Blog
moje widzenie
folt37
folt37 Jestem na emeryturze, którą uzyskałem ze służby w administracji państwowej.
20 obserwujących 1310 notek 834370 odsłon
folt37, 18 kwietnia 2017 r.

Socjalistyczne obrzydzanie podatku liniowego

508 32 0 A A A

Niejaki pan Grzegorz Sroczyński opublikował w „Dużym Formacie” z 15. kwietnia br. artykulik pt. „Krzyczmy w sprawie podatku” z krytyką liniowego podatku dochodowego w działalności gospodarczej 

Autor sugestywnie dowodzi, że liniowy podatek PiT dla samozatrudnionych to „hańba” naszego systemu podatkowego. Korzysta z niego ok. pół miliona Polaków czyli ok. 3% zatrudnionych (z 16 milionów). Średnia zarobków tych 3% Polaków to ok. 17 tys. zł. miesięcznie. Owe zarobki p, Sroczyński porównuje z miesięcznym wynagrodzeniem sprzątaczki brutto ok. 2 tys. zł. miesięcznie. Wynika z tego, że osoba prowadząca własną działalność gospodarczą (samozatrudnienie) z zarobkami 17 tys. zł. jest obciążona podatkiem (z opłatami socjalnymi) „zaledwie” w proporcji 20,4 % dochodów, a sprzątaczka od 2 tys. zł. płaci podatku w wysokości aż 27 % dochodów.

Te populistycznie wywody są adresowane do „świata pracy” w celu obrzydzania samodzielności zatrudnienia i w obronie „godności pracy” najemnej, bez wyszczególniania różnic obu form zarobkowania.  

Szkoda, że autor nie uzmysławia czytelnikowi, że praca na własny rachunek jest obciążona ryzykiem indywidualnej działalności w realiach gospodarczej koniunktury na rynku pracy, zaś umowa o pracę jest wolna od takich zmartwień i od indywidualnego wysiłku utrzymania się na nim (rynku pracy).

Te wywody p. Sroczyńskiego to zwykły socjalizm obarczony demagogią upraszczania problemu zatrudnienia sprowadzanego do zarobków i podatku. A przecież zagadnienia te są wtórne wobec specyfiki gospodarczej pracujących na własny rachunek lub umowę o prace

Kiedy rynek pracy wymusił rozszerzanie samozatrudniania (umowy zlecenia) w miejsce umów o pracę, lewica polityczna wszczęła przeciw temu zajadłą kampanię obraźliwym określeniem tego „umowami śmieciowymi”, co było politycznym przejawem strachu szerekopojetej lewicy politycznej przed społeczeństwem obywatelskim zmniejszającym liczebność mas pracowniczych „zniewolonych” umowami o pracę i z tej racji twardego elektoratu lewicy socjalnej

Obawy te w dużej mierze były (i są) zasadne, bo doświadczeni z pracą na własny rachunek obywatele oprócz samodzielności zarobkowej zdobywają świadomość polityczną budzącą ich z letargu uzależnienia od władzy mentalną przemianą ze zniewolonej klasy pracobiorców w średnią klasę „właścicielską” nie potrzebującą politycznej opieki ze strony wszelkiej maści lewicy socjalnej.

Przecież polskie spektrum polityczne od SLD po PiS pozyskuje wyborcze sympatie polityczne głównie w środowiskach najmniej ambitnych zawodowo i społecznie obywateli. To są grupy oczekujące bezpośrednich partycypacji państwa w ich utrzymanie, tak spektakularnie dowiedzione przez PiS programem 500+.

Takie w/w akcje polityczne i wtórująca im publicystyka socjalnego populizmu otępia świadomość społeczną w kwestiach gospodarczych i finansowych państwa utwierdzając szkodliwą propagandę politycznej lewicy, że wszystkie dobra narodu - w tym praca i zarobki - są funkcją szczodrobliwości władzy składającej się z polityków partyjnych „zatroskanych”  losem „świata pracy” a tym samym niechętnych pracodawcom z gospodarczego sektora prywatnego.

Mamienie społeczeństwa demagogią polityki podatkowej to maksymalne zaciemnianie czytelności podatków pokrętnie przemianowywanych z funkcji zapewniania stabilności państwa zawartych w zadaniach infrastrukturalnych, bezpieczeństwa wewnętrznego i obronności kraju na socjalne, populistycznie zwane „solidaryzmem społecznym”.

Na tym tle głównym polem ścierających się filozofii podatkowych są obowiązujące w cywilizowanych państwach systemy danin publicznych najpopularniejszych pod nazwą podatku liniowego i progresywnego.

Podatek liniowy to bardzo prosty i sprawiedliwy system oparty na jednolitej stopie procentowej (np. 15%), pozbawiony skomplikowanych ulg i zwolnień zawile pogmatwanych nadzwyczajnej mnogości wykładniami interpretacyjnymi konstruowanymi przemyślnie w imię „wszechmocy” władzy państwowej decydującej o zakresie i obszarze stosowanych przez nią (władzę) ulg i zwolnień.  Przy podatku liniowym przytoczone wyżej przykłady podatku PiT obywatela na samozatrudnieniu i sprzątaczki na umowie o pracę zapłacili by podatek w jednolitym procencie (15) od dochodu za pracę.

Podatek progresywny to system wysoce niesprawiedliwy gdzie stawka opodatkowania (procent płaconego podatku) rośnie wraz ze wzrostem dochodu podatnika. Oznacza to, że podatnik o wyższym dochodzie będzie odprowadzał większą jego część w formie podatku, niż podatnik o niższym dochodzie. Stanowi to wyraźną różnicę w stosunku do podatku liniowego, gdzie każdy podatnik płaci taką samą część swoich dochodów (na przykład te przykładowe 15%).

Opublikowano: 18.04.2017 13:51.
Autor: folt37
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem absolwentem Politechniki Poznańskiej (inżynier elektryk - budowa maszyn elektrycznych). Staż pracy: 20 lat w przemyśle i 20 lat w administracji państwowej szczebla wojewódzkiego - transformacja gospodarki z socjalistycznej na rynkową.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @jjj "... żeby tylko brać kasę i mieć dostęp do rynku, ale broń Boże żadnych obowiązków...
  • @PK2 "Czy napisanie tego trzy razy pomoże autorowi zrozumieć, żeby nie brnął w tę...
  • @Antoni Hebel "o tyle lekceważenie i poniżanie Francuzów jest dla mnie zupełnie...

Tematy w dziale Gospodarka