folt37 folt37
320
BLOG

Ręce i głowa polskiej państwowości

folt37 folt37 PiS Obserwuj temat Obserwuj notkę 21

Wiadomo „od zawsze”, że harmonia społeczna w państwie zależy głównie od poziomu zadowolenia społeczeństwa opartego na dobrym bycie (dobrobyt) narodu mierzonym równowagą finansów rodzinnych zbilansowanych w dochodach i kosztach utrzymania.  

Jeżeli w jakimś państwie obszar niedostatku w rodzinach jest marginalny mówimy wtedy, że takie państwo cieszy się stabilnością stosunków gospodarczo społecznych. Zaś w sytuacji narastania w państwie zjawiska niedostatku rodzinnego następuje zakłócenie równowagi nastrojów społecznych, któremu w owych środowiskach niedostatku (biedy) towarzyszy poczucie krzywdy i narastanie buntu wobec tzw. nierówności społecznej.

Panujące nad tym zjawiskiem państwo pragmatyczne stara się owemu buntowi zapobiec tworzeniem mechanizmów zwiększających gospodarczy obszar zarobkowania, podstawowe źródło dochodów ludności. Zaś w państwie, któremu dogmatyzm ideowy ogranicza działanie rynkowe rynku pracy, tworzy się pomocowe „programy socjalne” wyrównujące owe nierówności dochodowe rodzin finansowym zasilaniem ich bezpośrednio z budżetu państwa.

Polska jest klasycznym wręcz przykładem państwa coraz wyraźniej niwelującego rynkowe mechanizmy stosunków „gospodarczo zarobkowych” zawężając wolność rynku pracy z różnorodności umownego wyboru stosunku pracy przymusowym wtłaczaniem go do „jednolitej klatki” socjalnego wymiaru pod nazwą „umowa o pracę”. W Polsce planowana jest zmiana prawa pracy generalizująca tylko umowę o pracę. Jeżeli to się sprawdzi rynek pracy zostanie zamknięty dla dowolności wyboru stosunku pracy, a więc zdecydowanie zawęzi wielu ludziom możliwość „wolnościowego” zarabiania tylko do umowy o pracę. Zapłacą za to podatnicy.

Polskie państwo staje się państwem socjalnym obciążającym budżet państwa kwotą ok. 40 mld zł. rocznie.

Skąd biorą się te pieniądze? Każdy wie, ale przypomnę: z dochodów podatników – twórców narodowego PKB.

Tutaj dochodzimy do sedna znaczenia tytułu notki. Tak więc rękami polskiej państwowości są twórcy (podatnicy) polskiego PKB, wytwarzający ów dochód, którym dysponują rządząca państwem władza – czyli tytułowa głowa. Zachodzi więc pytanie dlaczego owa „państwowa głowa” nie darzy należnym szacunkiem twórców PKB, czyli „rąk” państwa, a jest nadopiekuńcza wobec biorców państwowych pieniędzy nie przez nich zapracowanych?

Przy okazji ostatnich wyborów samorządowym, ktoś krytykujący PiS przytomnie zauważył, że:

Dziewięć największych polskich miast – niechętnych PiS-owi – generują ponad 50% polskiego PKB. Zaś podstawowy elektorat PiS – czyli wieś – zaledwie 2%. Proporcja nad wyraz wymowna.

Odwrotnie więc do tego proporcjonalnego wkładu w nasz polski dobrobyt PiS hołubi wieś, a nie lubi elektoratu dużych miast. To nie jest przypadek. Środowiska wiejsko-parafialne są pod dużym wpływem proboszczów katolickiego kościoła, których rola za władzy PiS znacznie wzrosła. Poza rządową telewizją narodową (dawniej publiczną) głównym elementem narodowo-katolickiej indoktrynacji politycznej jest często proboszcz miejscowej parafii, jako tuba polskiego nacjonalizmu współautorstwa PiS-u nazywanego narodo-katolickim patriotyzmem. W każdych wyborach ten wiejsko-parafialnyny elektorat potwierdza swoje poparcie  dla PiS, który odwdzięcza mu się pieniędzmi budżetowymi wniesionymi tam przez pracowite ręce tych nielubianych przez PiS liberalno rynkowych środowisk wielkomiejskich.

Tak złośliwie ocenia ten niezdrowy polski klimat obywatelsko-społeczny wyżej wspomniany krytyk PiS u:

„Podzieliliście Polaków na sorty – trudno, ale musicie przyjąć do wiadomości, że sort miejski jest liberalny. Rządźcie sobie spokojnie z proboszczami w Tłuszczu i Małkini, w Szczuczynie i Jaśle, rządźcie w Krośnie, w którym tysiąc ludzi zagłosowało na komunistę, prześladowcę opozycji w stanie wojennym, ale prosimy po dobroci odczepcie się od miast”.

Oto obraz obecnego rozdwojenia polskiego państwa symbolicznie tutaj podzielonego umownymi rolami na „rządzącą głowę” i pracujące „ręce” na utrzymanie owego organizmu zwanego państwem.

W tym państwowym duecie nie ma ważniejszego i mniej ważnego członka państwowego organizmu bowiem ciało bez rąk i głowy jest zwykłą masą, a nie żywym organizmem. Dlatego w tym żywym organizmie „głowa” winna szacunek „rękom”, a „ręce” „głowie”. Inaczej organizm upadnie!

folt37
O mnie folt37

Jestem absolwentem Politechniki Poznańskiej (inżynier elektryk - budowa maszyn elektrycznych). Staż pracy: 20 lat w przemyśle i 20 lat w administracji państwowej szczebla wojewódzkiego - transformacja gospodarki z socjalistycznej na rynkową.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka