Korzenie Islamskiej Republiki Iranu są dosyć zawiłe, ale związane z tym, że Rewolucja obaliła monarchię. Rewolucja miała swoje zamocowanie w nurcie komunistycznym, aczkolwiek nie czerpała wprost z mądrości ZSRR czy Chin. Ten sam sposób refleksji i opisu rzeczywistości, mam na myśli marksizm, zrodził refleksję feministyczną, w tym kształcie, który wyniósł w naszym kraju hasło „Wypierdalać” na sztandary.
Jest to bardzo smutne, że rewolucja generalnie sprzeniewierzyła się swoim założeniom.
Podobnie smutne jest to, że feminizm, który ma stać na straży praw kobiet, w tej materii nie działa.
Przypomnieć warto, że osiągnięciem szczytowym polskiego feminizmu jest… abortomat. Kobiety w Polsce, które są w nieporównywalnie lepszej sytuacji niż ich siostry z Iranu, doszły do takiego punktu ucisku, w którym tylko abortomat może je ocalić.
To jest bardzo słabe zasadniczo w tym punkcie. Kiedy na świecie dzieje się prawdziwa krzywda, której powinno się zdecydowanie sprzeciwić, wybiera się wygodę nad realne działania. Nie wspominając o tym, że duża część feministek utożsamia się z islamskim ruchem wyzwolenia Palestyny i to w momencie kiedy wiara w tego samego proroka w innym kraju kobiety pozbawia życia.
Nadżmeh Amini jest dla mnie symbolem walki i sprzeciwu kobiet na świecie. Jest symbolem walki o wartości istotniejsze niż wygodne życie. Jest symbolem tego, że wolność jest ważniejsza nawet od życia w ucisku. Prawdziwym ucisku politycznym i prawdziwej dyktaturze krwawych ajatollahów
Jej życie to sprzeciw, a na jej śmierć nie powinno być żadnej zgody.


Komentarze
Pokaż komentarze