Od kilku dni, chcąc nie chcąc, jestem świadkiem całej tej nagonki na Nawrocką po jednym wywiadzie i słowo daję, że trudno mi uwierzyć, że to się dzieje w społeczeństwie, które tak chętnie mówi o demokracji i solidarności kobiet. Przepraszam, że zapytam moich wszystkowiedzacych znajomych – czy Marta Nawrocka jest zawodową polityczką albo gwiazdą telewizyjną?
Czy może jednak, tylko kobietą, która nagle znalazła się przed kamerą? Czy naprawdę nie widzieliście, jaka była skrępowana i zestresowana? Tak, powiedziała kilka rzeczy nieporadnie, jak każdy, kto nie ma medialnego obycia, nikt nie rodzi się erudytą ani mistrzem wystąpień publicznych, wy w większości – również. A pomimo tego od kilku dni trwa publiczne pastwienie się nad nią, memy, kpiny, złośliwości, analizowanie każdego słowa i miny, jakby chodziło o jakiś konkurs na perfekcyjne przemówienie, a nie o zwykły wywiad z kobietą, która zwyczajnie nie ma doświadczenia. Co gorsza, robią to w dużej mierze kobiety wobec innej kobiety. Kobieta kobiecie, i właśnie za to jest mi zwyczajnie wstyd, bo nie ma w tym ani babskiej solidarności, ani klasy, ani nawet grama inteligencji. Zresztą ta historia z hejtem nie zaczęła się wcale od tego wywiadu, zaczęła się już przy samych wyborach, kiedy zobaczyłam wśród części lewicy rankingi na temat tego, która żona kandydata jest ładniejsza, czy ta, czy tamta. Naprawdę do tego ma się sprowadzać debata publiczna, do oceniania twarzy, sukienek i fryzur, czy od tego zależy, jak czyjś mąż będzie rządził krajem? Proszę mnie poprawić, jeśli nie mam racji, ale gdzie i w którym miejscu jest tutaj inteligencja i jakakolwiek logika?
Był jeszcze jeden poziom dna, kpiny z dziecka Nawrockich, bo jest "przy kości". Ja w zasadzie staram się nie używać publicznienie wyrazów niecenzurowanych, ale to już nie była polityka ani nawet złośliwość, ale zwykle skur*wysyństwo.
Ja naprawdę rozumiem, że można się z kogoś pośmiać raz czy drugi, sama się uśmiechnęłam, tak działa niestety internet i życie publiczne, ale wałkowanie tego samego przez kilka dni, dzień po dniu, wrzucanie kolejnych złośliwych memów i obleśnych komentarzy, to już nie jest żart ani krytyka, tylko hejt na miarę ruskich botów. Tylko mnie to przyprawia o mdłości? A już największa burza jest o to, że powiedziała, że jest przeciw aborcji, a nie mogła ? Na litość boską, ta kobieta urodziła troje dzieci, ma prawo mieć takie poglądy, bo właśnie na tym polega pluralizm, że jedni myślą tak, inni inaczej, n'est-ce pas?
Jeśli ktoś nie chce tego słuchać, naprawdę nie musi włączać telewizora. Czy wy dotąd nie rozumiecie, że demokracja nie polega na tym, że wolno mówić tylko to, co podoba się naszej własnej bańce? To oczywiście wcale nie jest tylko polska specjalność, mieszkam we Francji i widzę dokładnie te same zachowania, wystarczy przypomnieć aferę wokół naszej prezydentowej, kiedy w sieci rozkręcono absurdalną teorię, że jest mężczyzną. Hejt zaszedł tak daleko, że sprawa skończyła się w sądzie, a ona musiała udowadniać własną tożsamość. To się naprawdę w głowie nie mieści.
Miałam w ogóle o tym nie pisać ale mój osobisty limit został dziś przekroczony, kiedy zobaczyłam wpis jednej z moich znajomych, (przez grzeczność nie podam nazwiska), która napisała, że Nawrocka powinna "WZIĄŚĆ i nakryć się nogami", już nawet nie chodzi o samą złośliwość, tylko o poziom tej pogardy i brak elementarnej refleksji nad własnymi słowami i słownikiem ortograficznym. Szczerze mówiąc nie wiem, czy te wszystkie kobiety, którym, rzecz jasna, wtórują mężczyźni, zdają sobie sprawę z jednej podstawowej rzeczy – że w pogoni za kliknięciami i lajkami, rozkręcają tylko hejt, a internet nie zapomina. To wszystko zostaje i kiedyś będzie świadectwem nie o Nawrockiej, tylko o nich samych, można się z nią nie zgadzać, można ją krytykować, ale to, co widać od kilku dni, jest po prostu haniebne i naprawdę wstyd mi za te kobiety, które robią to innej kobiecie.
Dziękuję za uwagę
Photo : tvn24
Pisała u nas:
Anne Goldschmid mieszka w Paryżu we Francji
https://www.salon24.pl/u/eternity/1487156,anne-goldschmid-lives-in-paris-france


Komentarze
Pokaż komentarze (61)