Walka o elektorat lewicowy zdecydowanie się zaostrza.
I to na dwóch frontach.
Front pierwszy, obliczony na (jak doskonale wiadomo młodym i dynamicznym kapitalistom z PO) socjalistyczne jak sam Ikonowicz babcie w moherowych beretach, miał swoją inaugurację wczoraj, gdy stacja TVN Trwam 24 transmitowała bardzo długo ceremonię pogrzebową gen. Sikorskiego; front drugi zainicjował powtórką z in vitro sam Donald.
Temat niespodziewanego ataku na obszary (w naturalny wydawałoby się sposób) zarezerwowane dotąd dla Podstępnego Imperium Rydzyka TM pominę, bo trudno już teraz przewidzieć, jak ta linia programowa się rozwinie i czy na przykład biskup Wielgus zagości na tej szacownej antenie; tym niemniej o wkraczaniu przez PO na ewidentnie eseldowskie bagienko zapłodnień z pipety można mieć już jakieś zdanie.
Szczególnie, że ta próba zatrzymania przy sobie tych naturalnie poczętych synów i córek czytelników „Trybuny", którzy w ostatnich wyborach poparli PO jest tak zuchwała, że nawet moje budzi zdumienie.
Rozumiem bowiem, że można nęcić transmisją mszy w prajtajmie jakieś tam babcie emerytki, ale żeby tak perfidnie podkradać Napieralskiemu młodych i wykształconych, Kwaśniewskich i Senyszynów nowych?
Jest to gruba przesada i zagranie nie fair, połączone na dodatek ze sporą obłudą, bo tak omamiony wymarzonym inwitrem wyborca lewicy młody, może nie zauważyć pułapki sprytnie ukrytej.
Takiej mianowicie, że mowa jest tylko o sztucznym zapłodnieniu, a w sprawie w sposób naturalny z nim związanej, cisza jak makiem zasiał.
Tak, ani słowa o skrobaniu!
Dlatego przestrzegam wszystkich młodych intelektualistów lewicowych, by nie dali nabić się w (nomen omen) butelkę z napisem in vitro* i zbyt pochopnie nie uwieszali się Platformy na dłużej.
Warto bowiem pamiętać, że tylko lewica oferuje full serwis, a więc nie tylko byle zapłodnienie, lecz również skrobanie.
*in vitro (łac.** w szkle^)
**łac. - skrót od łacina***
***łacina - język obcy
^butelki bywają szklane, więc to taki żart, gra słów



Komentarze
Pokaż komentarze (4)