elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
9 obserwujących
496 notek
127k odsłon
1189 odsłon

Wpadka Amnesty International

Wykop Skomentuj8

Oto w jaki sposób Amnesty International zachęca do wpłacania 1% PIT:

"Prawo, które obowiązuje w Polsce, uznaje, że do gwałtu dochodzi wtedy, gdy występuje przemoc, a sprawiedliwości może szukać tylko osoba, która wyraziła w tej sytuacji głośny i wyraźny sprzeciw. (...) Domagamy się zmiany prawa! Walcz razem z nami!".

My na tym forum znamy prawo, ale dla spójności notki zacytuję fragment:

"Art. 197. § 1. Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12."

Smutna jest taka kompromitacja tak szacownej organizacji, ale to już druga taka wpadka. Całkiem niedawno AI próbowała walczyć o przywrócenie w Polsce prawa do atakowania demonstracji przez kontrmanifestantów. Jeszcze kilka lat temu masy łobuzów terroryzowały ulice, na których manifestowały mniejszości. Dzisiaj prawo broni zarejestrowanych manifestacji zgodnie z prawem pierwszeństwa rejestracji - dzisiaj pod pozorem wolności demonstracji nie wolno wykorzystywać własnej demonstracji przeciwko innej demonstracji - policjanci pilnują kolejności rezerwacji w określonych granicach czasowych i przestrzennych, aby każda demonstracja zgodnie z rezerwacją miała w swoim czasie i w swoim miejscu pełną wolność (w granicach prawa) i zabezpieczenie przed sąsiednimi kontrmanifestantami. Niedawno uchwalone prawo do wolności i bezpieczeństwa demonstracji, to jedna z niewielu zmian w ostatnich latach, z których jestem dumny, jako Polak (i jako człowiek, bo to ja pierwszy wiele lat temu agitowałem nie tylko na tym forum za wprowadzeniem zasady pierwszeństwa w systemie rezerwacji czasoprzestrzeni dla demonstracji), bo zmiana ta pozwoliła mi poczuć się tak, jakby Polska awansowała wreszcie do grona krajów wolnych i cywilizowanych. Wolność demonstracji to jeden z fundamentów wyższej cywilizacji - cywilizacji wolnego świata. A tymczasem AI próbuje nas cofnąć w rozwoju do stanu dzikości, kiedy silniejsza demonstracja mogła stłumić demonstrację słabszą.

Za pierwszym razem milczałem, bo pomyślałem, że to skutek bałaganu lub głupoty - każdemu może się zdarzyć, że coś pokręci. Ale teraz widzę zagrożenie, bo po raz drugi AI próbuje, za pomocą nieuczciwej argumentacji, zmienić nasze prawo na gorsze. Gdyby argumentacja była uczciwa, można by pomyśleć, że AI proponuje dobre prawo udoskonalić - jeszcze lepiej bronić demonstrantów, jeszcze lepiej sformułować zasady rezerwacji... Znów zacytuję agitację AI:

"Ta definicja wyklucza m.in. gwałty w sytuacjach, w których brak zgody nie został wyrażony ze względu na strach, czy „obowiązek” w formalnych związkach" - czy zdaniem AI strach nie jest wywołany groźbą? Czy kłamstwo o "obowiązku" jest podstępem czy groźbą? Gdyby AI argumentowała uczciwie, że mamy niedoskonałą definicję "groźby bezprawnej" i że obowiązujące interpretacje słowa "podstęp" zbytnio zawężają to pojęcie, to można by uwierzyć, że AI ma dobre intencje. Ale teraz widać wyraźnie, że AI wycelowała swoją propagandę w ciemniaków, którzy nie znają i nie rozumieją nawet najbardziej znanych i popularnych przestępstw.

A teraz ciekawostka (żeby nie było, że same nudne banały są w notce). Przykładem gwałtu jest obcowanie płciowe w ramach terapii z przedstawieniem klientowi penetracji (nawet jakimś przedmiotem) lub masażu genitaliów, jako części procedury medycznej lub terapeutycznej, podczas gdy nie jest to prawdą albo kiedy gwałciciel udaje lekarza (masażystę, rehabilitanta, fizjoterapeutę...). Nawet urologowi nie wolno badać metodą penetracji swoich znajomych w relacjach towarzyskich na zasadzie "przyjacielskiej przysługi".

A na koniec przypadek szczególny połączenia podstępu i groźby bezprawnej. Wyobraźmy sobie klan przestępców zwany "rodziną" (mafijną). We wszystkich rodzinach tego klanu rodzice uczą córki posłuszeństwa wobec męża, a nawet czegoś więcej - uczą, że obcowanie płciowe jest małżeńskim obowiązkiem żony - nie powinna żona czekać na wyraźne polecenie męża lub jego bezpośrednie działania zmierzające do penetracji, ale powinna sama zachęcać męża do takich działań, bo przecież może trafić jej się mąż nieśmiały lub przewrażliwiony na punkcie dżentelmeńskości... Tak wychowana dziewczyna zostaje wydana za syna mafiosa wyższej rangi, a matka jej przypomina o jej obowiązkach i o tym, że od niej może zależeć życie rodziców i rodzeństwa, jeśli nie będzie dobrą żoną. Po kilku latach młoda żona skarży się przyjaciółce, że seks sprawia jej ból i jest najprzykrzejszym z małżeńskich obowiązków, ale mąż lekceważy jej skargi i nie rezygnuje ze swoich praw. A przyjaciółka ją oświeca, że mąż nie ma takich praw, a ona nie ma takiego obowiązku... Czy seks małżeński w takim związku prawo powinno osądzić jako gwałt, kiedy już taka sprawa się zacznie?

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo