elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
13 obserwujących
803 notki
209k odsłon
  183   0

Najważniejsze odkrycie naukowe: największy błąd ludzkości - najbardziej szkodliwy wynalaze

Naukowcy zwani agroekologami odkryli, że tradycyjne rolnictwo monokulturowe jest mniej opłacalne od upraw mieszanych, wzorowanych na naturalnych ekosystemach. Patrząc wstecz widzimy w świetle tego odkrycia, że rolnictwo było najbardziej szkodliwym wynalazkiem w dziejach. Rolnictwo to największy błąd, jaki popełniła ludzkość. To najważniejsze odkrycie naukowe ostatnich lat.

Najbardziej zadziwia mnie to, że agroekologia jako osobna dyscyplina naukowa istnieje już przynajmniej 50 lat, a dopiera teraz po raz pierwszy zauważyłem w Świecie Nauki artykuł o tym, że uprawy mieszane, tak jak naturalne ekosystemy, dają większe plony (wytwarzają więcej żywności) niż rolnictwo. Czy to moje przeoczenie? Czy Wy już wiedzieliście o tym wcześniej - że można uprawiać ziemię wydajniej niż robią to współcześni rolnicy, ogrodnicy i sadownicy? Ja dowiedziałem się dopiero teraz, że uprawa mieszana - zboże, warzywa i owoce razem na jednej działce - jest o wiele lepsza niż uprawianie zbóż, warzyw i owoców osobno.

Dobrze skomponowane uprawy mieszane, podobnie jak naturalne ekosystemy, prawie nie generują kosztów (innych niż koszty zebrania i zwiezienia plonów) - nie potrzebują orania, nawożenia, nawadniania, pielenia, pestycydów. A więc także nie niszczą i nie zatruwają środowiska życia zwierząt - przeciwnie - przyciągają zwierzęta, które naturalnie współpracują z roślinami - pożywiają się, zapylają, rozsiewają nasiona, nawożą. W takim środowisku człowiek też jest u siebie - zbiera plony, łowi zwierzęta (nie trzeba ich hodować - same się hodują) i pomaga roślinom zachować swoją zdolność dawania plonów w przyszłości.

Dla mnie to odkrycie jest rewelacją - pole, ogród i sad stają się jednym i tym samym miejscem - rolnik, ogrodnik i sadownik razem (a może nawet w jednej osobie) uprawiają ten sam kawałek ziemi - warzywa i zboża rosną między drzewami i krzewami owocowymi. Nie ma już pola, ogrodu ani sadu - na ich miejscu jest las nowego rodzaju - coś, czego na Ziemi nigdy wcześniej nie było.

Uświadomiłem sobie, że agroekologii uczymy się od dziecka zupełnie nie wiedząc, że istnieje taka nauka. Jesteśmy pod tym względem jak ten bohater Moliera, który nie wiedział, że mówi prozą. Uczymy się, jak zbierać grzyby, żeby nie niszczyć grzybni. Uczymy się, że nie wolno wyrywać krzaków z jagodami, aby ułatwić sobie ich zbiór.

Uświadomiłem sobie, że agroekologia to odmiana leśnictwa, rozumianego jako dyscyplina nauki. Agroekologia, to nauka o lasach dla ludzi - o lasach, w których zamiast żołędzi rosną orzechy, zamiast szyszek - daktyle, śliwki; zamiast lian i bluszczy - fasola; zamiast jagód trujących - jadalne... Te lasy dla ludzi, jak to lasy, nie wymagają nawożenia, bo nie wywozi się z nich resztek roślin. Już ponad 8 milionów (a ja o tym nie wiedziałem - czy Wy wiedzieliście?) społeczności rolniczych na całym świecie stosuje naukową uprawę ziemi wg zasad agroekologii. Uprawiają kilka roślin w jednym miejscu, a więc nie muszą pielić - chwasty po prostu nie mogą wyrosnąć, bo nie ma już dla nich miejsca. Jak by to ujął rolnik (ogrodnik, działkowiec) w swoim rolniczym języku potocznym: "Chwasty na tym polu wytwarzają żywność dla ludzi, więc nie trzeba ich pielić, tylko trzeba czekać, aż wydadzą plony". Pojęcie "chwast" samo w sobie staje się absurdem. Na działce mojej matki truskawki weszły na grządkę z kwiatami. Jako człowiek myślący nie pozwoliłem matce wypielić tego chwastu, a nic nie wiedziałem o agroekologii. Agroekologia to nauka tak oczywista, kiedy już się ją zrozumie - aż dziw, że się samemu na to nie wpadło...

Największym błędem ludzkości jest uprawianie jednej rośliny na jednym polu. Co na to politycy? ONZ, WHO, MFF i inne wielkie organizacje nie wspierają agroekologów - bronią interesów tradycyjnych rolników monokulturowych i banków udzielających im kredytów. Rządy wolą wspierać nieopłacalne rolnictwo i niszczyć nasze środowisko życia, byle tylko strumień pieniędzy na dotacje, kredyty i ich spłaty nadal płynął. Agroekologów nie lubią, bo oni nie potrzebują kredytów i nie potrzebują importować żywności, bo agroekologia daje naturalne zyski.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale