Trzeba cofnąć się z dziesięć lat wstecz, kiedy to Grzegorz Schetyna w konfrontacji z innym członkiem partii został zesłany w niebyt. Wrócił, gdy PO została osierocona a wszystkie okoliczności wskazywały na możliwość jej likwidacji. Własnymi, misternymi zabiegami dokonał to, co było trudne już na starcie - ocalił polityków PO przed migracją do innych partii, bo nawet nie byli w stanie założyć coś nowego...
Niestety, jeden za wszystkich nie zrobi wiele. Pamiętamy te nieudolne kampanie, kiedy to kandydaci mieli problemy z wypowiadaniem się... Tyle zrobili, ile zapamiętali ze szkoły - bo w dużej części to młodzi ludzie. A że nie podołali - to teraz stare wilki atakują Grzegorza Samozwańca za wolę jego walki - a w tej przeciwnik okazał się lepszy... Cóż, to nie Grzegorz Schetyna zawalił, to zawalili ludzie Platformy bezmyślnie atakując przeciwnika i nie sugerując niczego w zamian... chociaż sami zadbali o swoje apanaże...
A najlepsza jest kandydatka na urząd prezydenta państwa...



Komentarze
Pokaż komentarze (4)