3 obserwujących
133 notki
52k odsłony
340 odsłon

Igrzyska śmierci Łysego. Zakochana sędzia i nienawiść. Część druga.

Wykop Skomentuj

Łysy lubi prześladować ofiary namiętnie. To znaczy ciągle i niezmiennie w ciągu doby. Nawet jak zlecenie wygasa lub ma zostać przerwane. Lubi widzieć na twarzy ofiary - ostatnio często - byłej żony sędziego, przerażenie, strach, chęć ucieczki. To jednak Łysemu do pełnej satysfakcji nie wystarcza. Musi nad ofiarą całkowicie panować – niejako prowadzić ją do zgonu. Wyszkolony Łysy woli długotrwale sprawiać przewlekłość chorobową ofiary niż zabić ją raz, a skutecznie i dobrze. Łysy jest zawsze zainteresowany przy zleceniu maestrią przemocy, obserwacją miotającej się w potrzasku ofiary. To przynosi mu najwyższą satysfakcję.

Co robi Łysy by ofiara miotała się straszliwie bez możliwości skutecznej reakcji na przemoc?

Ano, jak mawiali starożytni Czesi, lubi, lubi przemoc nie do końca oczywistą, którą można różnie interpretować:

1. Wrzuca na dachy przy mieszkaniach ofiar martwe ptaki lub drobne zwierzęta. Jest dobrym obserwatorem natury, więc wie, że wrony lubią orzechy, a martwy gołąb może skazić każdą powierzchnię. Na parapety, balkony, dachy ofiar podrzuca rozłupane orzechy włoskie z zawartością, zwykle mocno szkodliwą dla zdrowia.

2. Włamując się do mieszkań ofiar pod ich nieobecność podmienia leki na nadciśnienie, nasercowe i na niedoczynność lub nadczynność tarczycy na placebo. Nie wymienia wszystkich tabletek, tylko niektóre. Ma dostęp do hurtowni farmaceutycznych i aptek, więc jest mu łatwo wymienić nawet całe opakowanie. Czym to skutkuje w dłuższym okresie czasu? Ofiara dostaje niezwykle „samoistnego” udaru, zapaści lub zgonu z powodu choroby. Oczekiwany efekt przez Łysego. Strasznie się jednak wkurza Łysy, jak ofiara się zorientuje w jaki sposób konkretnie ją próbuje przenieść na tamten świat. Chociaż takich domyślnych ofiar jest dwie na setki prześladowanych.

3. Często Łysy wchodzi w komitywę z instalatorami elektryki lub wodociągów. Potrafi ofierze do elektronicznego licznika poboru wody podłączyć trójdzielny przewód poprowadzony pod tynkiem z puszki Multimediów lub z gniazdka sieci na klatce schodowej. Prądem zmienia odczyty licznika na większe. Potrafi zdalnie z odległości paru metrów, odwiedzając sąsiadów ofiary zmienić stan licznika o tysiąc litrów w kilka minut na niekorzyść ofiary. Ofiara płaci za wodę, której nigdy nie zużyła wysokie rachunki.

4. Potrafi Łysy z uszkodzonego kaloryfera wręcz zagazować ofiarę, spuszczając z niego wodę i zmieniając jego przeznaczenie, przy dłużej nieczynnej instalacji gazowej, ale zamontowanym liczniku. Często wykorzystuje ten obieg do usypiania ofiar, by w czasie nieprzytomności ofiary mieć dostęp do dokumentów czy rzeczy ofiary. Przy kotłach dwufunkcyjnych potrafi do zbiornika wody dodać związki metali ciężkich (udających często rdzawy osad z tzw. uszkodzonych starych rur, ale nie mający takiego stężenia metali w rzeczywistości). Skutek osiąga tutaj Łysy dopiero, gdy chorowita ofiara uda się do szpitala, by wykonać badania rezonansem magnetycznym. Próba zabicia ofiary w ten sposób widoczna jest, gdy kilku lekarzy naraz w krótkim okresie czasu wystawi ofierze, nie zawsze uzasadnione, skierowania na rezonans magnetyczny. Efekt – zakażenie głównych organów, wysoka gorączka, a w czasie badania pękające naczynia i wszystkie komórki, w których jest najwyższe stężenie. W najlepszym wypadku skutkiem jest wyłączające ofiarę na jakiś czas z pracy ciężkie zatrucie.

5. Gdy zaczyna ofierze iść często powietrze w toalecie ze zbiornika wody toalety, bez korzystania z niej w danym momencie to może świadczyć to o tym, że zapowietrzona jest instalacja wodna. Gdy jednak Łysy dostał zlecenie na człowieka, to niestety powietrze, które ulatnia się z instalacji wodnej takiej toalety nie ma składu typowego powietrza. Może powodować uśpienie, zmiany hormonalne, stany nerwowości, depresję, obniżone poziomy cukru. Łysy jest na bieżąco z dokonaniami medycyny i farmacji na poziomie służb specjalnych, szczególnie rosyjskich – potrafi nawet specjalistów omamić tym, że wysypany w przewodach wentylacyjnych (nawet niektórych domów studenckich) szary proszek pachnie jak proszek do prania i pewnie tym jest, choć to są np. octany rtęci czy octany etylu lub chloru zmieszane z proszkiem, które „oddają” skład kancerujący do powietrza dopiero w kontakcie z wilgocią, wodą lub cyrkulacją ciepłego powietrza.

6. Jakich często praktyk używa Łysy, by wywołać „pożar” z powodu nieszczelnych instalacji kominowych czy elektrycznych? U swoich Łysy wywołuje taki pożar w celu wyłudzenia ubezpieczenia znacznych rozmiarów, u ofiar uszkadza instalacje sufitowe lamp, jeśli mieszkanie jest pod strychem lub wolną, niezamieszkaną przestrzenią. Montuje żarnikowe halogeny, by spalić „naturalnie” przy użytkowaniu sufit lub całe mieszkanie, często jedyny dobytek ofiary. Przecina pod tynkiem instalacje prowadzące w materiałach szczególnie łatwopalnych. Specjaliści ze straży pożarnej przy stwierdzeniu długotrwałego nagrzewania powierzchni zarzewia pożaru pozostają bez możliwości stwierdzenia naderwania lub nacięcia przewodu elektrycznego, stwierdzają przyczynę samoistną, choć była za to odpowiedzialna osoba trzecia.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo