30 obserwujących
1661 notek
1113k odsłon
821 odsłon

Gasnący autorytet katolickich biskupów

Wykop Skomentuj23

image

Światowe skandale seksualne za sprawstwem księży Kościoła Katolickiego rozbudziły szeroką dyskusję na temat dyscypliny kapłańskiej w teologicznej podległości biskupom - zwanej hierarchią kościelną - wywołują zwątpienie, co do skuteczności biskupiego nadzoru nad prezbiterami.

Przypominana jest historia powstania „biskupiego urzędu” wyrażona refleksją teologiczną św. Hieronima, który głosił równość hierarchiczną biskupów i kapłanów, oraz równość ich uczestnictwa w sukcesji apostolskiej. Hieronim uznawał także, że zmiana jaka zaszła w pierwszych wspólnotach Kościelnych, kiedy kolegialna władza biskupów-prezbiterów została zastąpiona monarchiczną władzą pojedynczego biskupa, jako głowy Kościoła lokalnego – była decyzją czysto kościelną, mającą charakter prawa kościelnego a nie ustanowienia przez Chrystusa. Hieronim pisał o tym w Listach 14,8; 52,7; oraz w Komentarzu do Mateusza 16,9.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Biskup#Znaczenie_teologiczne_biskupa_w_Ko%C5%9Bciele

Głównym zarzutem braku efektywności funkcjonowania kościelnego urzędu przez biskupów jako głowy Kościołów lokalnych jest ich niepojęta „wyrozumiałość” wobec podległych im zdemoralizowanych księży prezbiterów, sprawców afer seksualnych pozostawianych w stanie kapłańskim, a pozornie „karanych” przenoszeniem z miejsca na miejsce, czyli bezkarnych.

Owe „monarchiczne” poczucie władzy u niepojąco wielu biskupów skutkuje pewnym rozprężeniem moralnym i rozluźnieniem dyscypliny biskupiej kształtującej szkodliwe, autorytarne postawy hierarchów KK ignorujących porządek prawny w państwie.

Bardzo wymownym tego przykładem jest postawa wobec prawa choćby metropolity poznańskiego abp Stanisława Gądeckiego, który nie podporządkował się decyzji sądu nakazującego wydanie prokuraturze dokumentów księdza wydalonego ze stanu kapłańskiego za „zbrodnię” pedofilii.

W takich sprawach razi widoczna bezradność państwa polskiego bez reakcji na demoralizującą społecznie postawę biskupa. Takie ustępowanie anarchii poznańskiego biskupa jest objawem planowej, strategicznej indolencji obecnej władzy w imię dobrych stosunków z hierarchią kościelną /tronu z ołtarzem/ skutecznie umacniających w katolickim społeczeństwie posłuszeństwo /głównie wyborcze/ wobec władzy.

Wymownym tego dowodem jest kontrast między policyjną, wieloosobową szarżą o 6 rano na mieszkanie p. Elżbiety Podleśnej z jej zatrzymaniem i rewizją osobistą /do bielizny włącznie/ za tęczową aureolę na wizerunku Matki Boskiej i niezrozumiałą, bierność państwa wobec Metropolity Poznańskiego kpiącego sobie z wyroku sądowego.

Obraz tych niepokojących postaw i zachowań polskich biskupów powoduje coraz głośniejsze nawoływania szerokich rzesz katolików - współbrzmiących z wieloma zacnymi, szlachetnymi polskimi kapłanami i głosem papieża Franciszka - o przywrócenie w Kościele jedności wiernych w chrześcijańskich postawach wspólnoty katolików jako jednolitego Świętego Kościoła Powszechnego. Obecnie członkowie Kościoła Katolickiego w Polsce są gorsząco podzielni i skłóceni z czynnym udziałem polskiego kleru, a ściślej biskupów powiązanych z obecnym obozem władzy, co na tle faktycznego rozbicia wiernych na prorządowych i antyrządowych dyskwalifikuje ich /biskupów/ w roli pasterzy całego Kościoła.

Do podsumowania tych refleksji przytoczę krótkie fragmenty felietonu Szymona Hołowni „Ja szeregowy katolik” (TP nr 30 z 28. lipca 2019 r,):

*„Niespecjalnie zajmują mnie więc kolejne patetyczne przestrogi hierarchów np. przed tzw. ideologią LGBT, nie tylko dlatego, że doskonale wiem, iż to po prostu kolejny (po uchodźcach i „dżenderze”) nadmuchany straszak skonstruowany przez polityczną propagandę, kolejne narzędzie do dzielenia Polaków na lepszych, bardziej prawych i tych gorszych - wyuzdanych, zepsutych. Dla mnie to jest proste jak drut: jak ktoś chce lamentować nad nadciągającą (podobno) seksualizacją polskich dzieci najpierw powinien szczegółowo rozprawić się z tą, którą prowadzili, w formie gwałtów, jego (czy jego kolegów po piusce) podwładni”.

*A Episkopat? Cóż, jak zwykle - ci, którzy mają w nim serce nie mają niestety ani za grosz odwagi. Ci zaś, którzy maj odwagę , najczęściej nie mają serca. Pisałem już przecież o tym teologicznie - na ma Kościoła bez biskupów. Ali ci Polsce nauczyli mnie już, że nie potrzebuję ich de facto do niczego. Jestem w Kościele, bo jest w nim żywy Bóg. Jest Eucharystia, bez której ja żyć nie umiem Jest Ewangelia, codziennie prowokująca do i wzywa do prześcigania lęków. Jest mnóstwo sióstr i braci, którzy pielęgnują swoje chrześcijańskie DNA, rodzaj automatyzmu nakazującego zawsze stanąć po stronie najsłabszych, niezależnie od tego z jakiego powodu jest najsłabszy”.

https://www.tygodnikpowszechny.pl/ja-szeregowy-katolik-159682

Mogę jedynie do tego dodać z żalem, że - póki co - w gronie polskich biskupów nie widać pasterzy zabiegających o zwartość całego katolickiego „stada polskich owieczek”, dramatycznie rozproszonych i smętnie błądzących po bezdrożach wielu fałszywych ścieżek zamiast jednej drogi Chrystusowej tak wyraźnie obecnie zniekształcanej przez błądzących biskupów polskich.

Czy Kościół w Polsce zdała powrócić do owczarni z jednym Pasterzem?

Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo