9 obserwujących
106 notek
58k odsłon
946 odsłon

Whisky bez lodu – zacny trunek

Z Internetu
Z Internetu
Wykop Skomentuj61

Czasy studenckie i następne lata w okresie gomułkowskiego PRL-u, to było tanie wino owocowe i ciepłe na ogół piwo z budki... W porywach zdarzały się wina z demoludów; taki biały Badacsonyi Riesling albo czerwony Egri Bikaver, na przykład... Była też Mistella, Gellala i Gamza, potem inne... Kolega ze Śląska zamawiał w knajpie - " proszę Miśtella  i dwa śledzie..."

Jako studenci pijaliśmy też wódkę - z czerwoną kartką, a jakże, czystą zwykłą i żytnią; w porywach wyborową i jarzębiak... Dziewczyny pijały też ajerkoniak... W tamtych czasach whisky nie znałem i nie piłem. 

Tak jakoś przed pierwszym wyjazdem do Londynu, a byłem już młodym inżynierem, przeglądałem różne fotografie, w tym z londyńskiego Soho. Zapamiętałem budynek z kolorową reklamą jakiegoś lokalu i napisem „Whisky a go-go”...  

"Whishy a go-go", to był słynny nocny klub w na Soho. W tym słynnym londyńskim klubie tym nie bywałem, ale na Soho później bywałem, z różnych powodów...  

W styczniu 1967 roku przyjechałem do Londynu na Liverpool St. Station, z Dover; skąd na Fulham zabrała mnie Cornelia, angielska znajoma mojej Zosi. Samochód był Austin 1100, Cornelia mówiła "ilewenhundtret"...Zosia trafiła do jej domu przypadkiem rok wcześniej i została u niej, a potem ja, na zawsze... To „na zawsze” oznacza, że nasz związek z rodziną Cornelii nigdy się nie skończył...

W domu Cornelii na Wandsworth Bridge Road, niedaleko rogu z New King Road, po raz pierwszy poczęstowano mnie Teacher’s Cream Blend... W późniejszych czasach piłem ją nie raz, ale w tamtym okresie whisky nie bardzo mnie pociągała; w czasie swojego pierwszego pobytu w Londynie smakowałem przeważnie różne piwa - angielskie i inne lager, ale, stout, a przede wszystkim Guinessa, z którym zapoznał mnie Eddie, mąż Cornelli, zakamieniały Irlandczyk z Cork. 

I tak się zaczęły moje smakowe doznania ze scotchem - szkocką whisky, destylowaną i butelkowaną w Szkocji... Później przekonałem się, że można ją destylować i butelkować inaczej, i to na różne sposoby... 

Jako gaduła i długopis niezrównany, mógłbym na temat whisky pisać bez końca... Na pewno jeden wieczór nie wystarczy; na zbyt wiele chyba nie pozwoli Salon, więc spróbuję obrobić temat w raz, dwa, trzy... jestem to komuś na Salonie winien.. 

Jak zwykle Zosia, też miłośniczka scotcha, upomina mnie, żebym pisał porządnie i od początku, co niniejszym czynię... 

"Słowo whisky wywodzi się z gaelickiego uisge beatha (wymawia się - łuszki baa) co znaczy "woda życia"... Starożytni Rzymianie  nazywali swój alkohol aqua vitae, co po paru głębszych brzmi zadziwiająco podobnie. Jeśli ktoś pił norweski Aquavit, może mieć wątpliwości.

Dlaczego whisky polubiłem od razu?... Sprawa jest prosta - jej studiowanie jest o wiele bardziej fascynujące niż studia nad ekonomią marksizmu-leninizmu albo nad globalnym ociepleniem. Później się przekonałem, że whisky daje nieograniczone możliwości zadziwienia postronnych swoją wiedzą na jej temat... 

Troszkę się ociągając powiedziałbym, że na podobne traktowanie zasługuje wino... sam nie wiem... Wino też zasługuje, ale inaczej... Poprawię się... wino zasługuje; nawet bardzo, ale to zupełnie inna bajka.

Whisky stymuluje dobry nastrój, sprzyja nawiązywaniu przyjaźni i umożliwia uzyskanie cichego i nie narzucającego się poczucia wyższości... 

