ŚWIECIMY ANIELSKIM ŚWIATŁEM DOPIERO W SYTUACJI GRANICZNEJ: TRZEBA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO ALBO SOLIDARNOŚCI , ŻEBY DOSTRZEC , ŻE JESTEŚMY WSPÓLNOTĄ , KTÓRA MA ZOBOWIĄZANIA MORALNE. Jan Ołakowski.
Wieloletnie epatowanie społeczeństwa pojęciem „solidarność” zatraciło już swoją znaczeniową wymowność spowszednieniem jego używania przy każdej okazji wszędzie i we wszystkim. Podobnie jest z rozwartymi palcami symbolu V (victoria) demonstrowanych od estrady po Sejm. Już nawet Putin używa go na swoich wiecach.
Słowo solidarność zostało wyniesione na piedestał wolnościowych symboli chwały przez polski, antykomunistyczny ruch „Solidarność”, pogromcę totalitaryzmu komunistycznego w Polsce. Jednak każda popularność prezentowana codzienną wizualizacją zaczyna nużyć do tego stopnia, że zatraca swoją symboliczną wymowę. Tak właśnie stało się ze słowem solidarność.
Obecnie głośno o niej we wszystkich deklaracjach grupowych przedsięwzięć, ale bez śladu jej stosowania w praktyce.
Polska przeżywa dzisiaj burzliwe zawirowania polityczne spowodowane praktykami PiS w modernizowaniu ustroju Polski z pomijaniem konstytucyjnych procedur wymaganych przy takim przedsięwzięciu. Oczywistym jest więc sprzeciw wielu środowisk społecznych wobec takiego działania obozu rządzącego próbami mobilizowania społeczeństwa do szerszego udziału w takim proteście.
Obszarów do takiego protestu jest co najmniej kilka od najwymowniejszego dotyczącego trójpodziału władzy, policyjną ochronę anty konstytucyjnych demonstracji symbolizowanych zakazanymi w Polsce znakami faszyzmu po likwidację mediów publicznych.
Publicystyka opozycyjna wskazuje na narastający sprzeciw społeczny przeciwstawny tym rządowym praktykom nawołując do solidaryzowania się ludzi w proteście przez uczestniczenie w demonstracjach. Brak odzewu na takie apele (środowe śladowe protesty przed sądami w sprzeciwie do procedowania w sejmie ustaw sądowniczych sprzecznych z konstytucją) zaprzeczają medialnym narracjom o solidaryzmie społecznym w obronie sądów.
Nie ma go także (solidaryzmu) w praktyce politycznej sejmu. Mój znajomy z PiS ubolewa, że klub poselski tej partii demonstruje solidarność opartą wyłącznie na dyscyplinie partyjnej. Zaś w kwestiach etyki politycznej nie objętej partyjną dyscypliną solidarnej odwagi brak. Dał przykład inicjatywy grupy posłów PiS do pozbawienia posła Stanisława Piotrowicza funkcji przewodniczącego sejmowej, prestiżowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka motywowanej jego niechlubną (Piotrowicza) polityczną przeszłością działacza PZPR i funkcjonariusz PRL-elowskiego aparatu ucisku w roli prokuratora okresu stanu wojennego, kładącą się cieniem na obraz partii w społeczeństwie. Inicjatywa miała znaczne solidarne poparcie w kuluarach sejmu, które natychmiast „wyparowało” kiedy trzeba było podpisać się pod takim wnioskiem.
Inny przykład to głośne deklaracje liderów partii opozycyjnych o konieczności solidarnych działań tych partii na rzecz jednolitego, wspólnego programu działań dla pokonania PiS w najbliższych wyborach ma – póki co – tylko wyraz deklaratywny, bo w praktyce partie te epatują swoją odrębnością i ambicjami liderowania całej opozycji.
Pośród sędziów głównego podmiotu sporu o kształt sądownictwa w Polsce solidarność także topnieje, co trafnie spostrzegła Ewa Ivanova komentując problem w GW (23 listopada):
Sędziom z najwyższych szczebli brakuje czasem wyobraźni i wyczucia chwili. Odwagi i determinacji. Trwa trzęsienie ziemi, a niektórzy sędziowie udają, że nic się nie stało.
Stawką w grze są resztki niezależności sądownictwa oraz niezawisłość sędziów” – mówiła w styczniu do sędziów pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf. Namawiała do ofiar i walki „o każdy cal sprawiedliwości”. Przypominała, że aby zwyciężyć, trzeba się przygotować na sądy dyscyplinarne, na usunięcia z urzędu, „na wszystko”. Apelowała: „Nie wolno się bać!”... Tak było.
A taj jest: „Gdy minister Ziobro zaczął odwoływać kolejnych prezesów sadów, nie stanęła jednoznacznie (Gersdorf) w ich obronie. Jakby abdykowała. Kiedy Sejm zaczyna prace nad ustawami, które zmieniaj ustrój władzy sądowniczej bez zmiany konstytucji – prezes (Gersdorf) przedstawiła „autorski” projekt ustawy o SN. Projekt absurdalny i niekonstytucyjny, od którego odcinają się wszyscy: politycy i całe środowisko sędziowskie. Sędziowie oskarżają Gersdorf o konformizm….”
http://wyborcza.pl/7,75968,22683378,sedziowie-zaczynaja-kapitulowac-przed-ziobra.html
Oto przykłady rozdźwięku pomiędzy podniosłą retoryką o solidarności społecznych wspólnot Polaków z zestawieniem prawdziwego obrazu braku poczucia tejże solidarności o dobro wspólne, którym tak powszechnie szermują społeczni moraliści, co w praktyce ma wartość tylko wizerunkową, bez skutków praktycznych.
Czyli jesteśmy solidarni w braku solidarności.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)