folt37 folt37
90
BLOG

Potrzeba religii to wyłączna domena człowieka

folt37 folt37 Katastrofa smoleńska Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Ludzie, jako jedyny gatunek ziemskiej fauny wymyślają różne teorie zarówno  na praktyczny użytek życia jak i przedziwnych imaginacji od życia dalekich.

Twórczość techniczna jest często efektem wcześniej wymyślonej teorii i służy praktyce ludzkiego życia, zaś twórczość pozamaterialna jest ludzką próbą pojmowania zjawisk niezrozumiałych jak na przykład śmierć.

Wszystkie religie są wytworem domniemywania nieśmiertelności wymyślonej na użytek niezrozumiałej kontynuacji ludzkiego życia po śmierci w formie bezcielesnej nazywanej duchową. Dlatego religie wszystkich ludzkich kultur „doposażyły” ludzką egzystencję w nieśmiertelną duszę, która po śmierci cielesnej opuszcza ciało, kontynuując dalsze pozamaterialne personalistyczne istnienie gdzież w sferze bliżej nieokreślonej przestrzeni, np. w zaświatach.

Wyznawanie tej nieweryfikowalnej sfery ludzkiego, duchowego istnienia gdzieś w owych zaświatach określono wiarą nie wymagającą dowodów na istnienie.

Nieodgadniona komplikacja wytworów ludzkich mózgów powoduje nie uznawanie faktów niezbicie udowodnionych jak na przykład  kulistość ziemi przez dowodzenie z pełnym przekonaniem, że ziemia jest płaska.

Dowody na kulistość ziemi ludzie ci odrzucają twierdzeniami o fałszywości tych dowodów, np. fotografii ziemi dokonanej z kosmosu. Oni nie wierzą w lądowanie człowieka na księżycu, a obrazy z tego zdarzenia uznają za oszustwo nagrane gdzieś na skalisto pustynnych obszarach „płaskiej” ziemi.

Wczoraj, 10 kwietnia obecny obóz rządzący uczcił 7-mą rocznicę katastrofy smoleńskiej z narracyjną przewagą komunikatów zaprzeczających dowodom na katastrofę zgromadzonych przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego i Prokuraturę Wojskową RP.

Ten stan rzeczy potwierdzał kapitan samolotu. Oto jego słowa odczytane z rejestratora rozmowy samolotu:

Prawdopodobnie nic z tego nie będzie - mówił pilot Arkadiusz Protasiuk na kwadrans przed katastrofą prezydenckiego samolotu Tu-154M. - No to mamy problem - odpowiadał stojący w kokpicie Mariusz Kazana, szef protokołu dyplomatycznego MSZ. M.in. takie treści zawiera ujawniony dziś zapis jednego z rejestratorów lotu znajdującego się na pokładzie prezydenckiego Tupolewa, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem. Ze stenogramu nie wynika, że ktoś spoza załogi wydał polecenie lądowania. (http://www.tvn24.pl)

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/dlaczego-podeszli-do-ladowania-ostatnie-slowa-zalogi-tu-154m,212101.html

Prawdziwość dowodów wynika też z zapisów rozmów kontrolerów lotu z załogą TU-154, a wcześniej z pilotami Ił-76 oraz zapis rozmowy telefonicznej między zastępcą dowódcy bazy a oficerem operacyjnym - polska komisja wyjaśniająca okoliczności katastrofy smoleńskiej zdecydowała się przekazać je mediom do publikacji.

Pełen zapis jest tutaj:

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/dlaczego-podeszli-do-ladowania-ostatnie-slowa-zalogi-tu-154m,212101.html

Tej rzeczywistości nie uznają jednak wyznawcy teorii zamachu, którzy przyjęli ją „na wiarę”, w imię poczucia przesadnej ważności międzynarodowej roli św. pamięci polskiego prezydenta obecnie wykorzystywanej do budowania politycznego mitu o „trwodze Rosji” przed jej osłabianiem skutkami antyrosyjskiej integracji państw post sowieckich pod politycznym przywództwem Lecha Kaczyńskiego.

Ten mit jest „wzbogacany” dopowiadanymi „refleksjami” Jarosława Kaczyńskiego, który 10. kwietnia 2017 r. w wystąpieniu na antenie TV1 (17,30) wyraźnie zakomunikował (zaznaczając, że to jego osobista refleksja) iż główną przyczyną przyjęcia przez Polskę za podstawę prawną badanie katastrofy prezydenckiego Tu-154 w oparciu o art. 13 Konwencji Chicagowskiej (oddanie śledztwa i badania katastrofy Federacji Rosyjskiej) było zamysłem Donalda Tuska, który już wtedy czynił starania o posadę w Unii Europejskiej i zabiegał o sympatię ważnych państw Unii, która nie chciała się konfliktować z Rosją.

Taka polityka ma znamiona religii, która nie potrzebuje dowodów bo opiera się wyłącznie na wierze skondensowanej w przekazie jej głosiciela, uznawanego przez wyznawców za godnego zaufania, które zastępuje wszystkie elementy prawdy 

Zasadnym jest zatem nazywanie tego zjawiska „religią smoleńską”, bo wyznawcom teorii zamachowej wystarczą głoszone zamachowe hipotezy do podważenia faktów materialnych katastrofy uznając, że są fałszywe.

Skoro fakty obiektywnie istniejące są uznawane za fałszywe, a fantasmagorie  autorów wiary w zamach smoleński przyjmowane za prawdę, to wszystkie rzeczowe argumentacje w tej sprawie będą przez wyznawców „religii smoleńskiej” odrzucane, aż do czasu samoistnego zmarginalizowania zjawiska na równi z wyznawcami teorii płaskiej ziemi.

Ta refleksja nie byłaby martwiąca gdyby nie wysokie koszty społeczne ponoszone przez państwo polskie, które tak nieprawdopodobnie serio przyjęło religio twórczą rolę.

A to nie podlega wierzeniu. To smutny i kosztowny dla narodu fakt!

folt37
O mnie folt37

Jestem absolwentem Politechniki Poznańskiej (inżynier elektryk - budowa maszyn elektrycznych). Staż pracy: 20 lat w przemyśle i 20 lat w administracji państwowej szczebla wojewódzkiego - transformacja gospodarki z socjalistycznej na rynkową.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka