Nie będę oryginalny pisząc, że sensem istnienia Platformy Obywatelskich Stronnictw Ludowych jest Prawo i Sprawiedliwość. To ze spuścizną tej partii liberalni ludowcy Tuska i Pawlaka od roku się zmagają, to przed powrotem tej dwugłowej hydry na kaczych nogach Polskę bronią i gdyby nie heroiczne wysiłki tuzów pokroju Chlebowskiego, Kłopotka czy Niesiołowskiego, już dawno ogarnąłby nas marazm i katastrofa narodowa.
Właśnie minął rok tych zmagań i premier przypomniał nam o tym wszystkim za pośrednictwem środków masowego przekazu, bo nie daj Boże te niepiśmienne 50% sympatyzujących z partami innymi niż PO mogłoby pomyśleć jeszcze, że istnieje jakaś inna przyczyna tego, że od obiecanego cudu gospodarczego dzieli nas jednak nadal spory dystans i jakoś niespecjalnie skraca się do niego droga.
Oczywiście globalny kryzys również lekko przyhamował rozpędzony walec reform wymyślonych przez gdańskiego liberała, tego nikt nie neguje, ale to naprawdę detal w porównaniu z przeszkodami, które ta perfekcyjna machina za sprawą podłych kaczek na swej drodze napotkała.
Kto by przypuszczał, że groźba prezydenckiego veta tak brutalnie podetnie skrzydła swobodnie pikującego do celu szlachetnego liberała...
Szczęściem są jeszcze wolne media w Polsce i nikt nie knebluje ust Donaldowi i może on spokojnie wyrzucić z siebie tę bezsilną rozpacz człowieka, którego wielkie, śmiałe, pękające jak wypełniona ustawami szafa plany rozbiły się o małość złośliwego Kaczora. Gdyby nie ten wentyl bezpieczeństwa przypuszczam, że premier eksplodowałby ze złości lub przynajmniej zwariował.
Teraz dla odmiany słucham Napieralskiego, który zapewne podpisałby się pod wszystkim, co wyżej napisałem. Dodaje właśnie swoje trzy grosze do złośliwości pod adresem rządu PO-PSL i żeby być oryginalnym przypomina o braku dofinansowania zapłodnienia in vitro.
Jednym słowem niby trochę inaczej, ale jednak podobnie do mnie po Platformie jedzie sobie zdrowo.
Może więc faktycznie wszyscy są przeciw i rzucają kłody pod nogi temu rządowi? Jednym słowem coś jest na rzeczy w tym całym rocznicowym biadoleniu członków PO? Zapewne tak, przynajmniej częściowo.
Dlaczego jednak nie może opuścić mnie przekonanie, że gdyby istniało realne zagrożenie powrotu PiS do władzy, to SLD (czy jak się teraz nazywa to całe SDPL) zrobiłoby wszystko, byle tylko Platforma pozostała przy władzy jako gwarant ulubionego przez nich porządku cała, szczęśliwa i zdrowa?



Komentarze
Pokaż komentarze (3)