Zapewne pamiętają państwo premiera milionów Polaków głęboko przekonanego, że ocieplenie stosunków z Federacją Rosyjską jest dla niego priorytetem. Pisała o tym prasa internacjonalistyczna (wprawdzie nie jamajska, a tylko francuska) i dowodem na to, że koncepcja to wielce realistyczna jest i słuszna było natychmiastowe ocieplenie tak znaczne, że ani się obejrzeliśmy, a znów mogliśmy eksportować mrożone mięso do Rosji.
Sukces ten rozgrzał tak bardzo premiera, że przy okazji zaczęły topnieć lody także w stosunkach z Niemcami. Dzięki temu odrzuciliśmy precz zaściankowe animozje i błyskawicznie opracowana została taka koncepcja Domu Historii Europy, że od razu zrobiło się cieplej na sercu każdemu chyba (niemieckiemu wprawdzie, ale zawsze) patriocie.
Żeby tego było mało, ociepleniu uległy również stosunki z kluczowym państwem hipotetycznej osi Jamajka - Malezja - Peru i dzięki bogatej w kulturalne atrakcje wizycie premiera na szczycie, dwa polskie trawlery-przetwórnie będą mogły u brzegów Mauretanii łowić karmazyny. Ryby, których nazwa wywodzi się od krwistego koloru, którego zimnym nazwać nie można w sposób oczywisty.
To tylko niektóre ze skutków czysto zewnętrznych, bo skoro jądro (względnie serce) ciepłości umiejscowione jest w Polsce, a więc niejako centrum Europy, rozpromienia się ono także wewnętrznie, a nie tylko na zewnątrz i na wzór słońca promieniście.
Wprawdzie efektem ubocznym tej emisji są pewne tarcia na linii rząd- niedojrzałe społeczeństwo oraz poparcie utrzymujące się na poziomie zaledwie pięćdziesięciu procent, tym niemniej nie jest to jakiś wielki problem. W końcu jako paw narodów i papuga od wieków doskonale znamy smak drobnych, dla dobra ogółu czynionych poświęceń i uprzejmości.
W każdym razie, biorąc pod uwagę wszystkie wymienione wyżej okoliczności, nie rozumiem dlaczego Pan Premier tak się przejmuje informacją, że ocieplenie klimatu przyniesie nieodwracalne zmiany dla całej ludzkości.
Czyżby bał się odpowiedzialności wynikającej z faktu, że nie przewidział aż tak dalekosiężnych skutków swej autorskiej Polityki Miłości?



Komentarze
Pokaż komentarze (3)