Salon24 przez lata był miejscem ostrych, ale merytorycznych sporów. Dzisiaj, patrząc na komentarze pod notkami takimi jak tekst o wątku Giertycha i aferze Polnordu, coraz trudniej udawać, że to wciąż to samo miejsce: dominują memy, wyzwiska, plemienne hasła i osobiste docinki, a argumenty, fakty czy analizy prawne są już wyjątkiem.
Widzimy to jak na dłoni: zamiast dyskusji o materiałach prokuratury, przelewach, podstawach prawnych czy roli konkretnych decyzji procesowych, pojawiają się żarty o „koniu”, „fokach”, hasła w stylu „Giertych do wora, wór do jeziora”, stałe wycieczki ad personam i licytacja, kto jest większym zdrajcą lub przestępcą. Wśród tego ścieku da się jeszcze znaleźć pojedyncze, sensowne głosy, ale giną w morzu plemiennej agresji.
To nie jest tylko „taki klimat internetu”, bo w przypadku Salonu złożyło się na to kilka konkretnych decyzji:
pogoń za klikalnością zamiast za poziomem – promowanie tematów gwarantujących burdę zamiast trudniejszych, mniej „sexy” analiz,
przyzwolenie na język rynsztoka i odczłowieczające metafory, byle po „właściwej” stronie,
system łapek, który premiuje stado, a nie treść,
Brak spójnej, przejrzystej moderacji, która dba o standard dyskusji, a nie tylko o wygodę polityczną.
Na to nakłada się jeszcze wątek „AI”, reklamowanej jako narzędzie pomagające w pisaniu, które w praktyce może stać się wygodnym alibi dla nieprzejrzystych algorytmów filtrujących treści. Gdy użytkownik widzi, że jedne komentarze znikają, inne – pełne pogardy – zostają, a do tego słyszy o „automatach” i „nowoczesnych narzędziach”, rodzi się wrażenie miękkiej cenzury podlanej technologicznym sosem.

Dreamstine.
Jeśli Salon24 nie chce zostać ostatecznie tylko kolejnym ściekiem politycznej wojny, minimum naprawy wyglądałoby tak:
Jasne zasady moderacji – zrozumiale opisane, stosowane niezależnie od barw politycznych.
Reakcja na seryjnych trucicieli dyskusji – konta, które produkują wyłącznie rynsztok, powinny tracić przywileje.
Promowanie merytorycznych treści – także wtedy, gdy są mniej klikalne.
Uczciwe postawienie sprawy roli AI i algorytmów – co moderuje człowiek, co automat i według jakich kryteriów.
Wciąż są tu ludzie, z którymi da się sensownie rozmawiać, i teksty, które warto czytać – dlatego niektórzy jeszcze nie zamknęli za sobą drzwi. Ale komentarze pod takimi notkami jak ta o Giertychu są papierkiem lakmusowym: pokazują, że Salon24 stoi dziś między byciem forum opinii a zwykłym ściekiem plemiennej nawalanki. Od decyzji redakcji i postawy użytkowników zależy, po której stronie ostatecznie wyląduje.
Aby nie psuć samej notki, poniżej wklejam wybrane komentarze pod tekstem redakcyjnym z Salonu24 jako ilustrację tego, do jakiego poziomu zeszła dyskusja na portalu.
I chyba nie mniej ważne jest to, jak czuje się autor tej notki, gdy czyta komentarze?
Poniżej zamieszczam wybrane komentarze pod tą notką – nie po to, by je promować, ale jako ilustrację tego, do jakiego poziomu zjechała dziś dyskusja na Salonie24.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)