne męskie nazwisko. Czy ktoś sprawdził dane również poza zakładem emerytalnym MSW? Np. w ZUS po tych samych peselach lub zbieżnych z datą urodzenia?Czy ktoś przedstawiał poza legendą jakieś wiarygodne dokumenty tych panów z działalności, że rzeczywiście działali na rzecz Kościoła, a nie przeciw niemu? Czy ktoś przebadał panów na pochodne farmakologiczne używane przez służby dziś? Ano nie.

Mamy tu dowodowy paradoks, bo poza tymi panami, nikt z ich lat pracy w służbach nie potwierdza ich wiarygodności, ani zeznań.Poza nimi trzema sobie nawzajem dającymi alibi pracownicze.

Przecież nie od dziś wiadomo, że funkcjonariuszy SB,UOP, ABW nie zatrudnia się na własnych nazwiskach, tylko na przybranych z legendą.Więc o co tu chodzi?

Panowie koniecznie chcą też emerytur na nazwiska lewe, a więc na czyją rzecz i w czyim imieniu pracują dziś, by takie emerytury mieć?

"Tadeusz K." był przewodnikiem po wieży katedry w Gorzowie Wlkp. Traf chciał, że akurat tam Kościół się zapalił i spłonęło wiele z drewnianego wnętrza wieży. Pozory, dane nie do udowodnienia, trio jak meksykańscy gangsterzy.

Nie chce mi się wierzyć, że zatrudniony w SB od 1976 roku "Tadeusz K." specjalista od łamania morale księży, umiejący podrabiać każdy rodzaj pisma, pracujący w Policji jako naczelnik wydziału prewencji,nagle stał się kryształowym hetero, gdy wcześniej był brudnym homo. Normalnie aniołek, z rozbuchanym ego, aspiracjami do posiadania władzy i majątkiem na innych nazwiskach. Podobno pomagał księżom, podobno chciał ich ratować, podobno, podobno tak zeznaje pozostałych dwóch. Co na to orzecznictwo, czy dowody z oświadczeń mają taką samą moc, jak zeznania poszkodowanych ofiar, które zniknęły z archiwum?

Aż się wierzyć nie chce, że Temida jest w tych przypadkach tak ślepa. I nikomu nie chce się pogrzebać w aktach WSI na temat w/w panów.

Krzysztof K. zeznaje, że Tadeusz K. postanowił chronić księży,ale to było dopiero w 1988 roku, gdy panowie wiedzieli, że nastąpią zmiany spowodowane pierestrojką.Takie tam służbowe przygotowanie do zmiany ustroju...


Wykop Skomentuj78
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka