Krawiec Szymon nie miał łatwiego życia. Mimo, że wraz z cała rodziną pracował, nie miał szans na kupienie większego mieszkania . A mieszkał wraz z żoną, z jej rodzicami, swoimi rodzicami oraz dziewiątką wspaniałych dzieciaków. Mimo ogólnej biedy najbardziej doskwierała im ciasnota.
Pewnego dnia Szymon postanowił poradzić się najważniejszego rabina w Brukseli.
Drogi Rabe – mówi – mam bardzo bardzo ciężko, tak trudno bo małe dochody mimo że mieszkam z żoną, z jej rodzicami, moimi rodzicami i dziewiątką naszych dzieci.... Rabin trochę pomyślał, podrapał się w brodę po czym zawyrokował – Tobie Szymonie trzeba mieć kozę, koza da wam mleko a wtedy będzie wam lżej. Ty, Szymonie, kup sobie kozę... I tak Szymon zrobił.
Jednak po jakimś czasie znów udał się do Rabina, aby pożalić się, bo mimo, że mieszkał z żoną, z jej rodzicami i jego rodzicami oraz dziewięciorgiem dzieci oraz kozą dającą mleko – nadal było im ciężko... – wiesz Rabe, tak smutno na duszy jest...
Rabin podrapał się w brodę, pomyślał po czym mówi – Tobie Szymonie trzeba czegoś takiego radoznego, bo jak ty mieszkasz z żoną, z jej rodzicami, z twoimi rodzicami i z waszymi dziewięciorgiem dzieci oraz kozą, to chociaż daje wam ona mleko, to wam trzeba jeszcze radości, takiej na przykłąd, jaką daje taki mały pieseczek, na przykład rotweiler... Ty Szymonie, kup sobie takiego małego pieseczka a całą rodziną będziecie radośni, taki to radosny jest piesek...
Posłuchał poczciwy Szymon rady rabina, kupił ładnego szczeniaczka i rzeczywiście i on, i jego żona oraz jej rodzice, także i jego rodzice oraz ich dziewięcioro dzieci mieli sporo radości z tego małego pieseczka a koza także go hołubiła.
Minął jakiś czas, koza przestała dawać mleko, młode koziołki zjedzono, bo już nie mieściły się w mieszkaniu a szczeniaczek wyrósł na dorodne psisko z wrednym spojrzeniem, jakby chciał zagryźć nie tylko kraca Szymona, ale i jego żonę, jej rodziców, jego rodziców oraz dziewięcioro ich dzieci a także kozę. Sytuacja była coraz bardziej napięta, więc po raz kolejny Szymon udał się do rabina w Brukseli po poradę. Tam opowiedział, że nie jest mu źle mieszkać razem z żoną, z jej rodzicami, z jego rodzicami i z ich dziewięciorgiem dorastających dzieci, a tu jeszcze stara koza, co nie daje mleka oraz pies, który ciągle czegoś się dopomina i tak złowrogo patrzy, aż strach a brak miejsca, aby się ukryć bezpiecznie.
Rabin podrapał się w swoją długą brodę, pomyślał, po czym powiedział – ty Szymonie, jesteś dobry krawiec, cała Twoja piętnastoosobowa rodzina jest dobra, ale po co wam do szczęścia koza co mleka nie daje i pies, który przecież może być groźny. Pozbądź się kozy, bo co ci po niej, pozbądź się psa, bo niczego nie daje a i zagraża przecież a zobaczysz, że będzie wam lżej i tak jakoś więcej będziecie mieć miejsca.
Wrócił Szymon do domu, zaprosił żonę to rady i tak mówi – słuchaj Trudziu, nas jest piętnaście osób, a chatka jest mała. Po co nam ta koza, przy której trzeba biegać, a ona niczego nam nie daje, po co nam jest ten pies, z którym trzeba ciągle wychodzić, kupować mu jedzenie, a on patrzy tak, jakby chciał skoczyć mi do gardła.
Post Scriptum
Prawdopodobnie Grecja zostanie sprzedana. Bo z niej już nic nie da się wycisnąć a Polacy ciągle mają pretensje, ciągle o coś warczą i strach bierze, bo nigdy nie wiadomo, kiedy chwycą za kosy. A stara piętnasta pozostanie w swoich granicach, bez przydatków.
396 250, 16.05.2012, 17.03



Komentarze
Pokaż komentarze