Niestety, o tym człowieku jeszcze usłyszycie. Także w Polsce.
Media niemieckie są jak sparaliżowane, wszyscy z niepokojem spoglądają na niego. Dla przykładu „Der Spiegel” nazywa Ulricha Siegmunda jednym z najniebezpieczniejszych ludzi w Niemczech, na pierwszy rzut oka Siegmund jest niezwykle sympatyczny, mówi się o nim wręcz „zaklinacz ludzi”: uśmiechnięty, przystępny, miły, świetnie zapamiętuje nazwiska swoich sympatyków, sprawia, że czują się zauważeni. To jego najskuteczniejsza, a zarazem najbardziej zwodnicza broń.
Do Saksonii-Anhalt, niewielkiego landu, w którym 6 września odbędą się wybory, ściągają dziennikarze z całego świata. Bo właśnie tam wydarzy się za chwilę coś, co zmieni niemiecką politykę na wiele lat (i nie tylko niemiecką).
Dlaczego Saksonia-Anhalt stała się nagle jednym z miejsc, w których rozstrzyga się przyszłość Niemiec, postaram się wyjaśnić w następnym tekście dla „Gazety Wyborczej”.
Na razie jestem na urlopie w Tyrolu i dotrzymuję danego sobie słowa: wędruję po górach i czytam, czytam. Tyle że to, co czytam, nijak nie współgra z pięknem Dolomitów.

Magdalena Parys
Ulrich Siegmund, polityk AfD z Saksonii-Anhalt, budzi coraz większy niepokój wśród niemieckich mediów. „Der Spiegel” nazywa go jednym z najniebezpieczniejszych ludzi w Niemczech. Na pierwszy rzut oka wydaje się sympatyczny: uśmiechnięty, przystępny, miły, świetnie zapamiętuje nazwiska swoich zwolenników i sprawia, że czują się zauważeni.
I właśnie w tym może tkwić jego siła — a także zagrożenie.
Do Saksonii-Anhalt, gdzie 6 września odbędą się wybory, zjeżdżają dziennikarze z całego świata. Wiele wskazuje na to, że tam może wydarzyć się coś, co zmieni niemiecką politykę na lata.
Czy znacie tego człowieka? I jak myślicie — co to może oznaczać dla Niemiec, Europy i Polski?
Obserwuję media Zachodnie, głównie niemieckie.
Ulrich Siegmund. Nazwisko, które w Polsce wciąż brzmi dość obco, ale w Niemczech już dziś wywołuje narastający niepokój.
To lider AfD w Saksonii-Anhalt, urodzony w 1990 roku, lekarz i od 2016 roku poseł do tamtejszego landtagu. Jest też głównym kandydatem AfD w wyborach landowych zaplanowanych na 6 września 2026 roku.
Dlaczego właśnie on stał się symbolem politycznego trzęsienia ziemi, którego boją się niemieckie media i establishment?
Saksonia-Anhalt może być pierwszym landem, w którym AfD realnie sięgnie po władzę. A Siegmund nie jest politykiem krzykliwym, odpychającym ani łatwym do zlekceważenia. Przeciwnie: niemiecka prasa opisuje go jako człowieka uprzejmego, uśmiechniętego, przystępnego. Takiego, który pamięta nazwiska sympatyków, potrafi rozmawiać z ludźmi i sprawia wrażenie „normalnego chłopaka z sąsiedztwa”.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)