„Historia się powtarza”, to bardzo popularne przysłowie wyraźnie materializuje się w państwie Prawa i Sprawiedliwości. Tak, tak - obecna Polska jest państwem PiS i niemal dosłowną repliką PRL-u.
Tutaj jak w PRL „rząd rządzi, partia kieruje”. Tutaj jak w PRL jest partia wiodąca, która w Sejmie posiada koalicję-kopię PRL-owskiego sojuszu PZPR, ZSL, SD. Tutaj jak w PRL liderzy sojuszniczych „stronnictw” są obdarowywani funkcjami wicepremierów i różnych ministrów. Tutaj jak PRL-u zbłądzeni i odtrąceni po publicznej samokrytyce dostępują łaski „Pierwszego po Bogu” i wracają na stanowiska rządowe. Tutaj jak w PRL-u lider partii rządzącej z zarozumiałą wyższością ogłasza publicznie zadania dla rządu i „przepowiada” co rząd może lub nie może zrobić. Na przykład oświadczył, że „nie wyobraża sobie” żeby rząd poparł byłego premiera Polski Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej. Rząd posłusznie nie poparł tej kandydatury mimo światowej kompromitacji. Tutaj jak w PRL-u partia rządząca „wyhodowała” sobie własne Związki Zawodowe i przekształciła je na wzór CRZZ w rządowe z pogardą dla zawartego w ich nazwie przymiotnika „Niezależne”. Tutaj jak w PRL-u na ważna stanowiska w państwie mianuje się członków partii rządzącej a zwalnia bardziej kompetentnych tylko dlatego, że byli powołani przez rząd poprzedni. Tak samo postępuje się z generałami - najwyższymi dowódcami w armii. Tutaj jak PRL-u Telewizja publiczna i radio są wyłącznie tubą propagandową partii rządzącej. Tutaj jak w PRL-u program partii jest realizowany z żelazną konsekwencją choćby „się waliło i paliło” według dogmatu „woli ludu” i w pogardzie do protestujących (patrz KOD, nauczyciele, rodzice, kobiety).
Najnowsza zapowiedź PiS w sprawie tzw. „repolonizacji” wydawnictw gazetowych to powrót PRL-owskiej polityki informacyjnej z jednolitą linią przekazu partii i rządu.
No właśnie odbywa się to w pogardzie do protestujących obrażanych przez rządzących wespół z hierarchami Kościoła, jako „targowiczan” i zaprzańców własnej ojczyzny.
To jest prawie dokładna powtórka z historii, kiedy solidarnościowe strajki w 1981 r. władza ludowa obrzucała podobnymi epitetami warchołów, zaprzańców klasy robotniczej, sługusów kapitalizmu, zdrajców socjalistycznej ojczyzny.
Nastroje społeczne klasy średniej są antypisowskie i wyraźnie ewoluują w stronę coraz wyraźniejszego sprzeciwu wobec dezawuowania całego, gigantycznego ogólno-narodowego dorobku III RP i prób nicowania historii ostatnich 27 lat (lat sukcesów podziwianych przez świat) na lata porażki i niepowodzenia tylko z jednego, jedynego powodu, że pośród twórców tego sukcesu nie było lidera obecnego obozu rządzącego ani jego akolitów.
Te protesty przypominają pomruki sprzeciwu narodu z ostatnich dwóch dekad XX wieku, z finalnym antyrządowym huraganowym sprzeciwem w 1981 roku.
Wydaje się, że te obecne pomruki demonstrowane coraz częstszymi protestami (dzisiaj nauczyciele) mogą być zapowiedzią powtórki historii z 1981 r.
Skoro historia lubi się powtarzać!




Komentarze
Pokaż komentarze (17)