elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
11 obserwujących
694 notki
190k odsłon
  934   2

Jeszcze raz o hipokryzji stojącej za skrótowcem LGBT

Sprawę już wyjaśniałem w osobnej notce, więc się nie powtórzę, ale podam inne spojrzenie - w innej formie - bardziej bezpośredniej, mniej ogólnej.

Mówienie o osobach LGBT ma na celu zakłamanie istoty praw człowieka, z których najważniejszym jest obrona dyskryminowanych mniejszości. Ideologia LGBT zamazuje obraz mniejszości i zamiast bronić prześladowanych, koncentruje się na własnym specyficznym programie politycznym. Skonstruowałem przykład, lub jak kto woli - analogię, aby to zobrazować:

Trzeba bronić dzieci przed sierocińcami, ułatwiać ich adopcję, wspierać rodziny zastępcze itp. - bowiem każdy wie, że najgorsza jest dola sieroca. Niedawno odkryte zbrodnie w Kanadzie po raz kolejny pokazują, przed jakimi przybytkami trzeba ratować dzieci za wszelką cenę. Nie ma nic gorszego niż sierociniec, poprawczak czy podobna placówka.

A co robi ruch LGBT? Walczy w imię tych sierot o jakieś osobne przywileje dla pedałów do adopcji dzieci. Tymczasem prawo do adopcji to prawo dziecka, a nie prawo dorosłych chętnych do adopcji. Dziecko jest podmiotem tego prawa i celem jest danie mu jak najlepszych rodziców spośród chętnych do adopcji. Jeżeli w okolicy nie ma innych chętnych niż para pedałów, to niezbywalnym prawem dziecka jest wejście do takiej pedalskiej "rodziny". Ale jeśli na horyzoncie jest normalna para, to dla dobra dziecka trzeba wybrać normalną parę.

Oto czym się różni działalność dobrego człowieka, od działania hipokryty, który wykorzystuje tragedie dzieci do walki politycznej. Zamiast patrzeć na prawo dziecka do opieki, patrzą na swoją ideologię lub politykę. Ludzie źli i obłudni mówią np. tak: "Dla dobra dziecka lepiej trzymać dziecko w sierocińcu niż oddać go parze pedałów na wychowanie". Z drugiej strony ludzie tak samo źli mówią: "walczymy o równe prawo pary pedałów do adopcji". W konsekwencji dziecko pozostaje w sierocińcu i nadal jest maltretowane i gwałcone przez starszych kolegów, a w końcu popełnia samobójstwo. A tymczasem homofoby nadal w najlepsze kłócą się z LGBT o to, jaki system prawny wprowadzić... a każda ze stron jest wrogiem praw człowieka.

Oczywiście, prawo dziecka do opieki (i obrony przed silniejszymi), nie jest prawem ważniejszym od innych najważniejszych praw, takich jak prawo do (obrony) wolności, własności, równości itd. Obrona mniejszości, obrona słabszych, obrona upośledzonych, ofiar przestępstw itd. jest najważniejszą metodą zapewniania przestrzegania praw człowieka. A kogo bronią i przed kim ruchy LGBT? Kogo bronią i przed kim ruchy antryLGBT, czyli ruchy homofobów?

Ponieważ nie jestem związany z LGBT, nie mogę sobie przypomnieć żadnej akcji LGBT w obronie prześladowanej mniejszości, więc wymyślę taką fikcję. Oprę ją na artykule "Art. 202. § 1. Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.". Wyobraźmy sobie, że seks uprawiany publicznie jest przez sądy zaliczany do "treści pornograficznych". Zresztą nawet nie jest to konieczne, gdyż kodeks do spraw wykroczeń tez dostrzega takie przestępstwo na swój sowiecki sposób: "Kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku...". Mamy więc sytuację, gdy na placu zabaw dla dzieci para uprawia wyuzdany seks, np. całowanie się z penetracją językami jamy ustnej. I nagle dowiadujemy się, że statystyki policyjne mówią, że większość ukaranych par, to są pary gejowskie. Mamy więc do czynienia z jawną dyskryminacją. Wszyscy wiemy, że geje rzadko całują się publicznie, bo boja się kary lub linczu, tymczasem pary hetero całują się bez skrępowania i nikt ich nie karze. Czy działacze LGBT przeprowadzili kiedyś akcję protestacyjną pod komisariatami policji z hasłami, żeby wszystkich przestępców karać sprawiedliwie? Mam wrażenie, że nie - działacze LGBT walczą o przywilej dla pedałów, żeby oni także mieli prawo do uprawiania publicznie "nieobyczajnych wybryków", szczególnie podczas parad publicznych. Walka dobra ze złem polega na tym, żeby wszystkich karać za czyny nieobyczajne w obecności dzieci - wtedy geje nie czuliby się dyskryminowani

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo