No to się porobiło. Zaordynowałem sobie kilka dni odpoczynku od polityki zamykając z premedytacją okno na świat z napisem „Elemis", i ledwie sił trochę nabrałem, gdy niespodziewanie doszły mnie wieści straszliwe - Polska jest krajem pedofilii, a ratunkiem dla niej jest Euro wprowadzenie.
Przekonał mnie o tym sam premier, którego twarz sympatyczna przewijała się przez środki masowego przekazu na tyle często, że nawet ja, banita medialny, miałem szansę dowiedzieć się, że rozwijając nowocześnie myśl Bolesława Chrobrego (to taki król, który kazał cudzołożnikom wręczać nóż i przybijać worek mosznowy do poręczy mostu), Donek Szczodry pragnie kastrować farmakologicznie pedofilii oraz wprowadzić Euro. Słowo daję, to jedyne wiadomości, które z ostatnich zapamiętałem.
To znaczy nie do końca jedyne, bo było coś jeszcze o duecie komików Pitera-Kłopotek, ale przecież nawet Niesiołowski i Palikot czasem odpoczywają, więc zastępstwo to przyjąłem ze zrozumieniem, lecz już nie z zainteresowaniem. Po prostu tak już mam, że wprawdzie najbardziej bawią mnie skecze nowe, ale jednak koniecznie w starej i sprawdzonej obsadzie.
Wracając jednak do meritum, czyli tego, czym żyła Polska przez ostatnie dni - Polskiego Fritzla i perspektywy rychłego wprowadzenia Euro. Zastanawiam się, jak to możliwe, że tematy takie potrafią rozpalić publikę bardziej niż Doda wyposzczonych żołnierzy?
Jasnym jest, że pedofilia jest czymś obrzydliwym i zdrowe społeczeństwo wszelkimi sposobami osobników ją uprawiających chce eliminować, ale czy to aby na pewno temat odpowiedni do rangi i roli premiera? Wydaje mi się, że niekoniecznie, a już na pewno nie w takim wymiarze.
Inaczej przedstawia się sprawa Euro. Tutaj rzeczywiście, można się zgodzić, że wypowiada się właściwy człowiek z właściwego miejsca. Czy jednak jest to sprawa priorytetowa, wymagająca od Prezesa Rady Ministrów natychmiastowych działań? Być może, choć nie sądzę.
Patrząc na to wszystko z perspektywy małego ludka, którego jedynym atutem jest dająca prawo wrzucania kartek do urny pełnoletniość, dochodzę do wniosku, że jednak coś jest nie tak. Nie potrafię jednak tego jasno określić.
Może chodzi tylko o to, że po prostu i najzwyczajniej świecie, wcale nie Pitera i Kłopotek, a właśnie premier odgrywa rolę, którą dotychczas z taką gracją pełnił Palikot?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)