Przez długi okres czasu dyskutowanie o whisky było zarezerwowane wyłącznie dla Szkotów... Anglicy o -nigdy nie dyskutowali, oni whisky pili; z przyjemnością, spokojnie i flegmatycznie. 

Pewien znajomy Szkot ze Strathclyde, gdzie bywałem w latach 1970 na tamtejszym Uniwersytecie w Glasgow, uświadomił mnie - że whisky, jako autentyczna przyjemność tego świata, choć jest trunkiem prostym, przez umiejętne pozorowanie znajomości jej sekretów i swobodne posługiwanie się odpowiednim żargonem, stwarza wielkie możliwości brylowania w towarzystwie... Może sprawić wrażenie bytu niepojętego a opowiadającemu o niej przysporzyć nimbu posiadania wiedzy niedostępnej zwykłym śmiertelnikom... 

Poznawanie tajemnic whisky, podobnie jak poznawanie tajemnic alkowy, to niekończące się wariacje na jeden temat”, jak powiadał Robert Burns, ten sam który napisał... „Szkoci, coście lali krew...” 

Whisky naprawdę pomaga rozwinąć skrzydła, o wiele lepiej niż Red Bull... Nie mówię, że Red Bull to whisky, ale zdarzało mi się w chwilach zwątpienia pić Red Bulla z Kentucky whiskey, ale broń boże, nigdy ze szkocką. 

Niektórzy nazywają whisky „zacny trunek”... Dawniej bywali w Polsce zacni ludzie – cnotliwi, czcigodni; dostojni; lojalni; poczciwi, poważani; prawi, przyzwoici, szacowni; szlachetni, wierni - tyle wybrałem ze Słownika Języka Polskiego. Mniemniej zaręczam, że whisky dużo więcej walorów ma... Dlaczego trzeba pić bez lodu - to wymaga szerszego objaśnienia, które zostawiam na później.

Więc, jak z whisky sprawy się przedstawiają wnajsamprzód, jak powiadał mój nieżyjący już przyjaciel, Janek Petz? 

Przeciętny amator whisky żyje najczęściej w błogiej nieznajomości podstawowych o niej faktów i wszystko mu się miesza...

Są dwie prawdy podstawowe - 

Po pierwsze, wśród 1182 rodzajów whisky, nie ma dwóch podobnych do siebie gatunków; a po drugie, że 99 procent konsumentów nie jest w stanie dostrzec różnicy między nimi, jeśli prawda nie zostanie im ujawniona... 

Kiedyś wspominałem na salonie, że na 600 letnie urodziny, Matuzalem pił toast ferintoszem, praszczurem wszystkich gatunków whisky... Podobno, ostatniego ferintosza produkowała bez licencji rodzina Forbes z Colloden, ale zaprzestała tej działalności w XXVII wieku; co nie może być prawdą, bo kiedyś chciałem zamówić 10 letnie Single Speyside Malt Ferintosh, ale cenę uznałem za przesadnie nieprzystępną. 

Wystarczy tej pogadanki, więc do dzieła. Na początek odmiany główne... 

... Tutaj przerywa mi Zosia i każe iść pogimnastykować się... Więc tylko jednym duszkiem piszę i idę -  whisky słodowa, whisky zbożowa, whisky mieszana, whisky japońska... Inne, to są whiskey – irlandzka, kanadyjska, Kentucky i Tennessee Burbon... i parę innych... Jest tu kilka rzeczy i spraw do dyskusji, ale tylko nieświadome oseski nazywają inne trunki oprócz scotcha – whisky. 

Co do whisky japońskiej, to jeden szkot z Blythe powiedział – „gdybyś ją pił przez cały dzień i noc, mógłbyś nawet przyznać że przypomina szkocką, ale w takiej chwili, prawdopodobnie byś już nie żył” 

Ciąg dalszy nastąpi, bo jest o czym pisać... W mojej wcześniejszej reakcji na notatkę blogera Sikum-Bakala, na końcu przytoczyłem stare szkockie powiedzenie po gaelicku –  zdziwiłem się, że nikt nie zapytał co to znaczy? 


Wykop Skomentuj61
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości