Bazar to najstarsze i najtrudniejsze do wyplenienia miejsce wolnego rynku na świecie.
A mimo to polskojęzycznym okupantom udało się zlikwidować wielkie bazary epoki Wilczka, relokując wielu do tzw. galerii, gdzie łatwiej można ich otaksować (opodatkować). Tym sposobem korporanci i urzędnicy zapewnili sobie robienie łaski galerianom (a może laski przez galerianów) tak psując rynek i odbierając ludziom niezależność.
Psucie rynku jest celem wielkich korporacji, które chcą sobie zapewnić monopole. I aby to uzyskać przekupują/zastraszają polityków (oderwanych już od społeczeństwa) by stanowili prawa odbierające decyzyjność obywatelom, na rzecz obcych korporacji i robiących z ludzi niewolników. Według tej strategii, bazar jest ostatnim bastionem wolnego rynku, przypominającym niewolnikom właściwe zasady stosunków społecznych. Dlatego wszelkie ruchy lewicowe, będące na garnuszku wielkich korporacji i państwa (bo państwo jest dla nich łupem), zwalczają wolny rynek i jego ostoje - bazary. Niewolnikom przecież nie wolno myśleć w kategoriach rynkowych, bo zaraz chcieliby przenieść te reguły na grunt ich pracy codziennej, a przecież oni mają zapierdalać za miskę ryżu i nie piskać.
Ciekawe jak to wykonają w starych cywilizacjach, gdzie od tysięcy lat bazar jest elementem ich kultury? Będą musieli jakoś zaadoptować i spacyfikować bazary. To ciekawy problem na przyszłe lata ;)
A może być tak pięknie:
A może jednak zmierzamy ku światu, gdzie klient jest intruzem, urzędnik panem, a polityk bogiem.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)