Zapadło kilkanaście wyroków przeciwko Andrzejowi Czumie.
Taką informację przynoszą nam dzisiaj gazety. Niezależnie od tego, ile jest w tych doniesieniach prawdy i jak sprawa się ta zakończy, już teraz specom od tuskowego pijaru nie zazdroszczę roboty. W końcu akurat ta nominacja miała dowodzić, że wbrew pozorom w PO są również orły, a nie tylko perliczki jakieś tudzież kiwi nieloty.
Co powiedzieć, by nie odwrócił się od niego elektorat rozumny, jak odsunąć te podłe oskarżenia od niewinnej na mur-beton istoty?
Idealnie byłoby również, gdyby przekaz taki wzmocnił ktoś z offu. Dajmy na to poseł Wenderlich.
Ten, pomimo fizjonomii kojarzącej się ze znokautowanym w młodości na międzygminnych zawodach pierwszego kroku bokserskiego zawodnikiem, potrafi jednak snuć pięknie brzmiące anegdoty.
W każdym razie na pewno dodałby takim zabiegom wiarygodności oraz uroku.
Przekaz taki, wzmocniony wyliczanką przestępstw popełnionych przez koalicjantów PiS z Samoobrony powinien przynieść pozytywne rezultaty.
Można się jeszcze na przykład obrazić, wzbić ponad twierdząc, że nie będziemy się zniżać do takiego poziomu, napomknąć o spisku mediów, odświeżyć temat zdemolowanych wózków akumulatorowych i laptopów, albo nie wstydzić się i śmiało poprosić Władysława Frasyniuka by stwierdził, że widziałby Andrzeja Czumę na pomniku.
A gdyby wszelkie oklepane środki zawiodły, zawsze można sięgnąć do nieszablonowych, ale pewnych metod. W końcu czyjego serca nie poruszyłby dojrzały mężczyzna, który przed kamerami łka i rwie szaty?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)