15 obserwujących
452 notki
558k odsłon
264 odsłony

Neminem captivabimus nisi iure victum

Domena publiczna
Domena publiczna
Wykop Skomentuj1

„Neminem captivabimus nisi iure victum” - zasada Rzeczypospolitej, od której uczyć się mogą nasi „przyjaciele” z zachodniej i wschodniej Europy. W tłumaczeniu brzmi: „nikogo nie uwięzimy bez wyroku sądowego” lub „nikogo nie uwięzimy, chyba że prawnie zostanie zasądzony”.

                                                                    To my Polacy byliśmy pierwsi

Sformułowana w 1425 r., ostatecznie w życie weszła ustanowiona przywilejem jedlneńskim z 4 marca 1430 i krakowskim z 9 stycznia 1433 r., uchwalonym przez Władysława Jagiełłę w stosunku do szlachty - której, dzięki temu prawu - nie można było władcy według uznania poniżać - skazywać na jakąkolwiek karę bez prawomocnego wyroku sądowego.

I ci nikczemnicy odzwierciedleni gębą niewykształconego Martina Schulca, Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego (jaki przewodniczący - taki parlament), śmią nas uczyć demokracji. Niewykształcone bydle M. Schulc, po przemówieniu francuskiego europosła w obronie polskiej niezależności i antynajeźdźczej polityki premier Beaty Szydło, twierdzi, że w polskim parlamencie nie wolno klaskać. Obudźcie się Polacy! Ile jeszcze będą pluli Nam w twarz, bez żadnej reakcji?! I słów tych nie kieruję do blogerów – autorów na prawicowych portalach – ludzi świadomych, mających jakieś cele, może i sprzeczających się między sobą - bo ich do tego namawiać nie trzeba, ale do tzw. zwykłych ludzi, aby podnieśli swojego ducha z kolan.

Prof. Tomasz Panfil na wykładzie mówił: bojarzy w Rosji nie mieli żadnych praw. Nie mogli nawet decydować, za kogo wydać córkę. Własność majątku? Tak, ale tylko w zakresie tego, co mieli na sobie. Tymczasem w Polsce od wielu lat mieliśmy do czynienia z nietykalnością osobistą i prawem do procesu.

Jak wyglądała  sytuacja w krajach pysznego Zachodu? (Pycha krąży przed upadkiem – a tak przy okazji, powinniście przyjąć więcej islamskich uchodźców). W Anglii dopiero w wyniku wojny domowej 1648 r, a we Francji po rewolucji wprowadzono wolności obywatelskie. Tam król mógł zrobić z obywatelami – szlachtą – wszystko.

I oni uczą nas na czym polega cywilizacja europejska, demokracja i nowoczesność, a My bezmyślnie uczymy na wyższych uczelniach refleksji m.in. Tomasza Hobbesa, zwolennika absolutyzmu, zapominając o własnych myślicielach:

- zmarłym w Krakowie Krzysztofie Warszewickim (1543-1603), autorze: „O najlepszym stanie wolności”, urodzonym we Frankonii, ale zmarłym w Rakowie Janie Crellu (1590-1633), autorze: „O wolność sumienia”, czy o publicystyce politycznej, gdzie rozważano ustrój monarchii mieszanej” w czasach Rokoszu Zebrzydowskiego (1606-1607).

A czy dostatecznie uczy się o „znanych”: Janie ze Skarbimierza (1365-1431) i Pawle Włodkowicu (1370 – 1435), twórców współczesnego (tzw. polskiej szkoły) prawa międzynarodowego, głosicieli tolerancji, prawa pogan do samostanowienie, a nie  „prawa” do mordów krzyżackiego barbarzyństwa?

W tym miejscu przypomnijmy rok, kiedy USA zlikwidowało niewolnictwo – 1865 r. (XIII poprawka do konstytucji), segregację rasową – 1964. Aborygeni w Australii uzyskali prawo głosu dopiero 1962 roku. Kobiety w Szwajcarii uzyskały prawo głosu w 1971, a w Księstwie Liechtenstein w 1984 roku. W szwajcarskim kantonie Appenzell Innerrhoden dopiero w 1990 roku kobiety mogły głosować!

Warto tę wiedzę udostępnić swoim znajomym, którzy przepraszają, że żyją i dziękują krajom zachodniej Europy, że mogą tam pracować za najniższe stawki wykonując przeważnie najcięższe prace.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura