MAMELE
W żydowskiej tradycji liczy się przede wszystkim linia matriarchalna.
Linia wspaniałych, mocnych Matek, które dbają o ciągłość tradycji.
To one zapalają szabasowe świece, inicjują modlitwę, dbają o zastawiony stół.
Również patronkami warszawskiego Teatru Żydowskiego są trzy pokolenia wielkich diw jidiszowej sceny: Estera, Rachela i Ida Kamińskie.
W tym porządku znajduje się także Gołda Tencer. O dwa pokolenia młodsza od swoich poprzedniczek odnowicielka sceny żydowskiej w Warszawie w drugiej dekadzie naszego wieku.
Moje pierwsze wspomnienie związane z Gołdą pochodzi z połowy lat osiemdziesiątych.
Moja mama - lekarka - pracowała wtedy w szpitalu ginekologiczno-położniczym na Inflanckiej.
Któregoś dnia wróciła po nocnym dyżurze i przy śniadaniu relacjonowała, że pomagała przy porodzie Gołdzie Tencer.
Spojrzałem na nią z uznaniem, że miała okazję być w tak ważnej chwili przy artystce znanej mi wtedy tylko ze sceny i ekranu.
Ktoś budzący respekt stał się nagle dotykalnie bliski, niemal jak ktoś z rodziny.
A matczyny aspekt żydowskiej tradycji - czymś bardzo realnym i intymnym.
Osobiście poznałem Gołdę dekadę później, gdy jako dyrektor Nadbałtyckiego Centrum Kultury w Gdańsku organizowałem Dni Polskiej Kultury w Kopenhadze.
W programie tego wydarzenia zaplanowałem również recital Gołdy, którą znałem z desek Teatru żydowskiego, z ekranu telewizora i ze świetnej płyty.
Nieświadomie poruszyłem tym samym niezmiernie czułą strunę.
Na wieczór z Gołdą zjechały do Kopenhagi tłumy mieszkających wtedy w całej Skandynawii marcowych emigrantek i emigrantów, dla których był to jeden z pierwszych kontaktów z polską kulturą po latach wygnania.
Widownia pękała w szwach. W ogromnym napięciu wysłuchiwano kolejnych piosenek, gdy zaś zabrzmiały pierwsze tony „Mein Yiddishe Mame” przez widownię przetoczył się przejmujący szloch.
Wszyscy sięgnęli po chusteczki, ocierali łzy, zasłaniali oczy, wciskali pięści do ust by krzykiem rozpaczy nie przeszkodzić Artystce.
Takie chwile we współczesnym teatrze zdarzają się rzadko. My racjonalni, my powściągliwi - zazwyczaj panujemy nad emocjami i wzruszeniem. Ale wygnańcy sześćdziesiątego ósmego roku nie byli do tego zdolni.
O takich chwilach w teatrze marzymy, ale rzadko ich doświadczamy w naszym korporacyjnym i ironizującym świecie.
Gołda Tencer triumfalnie przełamała skandynawski chłód, emocje owładnęły całą salą
Dzięki takim chwilom wierzę w teatr i jestem głęboko wdzięczny Gołdzie, że dała mi szansę to przeżyć.
Gołda Tencer, wierna towarzyszka drogi życiowej i twórczej Szymona Szurmieja, znalazła się w sytuacji historycznej, kiedy przyjęła osobistą odpowiedzialność za warszawski Teatr Żydowski.
Najpierw jako zastępczyni dyrektora do spraw artystycznych, a później jako dyrektorka naczelna. Stanęła przed wyzwaniem ocalenia dorobku żydowskiego teatru w Polsce, jego ciągłości artystycznej i materialnej.
Kiedy kapitalistyczna zachłanność doprowadziła do utraty siedziby Teatru - wraz ze swymi aktorami udała się na tułaczkę, która żydowskiemu losowi jest przecież nieobca.
Walka o utrzymanie Teatru zbiegła się z niesłychanym przypływem energii twórczej Dyrektorki i jej zespołu,
Bezdomna, tułacza trupa grająca w kilkunastu lokalizacjach naszego miasta, na przekór wszystkiemu rozżarzyła się wielką inwencją artystyczną.
Teatr Żydowski, oskarżany przez ludzi małego ducha o folkloryzm i anachroniczność, znienacka stał się jedną z najbardziej awangardowych scen Warszawy i całego kraju.
Swoją wielką artystyczną wrażliwość Gołda Tencer połączyła z dogłębną znajomością żydowskiej tradycji oraz świadomością najnowszych trendów.
Gołda przeprowadziła swój teatr przez Morze Czerwone. Scementowała zespół i pracowników, przyciągnęła najwybitniejszych i najmodniejszych polskich reżyserów i reżyserki XXI-go wieku.
Dzięki jej inicjatywie zaczęli tu pracować Maja Kleczewska, Monika Strzępka i Paweł Demirski, Anna Smolar, Michał Zadara, Jędrzej Piaskowski, Jolanta Janiczak i Wiktor Rubin.
Jednocześnie Dyrektorka nie zmarnowała dorobku poprzedników, kontynuując linię artystyczną Szymona Szurmieja w postaci lubianych przez publikę spektakli jidiszowych, korzystających z bardziej popularnych i rozrywkowych środków scenicznych.
Prowadzony przeze mnie Teatr Polski w Poznaniu przygotował w kooprodukcji z Teatrem Żydowskim adaptację „Malowanego Ptaka” Kosińskiego w reżyserii Mai Kleczewskiej. Spektakl, który przyniósł artystom naszych teatrów mnóstwo satysfakcji twórczej.
Eternity: O moim mieście Łodzi
Wzbudził też sporą kontrowersję i brutalne ataki.
Gołda Tencer ani przez chwilę nie miała wątpliwości, że trzeba podjąć to wyzwanie, i walecznie stawiła czoła złym emocjom oraz małostkowym zarzutom.
Odważnie bierze na swoje barki zadanie zapewnienia Teatrowi Żydowskiemu w Warszawie nowej siedziby. Nowego domu dla żydowskich artystów.
W starotestamentowej tradycji jest wiele silnych kobiet: Estera, Sara, Judyta. Gołda Tencer godnie kontynuuje tę matczyną misję.
Maciej Nowak is with Gołda Tencer.
August 2, 2022



Komentarze
Pokaż komentarze (16)