Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
137 obserwujących
1661 notek
2105k odsłon
  556   0

Koreańscy czterej pancerni

       Zwykle takich filmów nie oglądam, ale coś mnie wczoraj podkusiło i obejrzałem koreańskich czterech pancernych. Jest ich co prawda trzech, a pies to android, ale reszta prawie się zgadza. Nie będę recenzował filmu, opowiadał fabuły, czy opisywał gry aktorskiej – napiszę tylko o politycznej poprawności.

       Otóż jak już powszechnie wiadomo, Ameryka się stacza, filmy hollywoodzkie schodzą na psy, a wszystko to na skutek politycznej poprawności, której zasady nawet oficjalnie podano – że ma być więcej kobiet, Murzynów, pederastów i transwestytów. W „Czterech Pancernych” był tylko jeden taki element poprawnościowy – w polskiej załodze był Gruzin. Nie było pederastów, a Janek kochał się w Marusi. No, może drugi element to to, że Marusia była Rosjanką. U Koreańczyków tak nie ma – wszyscy trzej pancerni to rodowici Koreańczycy – ichni Grigorij, kierowca czołgu, nie jest żadnym Gruzinem. Gustlik jest silny, ale ma dredy, a Janek jest kobietą. Szarik natomiast jest transwestytą. I tyle tej poprawności.

       Niemniej są elementy, których nie potrafię ocenić: wszystkie małe dziewczynki mają tylko tatusiów. Czy to jest poprawne politycznie, że nie mają mamuś? Na pewno nie jest poprawne to, że dwóch pancernych będących mężczyznami nie potrafi umyć włosów małej dziewczynce, ale Janek, dowódca czołgu, który jest kobietą, myje włosy najlepiej. To, że kobieta jest dowódcą i jest najmądrzejsza, jest bardzo poprawne, ale to, że jest pijaczką już tę poprawność stępia.

       Murzyni w filmie oczywiście występują. Aliści u nas wśród piechoty też było pełno różnych narodowości. Główny Hitler u Koreańczyków jest oczywiście biały – tylko ma brodę, a nie wąsiki. W niektórych ujęciach wygląda na rudego, ale jest brunetem –  pewnie to Anglik. No i całe swoje zło czerpie z II wojny światowej, bo wtedy doznał traumy, która spowodowała, że przez całe swoje 150-cioletnie życie dąży do zagłady Ziemi – choć pozuje na ekologa. Film dzieje się w 2092 roku. Bardzo poprawne jest to, że filmowy Hitler nie jest przywódcą państwa, ale prywatnej korporacji, która chce przenieść ludzkość na Marsa.

       Moim zdaniem mimo wszystko ten film jest mało poprawny politycznie. Ekolog dąży do zaśmiecenia Ziemi. To nie jest właściwe. Zła prywatna korporacja tuż po śmierci dyrektora przeprasza i staje się znów dobra. Występuje w nim tylko miłość rodzicielska tatusiów do córeczek. Za mało jest Murzynów, tylko jedna kobieta – w ogóle nie ma pederastów. Jedyny akcent LGBT to Szarik-android-transwestyta, który na końcu jest kobietą o niskim głosie, ale w głównych scenach, gdzie walczy głównie naturalnie, harpunem, jak pies zębami, i z niczego nie strzela (stąd uznałem go za Szarika, a nie czwartego pancernego), jest nijaki, w walce męski, a poza walką lubi malować usta małym dziewczynkom. To nie wygląda na pochwałę transwestytów, a raczej uznanie, że tacy dziwacy nie mogą być ludźmi.

       Koreańczycy jeszcze nie dojrzeli do tego, by zrobić w pełni poprawny politycznie film. Atoli w porównaniu z naszym pierwowzorem z PRL-u są bardziej poprawni.

Grzegorz GPS Świderski

PS1. Notki powiązane:

PS2. Zwiastun:

Paranoja <- poprzednia notka 

następna notka -> Narodowość kolaborantów

Tagi: #gps65, #film, #recenzja


Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura